22.12.2008
Ostatnie kuszenie wiernego

Joanna Woźniczko-Czeczott, Łukasz Wójcik

Czym jest wiara? Produktem marketingowym czy misterium? I jak ją promować? Jak hamburger czy jak przeżycie duchowe? Czy Kościół jest dla człowieka, czy człowiek dla Kościoła? Dwa modele, dwie odpowiedzi. Czytać i wybierać

Nie wiem, czy Jezus powstał z martwych. Raczej w to nie wierzę. Ta przypowieść jest symbolem, możemy się nad nią wspólnie zastanowić – proponuje Sabina Koij. I przez chwilę zastanawiamy się wspólnie, siedząc w nowoczesnej jadalni wydziału teologicznego Uniwersytetu w Sztokholmie.
Dla Sabiny religia to forum egzystencjalnych pytań. Sfera życia zupełnie oddzielna od zagadnień typu aborcja (zwykły zabieg medyczny) czy związki homoseksualne (normalna sprawa). Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że Sabina Koij jest pastorką. Święcenia przyjęła 10 lat temu, a nabożeństwa odprawia w szacownej średniowiecznej sztokholmskiej katedrze.

Strategię, jaką reprezentuje wielebna Koij, szwedzki Kościół luterański przyjął 10 lat temu. Zamiast gotowych odpowiedzi serwuje otwarte pytania. Zamiast forsować dogmatyzm – podąża z duchem czasów. Zamiast stawiać surowe wymogi – otwiera się na potrzeby wiernych. Tą drogą podąża też wiele innych wspólnot protestanckich, a za umowną cezurę „reformacji w reformacji” można uznać lata 60.
Cel nowej taktyki jest oczywisty: przyciągnięcie wiernych, którzy rewolucję seksualną mają już za sobą. Problem jest tylko jeden. W kościele, gdzie naucza Sabina Koij, nie widać tłumów. Natomiast w całej Szwecji, gdzie formalnie prawie 90 procent to wyznawcy luteranizmu, do wiary w Boga przyznaje się mniej niż co czwarty.

Jeszcze większe trudności z zapełnieniem kościelnych ław mają liberalne zbory protestanckie Ameryki. W Kanadzie, jednym z niewielu krajów honorujących małżeństwa homoseksualne, Kościół anglikański w ciągu ostatniego półwiecza stracił 53 procent wiernych.

Nieco mniej dramatycznie, ale też poważnie wygląda sytuacja trzech największych wspólnot religijnych USA, które walczą o prawa dla związków homoseksualnych i większą tolerancję dla aborcji.Wprawdzie teraz tendencja się odwraca, ale do 2006 roku była zdecydowanie spadkowa. Prezbiterianie, ciągle największy Kościół reformowany w Stanach Zjednoczonych, od 1965 roku stracili 40 procent wiernych. Metodyści – jedną czwartą. Tyle samo, co Anglikański Kościół Episkopalny, który na dodatek ma problem z utrzymaniem własnych pastorów. Kolejni pasterze wraz z całymi parafiami przechodzą pod jurysdykcję anglikańskich biskupów z Afryki. Powód? Afrykanie są bardziej konserwatywni.

Od mega– do McKościoła
Równolegle do tego procesu, również od lat 60., inna wspólnota przeżywa rozkwit. Rosną słupki popularności protestanckich kościołów konserwatywnych. Ba, rozwój tych wspólnot wykroczył poza granice USA – konserwatywny protestantyzm podbija właśnie Amerykę Łacińską, Azję Wschodnią i Afrykę. Sekretem powodzenia nie są twarde nauki i sztywne wymogi moralne. Tradycyjnym protestantom udało się coś więcej: obudzić w ludziach żywą wiarę.
1 2 3 4 5 6 7