Strona główna > Cywilizacja > Historie naturalne > Historie naturalne > Polska przyroda we włoskim lustrze
28.08.2008
Polska przyroda we włoskim lustrze

Wojciech Mikołuszko

Niejedna wyprawa łączy mnie z Paolem Volponim. Razem przygotowywaliśmy parę reportaży przyrodniczych – ja tekst, on zdjęcia

Piszę to już na wstępie, żeby nikt nie śmiał mnie posądzić o obiektywizm i bezstronność. I żeby wszyscy wiedzieli, że twórczość Paola siłą rzeczy znam dość dobrze. Uzurpuję więc sobie prawo do wniosków, do których zainspirował mnie jego ostatni film „Dzika dusza koników polskich”. Bo to doprawdy ciekawe, że Paolo Volponi, Włoch pełną gębą, od kilkunastu lat uparcie fotografuje naszą przyrodę. Ale wcale nie tak, jak my, Polacy, byśmy to sobie wyobrażali. W albumach, które wciskamy cudzoziemcom, zwykle na pierwszym planie jest bocian biały, zaraz po nim jakieś łany zbóż, kawałek żubra i tatrzańskie turnie.
Ale Paola Volponiego jakoś wcale to nie zaintrygowało. Jego pierwszy wypad do Polski wiązał się z... kormoranami – ptakami, które niegdyś o mało co nie wyginęły, a dziś pospolicie panoszą się nie tylko na Mazurach. I rozpalają emocje. Właściciele stawów rybnych oskarżają je o wyżeranie narybku. Ornitolodzy namiętnie ich bronią. A wszystko to widać na zdjęciach Paola.
Kolejne cztery lata Volponi poświęcił na dokumentowanie życia bielika. Godzinami podglądał jego obyczaje: życie rodzinne, polowania na ryby i ptaki, a wreszcie zimowiska. Owocem był album „Bielik – król polskich ptaków”, który udowadnia, jak ważny jest dla nas tenże orzeł.
Jednak najbardziej zaskakująca jest chyba ostatnia fascynacja Paola. To koniki polskie, czyli potomkowie ostatnich dzikich tarpanów. Ich pradziadowie wymarli bezpowrotnie. Pozostawili po sobie jedynie owoce mezaliansu z końmi domowymi. Na początku XX wieku polscy badacze zebrali z okolic Biłgoraja te bękarty i na ich bazie postanowili przywrócić im tarpani honor. Hodowla pozwoliła odtworzyć pradawny wygląd. A siła dzikich genów ujawniła się sama. Gdy koniki polskie wypuszczono na swobodę, doskonale sobie poradziły. Same się żywią, same pielęgnują swoje kopyta, same się odrobaczają. Tworzą tabuny, walczą o przywództwo i o samice.
O tym właśnie opowiada film „Dzika dusza...” oraz album, który Volponi wkrótce wyda.
A potem... No właśnie: co jeszcze może zafascynować Włocha w polskiej przyrodzie? Ja wolę nie zgadywać.   

Paolo Volponi „Dzika dusza koników polskich”, Agencja Orzeł, cena: 29 zł

Wojciech Mikołuszko
"Przekrój" 35/2008