Strona główna > Cywilizacja > Kawiarnia naukowa > Ludzkość pełna wad
11.06.2008
Ludzkość pełna wad

Piotr Stanisławski

Jak gigantyczny wybuch wulkanu sprawił, że uwielbiamy się gapić na dzieci z dwiema głowami

Fascynacja i obrzydzenie. Mimo tej całej współczesnej poprawności politycznej właśnie te dwa odczucia towarzyszą nam, gdy widzimy obrazy zniekształconych ludzkich ciał. Wady genetyczne prowadzące do powstawania zroślaków lub wywołujące karłowatość to dziedzictwo i przekleństwo naszego gatunku, z którym zmagamy się od tysięcy lat. Jednocześnie narodziny zniekształconych ludzi zawsze budziły wielkie emocje, których ślady można znaleźć zarówno w najstarszych mitach, jak i w tysiącach obrazów, rzeźb oraz grafik.
Wraz z odkryciem DNA i badaniami nad rozwojem zarodka poznaliśmy bezpośrednie przyczyny powstawania większości wad rozwojowych. Niejasne pozostawało to, dlaczego są one tak częste – na przykład choroby takie jak zespół Downa zdarzają się raz na 650 urodzeń. Inne, takie jak bezmózgowie albo rozszczep kręgosłupa, występują raz na tysiąc–dwa tysiące urodzeń. To bardzo dużo, zważywszy, że ludzka populacja jest ogromna i dziś rzadkie są przypadki narodzin dzieci pochodzących ze związku osób blisko spokrewnionych.
Ledwo przeżyliśmy
Być może wyjaśnieniem tej podatności na genetyczne błędy jest pewien dramatyczny epizod z przeszłości naszego gatunku. Na jego ślad trafili badacze pracujący dla projektu Genographic, którego celem jest poznanie genetycznej przeszłości ludzi. Zespół ten od dwóch lat bada próbki DNA pobrane od ludzi z całego świata. Porównując ten materiał, odkryto zadziwiające podobieństwo pewnych charakterystycznych elementów genomu.
Oznacza to, że wszyscy żyjący dziś ludzie pochodzą od małej, liczącej około dwóch tysięcy osobników grupy przodków. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że grupa ta żyła blisko 70 tysięcy lat temu. Tymczasem ślady pierwszych przedstawicieli Homo sapiens mają mniej więcej 250 tysięcy lat. Trudno się spodziewać, że przez niemal 200 tysięcy lat nasi przodkowie skromnie powstrzymywali się od współżycia i nieśmiało się rozmnażając, stworzyli tak niewielką gromadkę.
Rozwiązanie zagadki być może podpowiada porównanie tych wyników z badaniami geologicznymi. Właśnie około 70 tysięcy lat temu miała miejsce gigantyczna erupcja superwulkanu znanego jako Toba. Obecnie śladem po nim jest położone na  Sumatrze jezioro o długości 100 i szerokości 34 kilometrów, które jest po prostu dziurą pozostałą po megawybuchu. Ten potworny, najsilniejszy od dwóch milionów lat kataklizm spowodował wyrzucenie do atmosfery ogromnych ilości pyłu i związków siarki, które odcięły dopływ promieni słonecznych i kompletnie zmieniły klimat Ziemi. Nagle w ciągu paru miesięcy na planecie zapanował niezwykły chłód, a ta mała epoka lodowcowa trwała blisko tysiąc lat.
Nasi przodkowie przyzwyczajeni do komfortu życia w środkowej Afryce w ogóle nie byli przygotowani na takie zdarzenie. Nic więc dziwnego, że ogromna większość z nich zginęła. Prawdopodobne przetrwało kilka najsilniejszych grup, a wśród nich tylko ci, którzy okazali się odporni na głód oraz choroby.

Plusy i minusy przetrwania
Dwa tysiące sztuk jakiegoś gatunku to niebezpiecznie mało. Co prawda, teoretycznie do uratowania gatunku wystarczy jedna para, ale w rzeczywistości jeśli liczba osobników spadnie poniżej pewnej krytycznej wartości, zróżnicowanie genetyczne całej populacji staje się zbyt małe.
1 2

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Edipresse Polska S.A. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

tez z synami Ablem i Kaimem. I rod ludzki nie zaginal, wbrew autorowi.

2008.06.21 11:28

Autor w swoim artykule nie daje odpowiedzi na pytanie dlaczego ludzie uwielbiaja gapic sie na znieksztalcone ludzkie ciala.

Wszystkie