Strona główna > Cywilizacja > Nauka > Skazani na sport
11.08.2008
Skazani na sport

Olga Woźniak

Olimpijscy mistrzowie mają sukces zapisany w genach. Nie ma im jednak czego zazdrościć. To te same geny, z powodu których można dostać raka czy choroby Parkinsona

Co tu dużo gadać – niektórzy ludzie po prostu rodzą się sportowcami. Oczywiście, trening, nastawienie psychiczne grają ważną rolę, ale kluczem do sukcesu są predyspozycje ukryte w genach. I nie jest to tylko – a może nawet wcale – kwestia posiadania długich nóg czy góry mięśni: mechanizmy, które czynią ze zwykłych ludzi mistrzów bijących olimpijskie rekordy, są daleko bardziej wyrafinowane. Co więcej – ludzie, którzy zostali nimi obdarowani, po prostu muszą być fizycznie aktywni. Jeśli tego zaniechają, te same geny, które czynią z nich superwyczynowców, obrócą się przeciw nim i zagrożą otyłością, rakiem, cukrzycą. Niektórzy z nas są więc po prostu biologicznie skazani na sport.
Czym różni się od przeciętnej fizjologia olimpijczyka? Zajrzyjmy do środka.

Więcej tlenu
Duże serce i potężne płuca. Taki dar natury może ci ułatwić karierę rowerzysty, maratończyka czy nurka (zwłaszcza uprawiającego tak zwane nurkowanie bezdechowe). Oznacza to bowiem, że przez twoje ciało w określonym czasie przepompowywane jest więcej natlenionej krwi niż u przeciętnego „zabiurkowca”. To dobrze, bo żeby zostać sportowcem uprawiającym dyscypliny wytrzymałościowe, musisz mieć superwydajne energetycznie ciało. Natleniona krew jest do tego kluczem.

To, jak wiele tlenu (w mililitrach) organizm jest w stanie dostarczyć mięśniom w ciągu minuty, określa się, wyznaczając maksymalny poziom tlenowy (VO2max). Im wyższy VO2max, tym więcej tlenu dostają nasze mięśnie. Przeciętny człowiek ma VO2max na poziomie 30–45 ml/kg/min, zawodowi kolarze 75–87 ml/kg/min. I choć wysoki V02max nie gwarantuje automatycznie sukcesu sportowego, to wielcy mistrzowie mieli zawsze wysoką wartość tego parametru (Miquel Indurain, kolarz – 94; Steve Prefontaine, biegacz – 84,4; Robert Korzeniowski, chodziarz – 84; Lance Armstrong, kolarz – 83,7, Jarmila Kratochvilova, lekkoatletka 400 m/800 m – 72,8).

Czy istnieje sposób na zapewnienie sobie wyższego poziomu tlenowego? Niektórzy ludzie po prostu rodzą się z VO2max- około 75 i po treningu osiągają gigantyczny pułap, inni dostają od natury na przykład 40 i ciężko pracując, mogą doskoczyć zaledwie do 60.
Cóż, nikt nie obiecywał, że będzie sprawiedliwie.

Gen sprintera
Kolejna niesprawiedliwość. Chcesz być biegaczem? Lepiej, żebyś miał odpowiednio zbudowane mięśnie. Składają się one bowiem z dwóch rodzajów włókien: wolnych (zwanych czerwonymi) i szybkich (czyli białych). Poszczególni ludzie różnią się między sobą ich proporcją, a różnice te mogą dochodzić do 20–30 procent. Zależy to oczywiście od genów. Przy okazji genów – przymierzając się do biegania, warto byłoby się też zaopatrzyć w odpowiednią wersję genu ACTN3 (alfa-aktynina-3). Pierwsza jego odmiana (nazwana R) jest typowa dla sprinterów. Odpowiada za produkcję aktyniny, białka występującego w mięśniach podczas intensywnego, ale krótkotrwałego wysiłku. Druga (nazwana X) pobudza produkcję białek niezbędnych podczas wykonywania czynności wymagających dużej wytrzymałości fizycznej. Badacze z Australian Institute of Sport i Institute for Neuromuscular Research w Sydney zbadali pod kątem tego genu DNA ponad 300 sportowców, wśród których aż 50 reprezentowało Australię na igrzyskach olimpijskich i innych międzynarodowych imprezach sportowych. I co? Okazało się, że aż połowa sprinterów miała dwie kopie genu R odziedziczone po obojgu rodzicach, a 95 procent – co najmniej jedną. Natomiast wśród pozostałych lekkoatletów jego jedną replikę stwierdzono u 76 procent badanych, natomiast dwie tylko u 30 procent. Prawie co czwarty uprawiający wysiłkowe dyscypliny sportu miał w genomie podwójny zestaw genu typu X.

Inny gen, który warto mieć w odpowiedniej postaci, myśląc o karierze sportowej, nazywa się ACE. Zawiera on instrukcję wytwarzania substancji odpowiedzialnej za regulację ciśnienia krwi. Ma też wpływ na to, jak efektywnie komórki naszego ciała korzystają z dostarczanego do nich tlenu. Jeden wariant tego genu mają częściej wybitni wytrzymałościowcy, drugi – ci sportowcy, dla których liczy się szybkość – na przykład najlepsi piłkarze czy sprinterzy.

Przy okazji omawiania zalet rozmaitych odmian genów warto pomyśleć też o takich, których lepiej nie mieć, na przykład APOE. Uważa się, że pełni ważną funkcję w procesach reperowania uszkodzonych komórek mózgu. Jeden jego wariant radzi sobie z tym zadaniem lepiej, drugi znacznie gorzej. Dlatego ludzie, którzy go posiadają, są bardziej narażeni na choroby neurodegeneracyjne. Bardzo niedobrze, gdy taka osoba zacznie dodatkowo uprawiać sport, który grozi częstymi urazami głowy – choćby boks. Jej organizm może nie dać sobie rady z odbudową miażdżonych ciosami neuronów.

Sport to zdrowie
Czy zatem należy zazdrościć wybitnym sportowcom ich świetnego DNA? Hm... Wiele genów, które pozwalają wyczynowcom osiągać wyniki przy ekstremalnym obciążeniu organizmu, w normalnych warunkach potrafiłoby im nieźle zaszkodzić. Weźmy choćby taki przykład: większość sportowców to ludzie, których organizmy potrafią wytwarzać mnóstwo energii. Na poziomie komórkowym odpowiadają za to maleńkie „elektrownie” zwane mitochondriami. Jednak im bardziej są one wydajne i im więcej wytwarzają energii, której nie spożytkowujemy (na przykład jemy czekoladę, którą mitochondria przerabiają na energię, a my, zamiast iść pobiegać, siedzimy przed komputerem), tym więcej wytwarza się tak zwanych wolnych rodników tlenowych. Te ostatnie można porównać do nabojów ostrego strzelania. Kiedy taki „nabój” trafi w cząsteczkę DNA, może spowodować uszkodzenia w materiale genetycznym. Wtedy w organizmie człowieka może się rozwinąć na przykład nowotwór lub choroba neurodegeneracyjna. Zatem ci predestynowani genetycznie do sportu po prostu muszą ćwiczyć, by być zdrowi.
Nie martw się więc, że nie masz genu maratończyka czy pływaka. Może to w gruncie rzeczy zdrowiej?

Olga Woźniak

„Przekrój”, nr 32-33/2008


Naukowcy zidentyfikowali blisko 50 genów, których działanie może predestynować nas do sukcesów w sporcie

• Sprinterzy i sportowcy uprawiający sporty wymagające szybkiego i intensywnego wysiłku trzy razy częściej niż inni mają odpowiednią wersję genu ACTN3. Jest on kluczowy dla powstawania i funkcjonowania szybkich włókien mięśniowych.
• Wspinacze wysokogórscy, kolarze, maratończycy częściej mają wariant genu ACE, który pozwala im na zwiększony wysiłek przy niedostatkach tlenu.
• Wybitni maratończycy mają komórkowy „przełącznik”, który reguluje metabolizm tłuszczów (tak zwany PPAR-delta). Jego działanie powoduje też przyrost wolnych, bardziej wytrzymałych włókien mięśniowych.

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Edipresse Polska S.A. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

2008.08.14 20:42

żeby rodzice mogli zbadać geny swoich dzieci. Mogliby wtedy odpowienio wcześnie zadbać o zdrowie swoich pociech a przy okazji muskać w swoich dłoniach medale :) Może kluby sportowe będą...

Wszystkie