|
Uśmierzyć dziecięcy ból
Wojciech Mikołuszko Rozmowa z doktorem Arturem Januszańcem,anestezjologiem dziecięcym, prezesem fundacji Warszawskie Hospicjum dla Dzieci
Czy ma pan kłopoty z podawaniem leków dzieciom?
– W mojej pracy najczęściej podaję leki przeciwbólowe. Dziecko jest szczególnie bezbronnym pacjentem, gdyż w kontekście podawania leków całkowicie uzależnione jest od dorosłego opiekuna. Ból jest subiektywnym odczuciem inaczej odczuwalnym przez każdego człowieka. W przypadku dziecka tę subiektywną ocenę mocno zawężamy, gdyż dorosły musi dokonać interpretacji bólu dziecka. Z morfiną nie ma problemu, bo dysponujemy wieloma formami leku. Dawkę i tak zawsze trzeba ustalać indywidualnie – i u dzieci, i u dorosłych. Ponieważ nie ma górnego pułapu wielkości dawki, dzieciom podajemy na początek małą ilość leku, a potem stopniowo ją zwiększamy, sprawdzając efekty. Oddzielnym problemem jest przedział wieku od 0 do 6 miesięcy, kiedy miareczkowanie leku jest jeszcze dokładniejsze. Zwykle po pewnym czasie ustala się właściwy poziom przeciwbólowy i wówczas można zmienić formę podawania leku na przewlekłą. Należy ubolewać, że w Polsce istnieje nieuzasadniony strach przed morfiną i w związku z tym ten znakomity lek jest zbyt późno wdrażany do terapii dzieci. Czy dzieci potrafią same powiedzieć, kiedy je boli mniej, a kiedy bardziej? – Duże tak. Małe często nie powiedzą, że je boli. Dzieci poniżej szóstego roku życia mają problemy z określeniem natężenia, rodzaju, umiejscowienia czy czasu trwania bólu. Dzieci inaczej odczuwają ból ostry, a inaczej przewlekły. Ten drugi można rozpoznać często dopiero po specyficznym zachowaniu dziecka. Dodatkowym problemem jest brak kontaktu werbalnego u dzieci niepełnosprawnych. Czasem stosujemy wzrokową skalę bólu. 0 oznacza brak bólu, a 10 – największy, jakiego dziecko kiedykolwiek doświadczyło. Dziecko samo na linijce pokazuje obecnie odczuwane natężenie. A gdy nie można podać morfiny? – Tu zaczynają się schody. Tak jest w przypadku bólu neuropatycznego, nieodpowiadającego na morfinę. Dysponujemy wówczas lekiem Metadon, który najlepiej podać dożylnie. Niestety, w Polsce zarejestrowana jest forma doustna i w tej formie następuje wysycanie dziecka lekiem. Jednak takie postępowanie wymaga współpracy dziecka, nie mówiąc już o wszystkich problemach związanych z doustnym podawaniem leków. Kłopot mamy też czasem z paracetamolem. Sprzedaje się go albo w postaci syropów, albo tabletek. Tylko że niektórym dzieciom, na przykład na diecie ketogennej (mocno ograniczona podaż węglowodanów), nie mogę podawać słodkich syropów. Dzielenie tabletek nie jest dobrym rozwiązaniem, gdyż dziecko wymaga ściśle określonej dawki w przeliczeniu na kilogram masy ciała. Zbyt mała ilość paracetamolu nie działa, zbyt duża może uszkodzić wątrobę. Poza tym lek przeciwbólowy powinien być podawany tak, aby wyprzedzić ból, a nie w momencie jego wystąpienia. W przypadku paracetamolu występuje efekt pułapowy, gdy eskalacja dawki leku nie przynosi lepszego efektu przeciwbólowego, a może być groźna dla zdrowia. Zdarza się, że musi pan stanąć przed poważnym dylematem: podać lek dziecku, nie wiedząc, jak zadziała? – Mamy małych pacjentów, którzy cierpią na infekcje bakterii opornych na większość antybiotyków. Wiemy, że zarazek reaguje na jeden lek, który jest dopuszczony dla osób od na przykład 18. roku życia. Czy podać dziecku ten lek, nie wiedząc, jak zareaguje? A jeśli tak, to jak podzielić tabletkę? Jej pokruszenie zniszczy osłonkę, lek będzie szybciej się wchłaniać, co zmieni czas jego działania. Nie potrafimy przewidzieć, która decyzja będzie lepsza. Ale brak decyzji jest najgorszą decyzją. Wojciech Mikołuszko „Przekrój” 26/2009 wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁuBrak opinii.Koniecznie przeczytaj![]() ![]() ![]() Zrób to. Sam 26.07.2010Więcej rysunków Marka Raczkowskiego w „Przekroju” 30/2010Wymyślił i narysował Marek Raczkowski „Przekrój” 30/2010 W sprzedaży od wtorku, 27 lipca 2010 roku • Stenka wołałaby być... • Żuławski kocha... • Prawdę o Tu-154 poznają.... Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści |
|