Strona główna > Cywilizacja > Otwórz oczy > Siedem dni wiosny w sierpniu
25.08.2008
Siedem dni wiosny w sierpniu

Kuba Dąbrowski, Wojtek Kociołowski

40 lat temu zdjęcia Praskiej Wiosny obiegły świat. Ich autorem nie był zawodowy reporter, tylko młody fotograf z teatru

21 sierpnia 1969 roku, w rocznicę Praskiej Wiosny, w zachodniej prasie ukazują się niezwykłe zdjęcia: doskonały, robiony z samego centrum wydarzeń fotoreportaż sprzed roku pokazujący wkroczenie wojsk Układu Warszawskiego do Pragi. Widać, że autor wykazał się odwagą nie mniejszą od protestujących prażan. Wygląda wręcz na to, że był jednym z nich. Zdjęcia przedstawiają rozwój wydarzeń w ciągu siedmiu dni – wjazd czołgów, stojących murem Czechów, zdezorientowanych żołnierzy, pierwsze strzały. Ostatnie fotografie to już płaczące na ulicach kobiety i bezsilni mężczyźni. Materiał podpisano: „Anonimowy czeski fotograf”. Tożsamość autora chroni agencja fotograficzna Magnum, która rozpowszechnia zdjęcia.
W tym czasie do Londynu trafia pewien spokojny, 31-letni fotograf teatralny o nazwisku Josef Koudelka. Przyjechał z zespołem praskiego Teatru za Bramą. Rok wcześniej porzucił zawód inżyniera lotnictwa i został członkiem czeskiego Związku Artystów Plastyków. W foyer Teatru Aldwych pokazuje wystawę swych teatralnych fotosów. W niedzielę rano członkowie zespołu po kryjomu wyrywają sobie z ręki egzemplarz „Sunday Timesa”. Na pierwszej stronie widnieją zakazane praskie zdjęcia. Koudelka po latach wspomina: – To było dziwne uczucie. Zobaczyć własne zdjęcia w druku i nie móc nikomu powiedzieć, że to ja je zrobiłem.

(Inżynier i jego hobby)
Początek życia Koudelki pasuje do socjalistycznego modelu awansu społecznego. Urodzony w biednej morawskiej wsi syn wiejskiego krawca kończy politechnikę i zostaje inżynierem lotnictwa. Osiada w Pradze. Pracuje przy budowie samolotów rolniczych – odpowiada za montaż silników. Już na studiach zajmuje się fotografią teatralną. Mocno kontrastowe, niemal graficzne zdjęcia wykraczają poza ówczesne standardy. W 1961 roku w słynnym Teatrze Semafor otwiera pierwszą wystawę. Ludzie teatru są zachwyceni. Proponują mu współpracę, dając całkowitą niezależność artystyczną. Inżynier Koudelka zostaje przyjęty do oficjalnego związku artystycznego. Zaczyna robić zdjęcia czeskich i słowackich Cyganów. Nie próbuje zgłębiać prawdy o nich, bardziej niż życie grupy społecznej wyrzuconej na margines interesuje go ponadczasowa estetyka.
Przychodzi rok ’68 – dobry czas dla czeskiej kultury. Następuje pierwsza powojenna odwilż. Czesi umęczeni dyktaturą partii i wieloletnimi represjami likwidują cenzurę i ogłaszają program reform gospodarczych. W życiu Koudelki sukces goni sukces. „Cygańskie” zdjęcia ukazują się na Zachodzie, kilka odbitek kupuje nawet nowojorskie Museum of Modern Art. Trwają prace nad jego pierwszym albumem. Hobby robi się absorbujące, praca na lotnisku zaczyna ciążyć. Koudelka postanawia poświęcić się fotografii. Latem jedzie do Rumunii, gdzie fotografuje tamtejszych Cyganów. Do Pragi wraca 20 sierpnia.

(Siedem dni)
W nocy z 20 na 21 sierpnia wojska Układu Warszawskiego przekraczają granicę z Czechosłowacją. Rozpoczyna się operacja „Dunaj”. Czesi nie chcą rozlewu krwi. Przestawiają znaki drogowe, by zmylić kolumny pancerne, jednak koło południa okupanci są już w Pradze. Do miasta dociera około 200 tysięcy żołnierzy.  Gniew prażan budzi respekt żołnierzy. Koudelka jest w tłumie. Zaskakuje go postawa rodaków: – Nigdy nie wyobrażałem sobie, że ludzie mogą się tak zmienić i zjednoczyć dla wspólnej sprawy. Na co dzień wrodzy sobie, wtedy poczuli się solidarni. Gdy przyszli Rosjanie, zapomnieli, kto jest kim. Ważne było, że nocą obca armia najechała kraj. Wszyscy byli przeciw.
Zwarta masa ludzka blokuje wojsku dostęp do radia, które nadaje komunikaty o sytuacji w kraju. Żołnierze bez wyraźnych rozkazów biernie odbierają obelgi- od Czechów. Wszędzie napisy: „Do domu!”. Koudelka wspomina: – Było mi żal  tych chłopców na czołgach. Zdałem sobie sprawę, że żyję w tym systemie. Że sam mogłem się znaleźć na czołgu w Warszawie albo w Budapeszcie.
1 2

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Edipresse Polska S.A. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

Brak opinii.