Strona główna > Cywilizacja > Otwórz oczy > Siedem dni wiosny w sierpniu
25.08.2008
Siedem dni wiosny w sierpniu

Kuba Dąbrowski, Wojtek Kociołowski


Pod siedzibą radia padają strzały. Są pierwsi zabici. Dezorientacja żołnierzy mija – na zdjęciach Koudelki widać tę przemianę. 21 sierpnia żołnierze siedzą bezradnie na czołgach – dwa dni później kierują lufy kałasznikowów w stronę prażan. Fotografowanie staje się niebezpieczne: – Nie zastanawiałem się nad tym, co robię. Wiedziałem, że muszę. To, co zdarzyło się w Pradze w ’68, zdarza się raz w życiu.
Po siedmiu dniach oporu miasto zostaje spacyfikowane. Liczba obcych wojsk w kraju szybko wzrasta do pół miliona. Czesi zachowują spokój – ofiar jest relatywnie niewiele, statystyki podają od 50 do 200 zabitych. Bunt niknie, pozostaje wściekłość. Zdjęcia kończące cykl Koudelki pokazują wypalone domy, pogrzeby ofiar i płacz przechodniów.
W Czechosłowacji zaczyna się proces wymazywania buntu z pamięci społeczeństwa: cenzura, procesy polityczne, wyrzucanie z pracy, wymuszona emigracja. W mediach mówi się o „normalizacji”. Zaczynają rządzić – jak ujął to Milan Kundera – „prezydent zapomnienia i kretyn muzyki”. Pierwszy to lojalny Moskwie Gustav Husák, drugi to piosenkarz Karel Gott.

(Wygnanie)
Jak większość Koudelka wrócił do normalnego życia. W tajemnicy wywołał negatywy i zrobił kilka odbitek. Pokazał je przyjaciółce. Zrodził się pomysł przemycenia ich na Zachód. Młody dramaturg Václav Havel na zaproszenie Arthura Millera miał właśnie jechać do Ameryki. Niestety, tuż przed wyjazdem stracił paszport. W końcu odbitki wywiózł kustosz waszyngtońskiego Smithsonian Institute. Przekazał je Elliotowi Erwittowi z agencji Magnum. W sierpniu 1969 w Londynie Koudelka- w tajemnicy spotkał się z Erwittem. Ustalili, że agencja oficjalnie zaprosi go do fotografowania Cyganów w zachodniej Europie. Dzięki temu dostał paszport i trzymiesięczną wizę. Gdy kończył się pobyt, Koudelka poprosił ambasadę w Londynie o przedłużenie wizy. Odmówili, więc wystąpił o azyl. W jego życiu zaczęła się emigracja.
Do 1987 roku nie miał adresu, sypiał u przyjaciół lub w ciemniach Magnum. Nie miał paszportu, był bezpaństwowcem. Żył bardzo skromnie, utrzymując się z honorariów za „praskie” zdjęcia i trafiających się stypendiów. To był świadomy wybór, Koudelka tułał się po Europie i robił zdjęcia. W ciągu kilkunastu lat powstało jego najważniejsze dzieło, cykl „Exile”, czyli wygnanie. Migawki ze zwykłego życia w różnych krajach, lokalne święta i scenki uliczne to wizualna poezja. Tematem nie są obyczaje, lecz sam fotograf i stan jego ducha. Obcość, niemożność kontaktu i tęsknota – uczucia znane wszystkim uchodźcom. Wstęp do albumu napisał inny emigrant – Czesław Miłosz.
Zdjęcia z Praskiej Wiosny nie są najlepszymi w karierze Koudelki. Ale właśnie fotografie chwili, gdy napotkał Historię, zostały zapamiętane przez większość. A może jest odwrotnie? Może to Praska Wiosna miała szczęście, że znalazła swego fotografa...  To właśnie zdjęcia Koudelki w dużej mierze zbudowały mit wielkiego narodowego zrywu. Budapeszt i Poznań ’56, stan wojenny w Polsce, Bukareszt ’89 – wszystkie te daty były równie ważne, ale w masowej wyobraźni, zwłaszcza na Zachodzie, to właśnie Praska Wiosna urosła do rangi symbolu. – Moje zdjęcia z tych dni mają wymiar przede wszystkim dokumentalny, ale w kilku najlepszych ten dokumentalizm znika.
Koudelka pozostał „anonimowym czeskim fotografem” do 1984 roku. Do zdjęć przyznał się dopiero po śmierci ojca, ostatniego żyjącego w Czechosłowacji członka rodziny.
tekst Kuba Dąbrowski, Wojtek Kocołowski
zdjęcia Josef Koudelka
"Przekrój" 34/2008
1 2

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Edipresse Polska S.A. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

Brak opinii.