|
Sen lepszy niż seks
Olga Woźniak Przeczytaj także: Jedna trzecia pytanych osób w wieku 12–16 lat potwierdziła, że śpi zaledwie cztery–siedem godzin każdej nocy. Ukuto nawet termin na to zjawisko: to junk sleep – odpowiednik junk food – „śmieciowy sen”, którego ani długość, ani jakość nie wystarczają do zregenerowania sił. Profesor Gregory Stores mówi nawet o „epidemii bezsenności”. Inny brytyjski naukowiec, profesor Jim Horne z uniwersytetu w Loughborough, uważa, że częściową winę za to ponosi zmiana warunków pracy dorosłych. Rodzice wracają późno do domu. Przez to czas, który dla dzieci powinien być okresem wyciszenia się przed nocnym wypoczynkiem, jest pełen ekscytacji i emocji. A więc dzieci śpią za krótko, a my nie umiemy ocenić skutków tego. – Symptomy, które zdradzają dzieci przemęczone brakiem snu, są inne niż u dorosłych i niewłaściwie rozpoznawane – wyjaśnia profesor Stores w piśmie „The Observer”. – Takie dzieci łatwo się irytują, wpadają w depresję, nie uważają na lekcjach, przeszkadzają i są nadmiernie podniecone. Niestety, dość często błędnie za powód ich zachowania uznaje się nadaktywność i niezdolność do koncentracji. ADHD – pada diagnoza i zalecane jest leczenie, które może wyrządzić dziecku jeszcze większe szkody, dezorganizując mu cykl wypoczynku i snu. Główny środek farmakologiczny stosowany w leczeniu ADHD był bowiem początkowo lekiem przepisywanym na narkolepsję (niepohamowane napadowe stany senności) i zespół chronicznego zmęczenia. Senni bulimicy Zbyt chętnie zapominamy, że Homo sapiens nie jest zwierzęciem nocnym. Od czasu kiedy Edison wymyślił żarówkę, pora naszej aktywności zaczęła dryfować w kierunku nocy. Dziś żyjemy w świecie 24‑godzinnym. Telefony i telewizory nie milkną. Internet pozwala robić zakupy, gadać, flirtować, grać z kumplem z drugiego końca świata o trzeciej nad ranem. Całą dobę robi się interesy, dziesiątki milionów podróżnych wielokrotnie w ciągu roku przekraczają strefy czasowe. W USA sześć do ośmiu milionów ludzi pracuje w nocy, gwałcąc w ten sposób zegar biologiczny. – Nasze podejście do snu zaczyna przypominać zaburzenia związane z jedzeniem – stajemy się sennymi bulimikami – mówi nam Robert Stickgold, badacz snu z Uniwersytetu Harvarda. – Wiele osób w ciągu tygodnia pracy „pości”, śpiąc po pięć godzin na dobę, by w weekendy odsypiać na całego. Znajdujemy się w środku eksperymentu nad deprywacją snu, który sami sobie fundujemy – zauważa Stickgold. – Nie wiemy, jakie będą jego długofalowe skutki. – Uważamy sen za zbytek – dodaje doktor Michał Skalski. – Winę za to ponosi kult pracoholizmu. wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2008.11.24 16:51
Sen jest niezbędny, ale odżywienie własnego organizmu to baza w oparciu o którą realizujemy aktywność życia. Problem nadwagi i otyłości (również cukrzycy typu 2) rozwiązuje przekaz ze... najnowszePromocja |
|