Strona główna > Cywilizacja > Społeczeństwo > Sen lepszy niż seks
2.07.2008
Sen lepszy niż seks

Olga Woźniak

Średni czas naszego snu skrócił się od początku XX wieku, gdy ludzie deklarowali przesypianie dziewięciu godzin. Kto może sobie dziś na tyle pozwolić?! Sen stał się towarem bardziej pożądanym niż seks

Przeczytaj także:

Nie ma się co czarować – śpimy coraz krócej. Mężczyźni mniej niż kobiety, starsi mniej niż młodzi, czarnoskórzy mniej niż biali, ubodzy krócej niż zamożni, Polacy sypiają gorzej niż Włosi. A Brytyjczycy śpią całkiem beznadziejnie. Średni czas naszego snu skrócił się od początku XX wieku, kiedy ludzie deklarowali przesypianie co noc dziewięciu godzin. Kto może sobie dziś na tyle pozwolić?! Do rezygnacji ze snu zmusza nas styl życia, a zwłaszcza rodzaj pracy, jaką wykonujemy.
Problemy ze snem ma w Polsce połowa ludzi po trzydziestce. Jedna czwarta nie dosypia.

Bezsenne choroby
W czasach kiedy sen staje się towarem deficytowym, nasz stosunek do niego naznaczony jest swego rodzaju ambiwalencją. Pragniemy go mieć coraz więcej i próbujemy ograniczać jednocześnie. Trudno się dziwić, że nie wychodzi nam to na zdrowie.
– Coraz więcej osób cierpi na problemy związane ze snem – mówi doktor Michał Skalski, kierownik Poradni Leczenia Zaburzeń Snu Kliniki Psychiatrycznej Akademii Medycznej w Warszawie. – Na bezsenność, której łatwo się nabawić, prowadząc niehigieniczny tryb życia, manipulując zegarem biologicznym, uskarża się 25 procent populacji.
To tylko jeden z efektów naszego lekceważącego stosunku do spania. Najnowsze badania dowodzą, że konsekwencje mogą być o wiele bardziej poważne, niż podejrzewaliśmy. Deficyty snu zakłócają gospodarkę węglowodanami – stanowią czynnik powstawania cukrzycy i otyłości. Jeśli przez sześć tygodni śpisz po cztery godziny na dobę, twój metabolizm glukozy osiąga taki poziom jak u 60‑latka. Epidemia otyłości wynika także z epidemii deprywacji snu – grzmią specjaliści. Kłopoty ze snem wpływają negatywnie na działanie naszego układu odpornościowego. Niewyspanie wydłuża czas reakcji na bodźce wzrokowe. Wiąże się je również z występowaniem depresji, labilnością emocjonalną, dezorientacją, zaburzeniami pamięci i koncentracji.
Nasz lekceważący stosunek do snu zaczyna się wcześnie. Już przedszkolaki sypiają mniej, niż powinny (a według amerykańskiej organizacji National Sleep Foundation dzieci w wieku od trzech do sześciu lat mają spać co najmniej 11 godzin na dobę). Skutek? W USA co roku od 20 do 25 procent dzieci wymaga pomocy medycznej z powodu urazów. Jak wykazały badania przeprowadzone przez naukowców z University of Rochester School of Nursing-, częstość urazów jest dwukrotnie wyższa w przypadku dzieci, które śpią krócej.
Do tego – jak donosi fachowe czasopismo „Sleep” – okazuje się, że zbyt mała ilość snu zwiększa ryzyko nadwagi i otyłości u dzieci aż trzykrotnie, a efekt ten nie zależy od stopnia aktywności fizycznej i czasu spędzanego przed telewizorem.
Statystyki wyglądają ponuro: w Wielkiej Brytanii i Holandii policzono, że co czwarte dziecko między 9. a 14. rokiem życia nie jest dość wypoczęte w szkole, by przyswajać naukę, a 15 procent dzieci źle sypia. Zdaniem ekspertów deficyt snu u dzieci wynika z tego, że pokoje dziecięce stały się „centrami rozrywki”. Można tam znaleźć telewizor, wideo, komputer i inne elektroniczne zabawki.
Brytyjska organizacja Sleep Council przebadała tysiąc nastoletnich osób, z których niemal jedna czwarta przyznała się, że częściej niż raz w tygodniu zasypia przed telewizorem, przy słuchaniu muzyki lub przy innym gadżecie elektronicznym.
1 2 3

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Edipresse Polska S.A. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

2008.07.03 22:35

oj łyka się pernazynę od czasu do czasu

Wszystkie