|
Zostaw cycka, zjedz chrzanicę
rozmawia Marcin Cichoński Wakacje spędzone w Polsce mogą smakować jak nigdy dotąd. Wystarczy, że zapominając o schabowym i pomidorówce, zaczniemy próbować wszystkiego, czego jeszcze nie jedliśmy - przekonuje Hanna Szymanderska
No to doczekaliśmy się w Polsce powrotu tradycyjnych potraw.
– Tak? Ciekawe. Gdzie? Wystarczy ruszyć się z miasta, by zobaczyć dziesiątki zajazdów i karczem zachwalających „tradycyjną kuchnię polską”: żur, chłodnik, schabowy. – To nie jest kuchnia tradycyjna! Szerokim łukiem radzę omijać restauracje, które w karcie mają bardzo dużo dań, a gości zaprasza się hasłami w rodzaju: „Zasiądźcie w gronie zacnych kompanionów, rozkoszując się cudownem smakiem podawanych tu mięsiw…”. Na dodatek nazwy dań stylizowane są na rzekomą staropolszczyznę: pierogi mięchem napchane, ziobro z wieprza na metry czy cycek Zosinej kury. Klepiskowa micha też do mnie nie przemawia. To powielanie schematów, w dodatku kompletnie nieprawdziwych. Gdzie zatem szukać kulinarnej prawdy? – By dotrzeć do rzeczywistych dawnych smaków, musimy włożyć w to trochę wysiłku. Warto zacząć od festiwali kuchni regionalnej. Tam można popróbować pyszności. Doskonałą okazją są też wakacyjne wyjazdy. Ale uwaga! Stołując się w kuchni domowej – u rybaka czy u bacy – często dostajemy dania, które możemy zjeść wszędzie: pomidorówkę, ziemniaki z kotletem i obowiązkową mizerią. Dlatego trzeba się upomnieć o swoje. Przed wyjazdem poczytajmy sobie o regionalnej kuchni, by potem delikatnie ponaciskać gospodarzy. Niech podadzą nam coś takiego, co je się tylko w tym regionie. A czy ktoś w ogóle jeszcze pamięta, co się kiedyś podawało? – Ależ tak! W takich miejscach na szczęście króluje kuchnia pań z kół gospodyń wiejskich czy z gospodarstw agroturystycznych. One tak naprawdę ani na moment nie zapomniały o polskiej tradycji kulinarnej. To dzięki nim znajdziemy niezwykłe smaki. Przygotowują na przykład kurczaka nadziewanego rabarbarem i orzechami włoskimi, zupę z maćka (żołądek wieprzowy), chrzanicę – wszystkie te dania są proste, przygotowywane z powszechnie dostępnych produktów. Właśnie. Takie proste, a tak trudno do nich dotrzeć. Co się stało z naszą kuchnią regionalną? – W wielu regionach ludzi paraliżuje strach, że zaproponują coś pochodzącego z „biednej kuchni”. Część osób wstydziła się tego, że u nich wciąż jadło się na przykład dania z kaszy jaglanej, i nie myślała, że kogoś innego może to w ogóle interesować. To w Świętokrzyskiem jedna pani przygotowała fantastyczny deser... ...z kaszy jaglanej? – Tak jest! Zrobiła tę kaszę jaglaną w soku jabłkowym, dodała morelówki, przykryła bitą śmietaną, posypała jagodami i poziomkami. Każde dziecko, uczulone i nieuczulone, może to zjeść i żadne nie pozna, że to kasza. No, może dzieciom nie dodawałabym morelówki... W Świętokrzyskiem przekonałam się też, że tam wciąż rządzi pasternak. Ludzie jadają dania z niego, co jest niezwykłe. Przecież zanim do Polski wkroczył ziemniak, ludzie jadali głównie właśnie pasternak. wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2010.07.28 13:38
Oczywiście nie podważam autorytetu pani Szymanderskiej, ale nie zgadzam się z jej zdanie, że jak coś jest smaczne to nie może być zdrowe. Bez przesady. trotka
2010.07.27 12:05
jak skontaktować się z P. Szymanderską? chciałabym przekazać Jej 2 przepisy, wykorzystywane w moim domu od co najmniej 100 lat, sądzę, że nigdzie nie publikowane 2010.07.26 22:00
Ale czemu w artykule jest mowa tylko o potrawach mięsnych? Przecież, np. w Wielkopolsce można znaleźć dużo więcej potraw bezmięsnych. Ponadto dołączam się do Marcina - nie ma to jak... abc
Zadaj pytanie – odpowiemy na nie
Koniecznie przeczytaj![]() ![]() ![]() Zrób to. SamPromocja„Przekrój” 36/2010 W sprzedaży od wtorku, 7 września 2010 roku • Henryka Krzywonos - ikona uczciwości • Kto uwierzy w pandemię? • Mazurek kontra Migalski Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści |
|