|
Łysy Webb
Rafał Kostrzyński Oto „wróg publiczny numer jeden, człowiek, który odpowiada za klęskę Polaków na Euro”. Howard Webb, sędzia, który zrobił z biało-czerwonych ofiary. Ofiary losu Więcej zdjęć: Przeczytaj także: Właśnie zostałeś sędzią Obecność Zakresa w tekście o sędzi piłkarskim to efekt siły podwójnego skojarzenia. Howard Webb nie tylko jest łysy jak wczesny Zakres. On przede wszystkim – jak tenże – jest kimś, kim wcale nie zamierzał być. „Nigdy nie myślałem o karierze sędziego” – wyznał kiedyś w jednym z wywiadów. – Mój ojciec był arbitrem. Ja wolałem odgrywać ważniejszą rolę na boisku. Jednak gdy się zorientowałem, że nic z mojej kariery piłkarskiej nie będzie, dałem spokój. Ojciec wtedy przekonał mnie, że powinienem pójść w jego ślady. »Wisi nad tobą klątwa rodzinna« – powiedział mi”. Słowo „klątwa” brzmiało wtedy zabawnie. Po meczu Austria–Polska, którego arbitrem głównym był Howard Webb, nabrało złowrogiego odcienia. W 92. minucie spotkania brytyjski sędzia podyktował rzut karny dla Austriaków i kilkanaście sekund później było 1:1. Trzy punkty diabli wzięli i biało-czerwoni stracili właśnie szanse na wyjście z grupy. Kilkanaście milionów Polaków nagle poczuło nieopisaną nienawiść do łysego arbitra. Za wymyślenie karnego, za odesłanie nas do domu, za nadzieje zamordowane jednym gwizdkiem. Powodów aż nadto, by w Internecie zaroiło się od niewybrednych ataków na sędziego, by eksperci piłki nożnej prześcigali się w wyrazach oburzenia, by pojawiły się doniesienia, że rodzina Howarda Webba dostała policyjną obstawę. Ciąg na kartki Pytanie o obstawę rozśmiesza Andy’ego Barrsa, nadkomisarza policji w Sheffield. – To nieprawdziwe doniesienia – mówi nam. – Ani pan Webb, ani jego rodzina nie dostali żadnej ochrony. A co? Pana zdaniem powinni? Barrs jest przyjacielem Howarda Webba. Bo Webb jest nie tylko sędzią, ale także, a może nawet przede wszystkim, policjantem. Znakomitym policjantem – jak zapewnia Barrs. – Świetnie się z nim pracuje, jest spokojny, pewny siebie, dobrze żyje z mieszkańcami. Także z Polakami – zastrzega nadkomisarz. Widział karnego, ale nie chce go komentować. – Howard to świetny arbiter, jeden z najbardziej szanowanych w angielskiej ekstraklasie. Jestem pewien, że podjął decyzję o karnym tylko dlatego, że uznał ją za słuszną. Przykro mi z powodu Polaków, ale wy i tak macie szczęście. Anglia w ogóle nie gra na tych mistrzostwach. Barr przy okazji dementuje dwa inne mity, które krążą o Webbie: że czasem bywa stronniczy i że po każdym meczu, w którym podjął jakąś kontrowersyjną decyzję, koledzy wieszają na jego szafce nagłówki z prasy. – Nigdy niczego mu nie wieszamy. I nie jest stronniczy, choć bywa stanowczy. Gdy widzi, że mecz wymyka mu się spod kontroli, nie żałuje kartek. Nie da się ukryć – w zeszłym roku między 17 lutego a 17 marca pokazał aż pięć czerwonych kartek. W 2001 roku (u progu kariery) zafundował kibicom i piłkarzom niezły horror. W ciągu 15 minut drugiej połowy spotkania między drugoligowymi Norwich i MK Dons wyrzucił dwóch piłkarzy i podyktował dwa rzuty karne, a to wszystko w czterech oddzielnych incydentach. W listopadzie 2006 roku, sędziując na spotkaniu Fulham z Arsenalem, wpadł w prawdziwy szał: rozdał 11 kartek, w tym jedną czerwoną. Podczas ostatnich młodzieżowych mistrzostw świata pokazał czerwony kartonik Krzysztofowi Królowi, lecz kibice puścili mu to płazem, bo Polska i tak wygrała wtedy z Brazylią. Bramkarz broni Tym razem nie ma zmiłuj. Trener Leo Beenhakker, piłkarze, kibice, komentatorzy, eksperci – nikt nie ma najmniejszej wątpliwości, że Webb skrzywdził nas zespół. No, prawie nikt. – Nie rozumiem tego całego zamieszania – mówi Jan Tomaszewski (wiadomo kto, który wiadomo kiedy zatrzymał wiadomo kogo wiadomo gdzie). – Lewandowski ewidentnie ściągał Austriaka do parteru. Oczywiście, że takie rzeczy w polu karnym to codzienność, ale robi się je tylko wtedy, kiedy sędzia nie widzi. Webb powinien stracić licencję, ale za dwa inne karygodne błędy, które popełnił w meczu: za to, że nie podyktował ewidentnego karnego po faulu Golańskiego, i za to, że uznał bramkę strzeloną po akcji z metrowym spalonym. – Spodziewam się wielu emocji – powiedział Webb w ostatnim wywiadzie przed Euro 2008. – Nam na pewno też się dostanie. Prorocze słowa. Brytyjski sędzia poczuł siłę polskiego gniewu. W 92. minucie wszyscy zdali się zapomnieć, że Austria powinna była wygrać ten mecz 6:0, że biało-czerwoni grali jak beniaminek okręgówki i że znów okazało się, że nie ma zespołu. I wyszło na to, że Polska nie zostanie mistrzem Europy przez jeden głupi gwizdek sędziego. wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2008.06.16 20:30
Trzeba strzelac bramki zeby wygrac mecz. Gdyby strzelili 3 bramki to nie byloby problemu. A w meczu z Niemcami to co im przeszkodzilo w zwyciestwie? .....zawodnicy niemieccy???? - Ja z Kanady abraxas1956@hotmail.com
2008.06.16 14:54
myślę, że po tej grze naszych niczym "goryli we mgle" ten sędzia nam zrobił przysługę. Gdyby nie uznał pierwszej spalonej bramki(i tu upada teoria że stronniczo sędziował) a nasi... - magda MagdaL83Ullises@interia.pl
2008.06.14 23:41
oszczędził Polakom wstydu - przy ewentualnym wyjściu z grupy. żenujaca gra naszej reprezentacji. - m.k
2008.06.14 20:31
on jest juz spalony... kto weźmie takiego sędziego na mecz który takie coś zrobił. - czarnobyl czarnobyl1993@o2.pl
2008.06.14 17:11
trzeba obejrzec jak Lewandowski ciagnie Austriaka za koszulke ..;) ... jedyna pretensje mam o to, ze przedluzyl mecz, nie bylo takiej potrzeby - Luka
2008.06.14 15:54
konsultować się z arbitrem kontrolującym zapis video. I po kłopocie. - Oz
2008.06.14 13:12
Winny beznadziejnego sędziowania przez cały mecz! Gol ze spalonego, kilka niezauważonych fauli itd. Ja bym lepiej sędziowała. - mika
2008.06.13 23:31
Jakbysmy dobrze grali, to zwycięstwo nie zalezaloby od jednego gwizdka! - emilencja
|
|