13.06.2008
Łysy Webb

Rafał Kostrzyński

Oto „wróg publiczny numer jeden, człowiek, który odpowiada za klęskę Polaków na Euro”. Howard Webb, sędzia, który zrobił z biało-czerwonych ofiary. Ofiary losu

We wczesnych latach 80. w środowisku warszawskich punków krążyła legenda o Tycu i Zakresie. Tycu był podobno pierwszym skinem w Polsce, a Zakres – też podobno – był po prostu nadzwyczaj krewkim młodzieńcem, który – nadal podobno – potrafił rozłożyć na części pierwsze nawet komandosa. Los zetknął Tyca i Zakresa na jakiejś balandze. Tanie wino lało się strumieniami, z kaseciaka leciała Brygada Kryzys i KSU, a Tycu jak kaznodzieja próbował przekonać Zakresa do słuszności ideologii skina. Zakres okazał się na tyle odporny na indoktrynację, że Tycu musiał zmienić metody rekrutacji. Gdy jakiś czas później Zakres odzyskał przytomność wśród zrujnowanych szafek kuchennych, pierwszą rzeczą, którą zobaczył, była twarz Tyca. A pierwsze słowa, które usłyszał, brzmiały: „Właśnie zostałeś skinem”.

Właśnie zostałeś sędzią
Obecność Zakresa w tekście o sędzi piłkarskim to efekt siły podwójnego skojarzenia. Howard Webb nie tylko jest łysy jak wczesny Zakres. On przede wszystkim – jak tenże – jest kimś, kim wcale nie zamierzał być. „Nigdy nie myślałem o karierze sędziego” – wyznał kiedyś w jednym z wywiadów. – Mój ojciec był arbitrem. Ja wolałem odgrywać ważniejszą rolę na boisku. Jednak gdy się zorientowałem, że nic z mojej kariery piłkarskiej nie będzie, dałem spokój. Ojciec wtedy przekonał mnie, że powinienem pójść w jego ślady. »Wisi nad tobą klątwa rodzinna« – powiedział mi”.
Słowo „klątwa” brzmiało wtedy zabawnie. Po meczu Austria–Polska, którego arbitrem głównym był Howard Webb, nabrało złowrogiego odcienia. W 92. minucie spotkania brytyjski sędzia podyktował rzut karny dla Austriaków i kilkanaście sekund później było 1:1. Trzy punkty diabli wzięli i biało-czerwoni stracili właśnie szanse na wyjście z grupy. Kilkanaście milionów Polaków nagle poczuło nieopisaną nienawiść do łysego arbitra. Za wymyślenie karnego, za odesłanie nas do domu, za nadzieje zamordowane jednym gwizdkiem. Powodów aż nadto, by w Internecie zaroiło się od niewybrednych ataków na sędziego, by eksperci piłki nożnej prześcigali się w wyrazach oburzenia, by pojawiły się doniesienia, że rodzina Howarda Webba dostała policyjną obstawę.

Ciąg na kartki
Pytanie o obstawę rozśmiesza Andy’ego Barrsa, nadkomisarza policji w Sheffield. – To nieprawdziwe doniesienia – mówi nam. – Ani pan Webb, ani jego rodzina nie dostali żadnej ochrony. A co? Pana zdaniem powinni?
Barrs jest przyjacielem Howarda Webba. Bo Webb jest nie tylko sędzią, ale także, a może nawet przede wszystkim, policjantem. Znakomitym policjantem – jak zapewnia Barrs. – Świetnie się z nim pracuje, jest spokojny, pewny siebie, dobrze żyje z mieszkańcami. Także z Polakami – zastrzega nadkomisarz. Widział karnego, ale nie chce go komentować. – Howard to świetny arbiter, jeden z najbardziej szanowanych w angielskiej ekstraklasie. Jestem pewien, że podjął decyzję o karnym tylko dlatego, że uznał ją za słuszną. Przykro mi z powodu Polaków, ale wy i tak macie szczęście. Anglia w ogóle nie gra na tych mistrzostwach.
Barr przy okazji dementuje dwa inne mity, które krążą o Webbie: że czasem bywa stronniczy i że po każdym meczu, w którym podjął jakąś kontrowersyjną decyzję, koledzy wieszają na jego szafce nagłówki z prasy. – Nigdy niczego mu nie wieszamy. I nie jest stronniczy, choć bywa stanowczy. Gdy widzi, że mecz wymyka mu się spod kontroli, nie żałuje kartek.
Nie da się ukryć – w zeszłym roku między 17 lutego a 17 marca pokazał aż pięć czerwonych kartek. W 2001 roku (u progu kariery) zafundował kibicom i piłkarzom niezły horror. W ciągu 15 minut drugiej połowy spotkania między drugoligowymi Norwich i MK Dons wyrzucił dwóch piłkarzy i podyktował dwa rzuty karne, a to wszystko w czterech oddzielnych incydentach. W listopadzie 2006 roku, sędziując na spotkaniu Fulham z Arsenalem, wpadł w prawdziwy szał: rozdał 11 kartek, w tym jedną czerwoną. Podczas ostatnich młodzieżowych mistrzostw świata pokazał czerwony kartonik Krzysztofowi Królowi, lecz kibice puścili mu to płazem, bo Polska i tak wygrała wtedy z Brazylią.

Bramkarz broni
Tym razem nie ma zmiłuj. Trener Leo Beenhakker, piłkarze, kibice, komentatorzy, eksperci – nikt nie ma najmniejszej wątpliwości, że Webb skrzywdził nas zespół. No, prawie nikt.
– Nie rozumiem tego całego zamieszania – mówi Jan Tomaszewski (wiadomo kto, który wiadomo kiedy zatrzymał wiadomo kogo wiadomo gdzie). – Lewandowski ewidentnie ściągał Austriaka do parteru. Oczywiście, że takie rzeczy w polu karnym to codzienność, ale robi się je tylko wtedy, kiedy sędzia nie widzi. Webb powinien stracić licencję, ale za dwa inne karygodne błędy, które popełnił w meczu: za to, że nie podyktował ewidentnego karnego po faulu Golańskiego, i za to, że uznał bramkę strzeloną po akcji z metrowym spalonym.
– Spodziewam się wielu emocji – powiedział Webb w ostatnim wywiadzie przed Euro 2008. – Nam na pewno też się dostanie.
Prorocze słowa. Brytyjski sędzia poczuł siłę polskiego gniewu. W 92. minucie wszyscy zdali się zapomnieć, że Austria powinna była wygrać ten mecz 6:0, że biało-czerwoni grali jak beniaminek okręgówki i że znów okazało się, że nie ma zespołu. I wyszło na to, że Polska nie zostanie mistrzem Europy przez jeden głupi gwizdek sędziego.

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Edipresse Polska S.A. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

2008.06.16 20:30

Trzeba strzelac bramki zeby wygrac mecz. Gdyby strzelili 3 bramki to nie byloby problemu. A w meczu z Niemcami to co im przeszkodzilo w zwyciestwie? .....zawodnicy niemieccy????

2008.06.16 14:54

myślę, że po tej grze naszych niczym "goryli we mgle" ten sędzia nam zrobił przysługę. Gdyby nie uznał pierwszej spalonej bramki(i tu upada teoria że stronniczo sędziował) a nasi...

2008.06.15 23:16

wstyd mi za Polaków

2008.06.14 23:41

oszczędził Polakom wstydu - przy ewentualnym wyjściu z grupy. żenujaca gra naszej reprezentacji.

- m.k
2008.06.14 20:31

on jest juz spalony... kto weźmie takiego sędziego na mecz który takie coś zrobił.

trzeba obejrzec jak Lewandowski ciagnie Austriaka za koszulke ..;) ... jedyna pretensje mam o to, ze przedluzyl mecz, nie bylo takiej potrzeby

- Luka

konsultować się z arbitrem kontrolującym zapis video. I po kłopocie.

2008.06.14 13:12

Winny beznadziejnego sędziowania przez cały mecz! Gol ze spalonego, kilka niezauważonych fauli itd. Ja bym lepiej sędziowała.

- mika
2008.06.13 23:31

Jakbysmy dobrze grali, to zwycięstwo nie zalezaloby od jednego gwizdka!

- emilencja
2008.06.13 20:24

Guilty!!!!

- karolina

Wszystkie