|
Nerwica narodowa
Marcin Fabjański Stoicy kontra faceci w korkach, czyli jak filozofia pomaga śledzić Euro 2008. Tym razem o tym, dlaczego cała Polska wpadła w paranoję Więcej zdjęć: Przeczytaj także: Dziesiątki emocjonalnych artykułów po porażce z Chorwacją zalały szpalty polskich gazet. Z kategorycznym żądaniem – łapy precz od trenera Leo Beenhakkera, ma prowadzić drużynę narodową dalej. Autorzy nie zauważyli jednego – tego, że nikt nie chce Leo zwalniać. Nie zauważyli, że nie walczą z konkretną przeciwnością życiową, tylko z własnymi urojeniami. Wybitny polski XX-wieczny psychiatra Antoni Kępiński sporo pisał o stałym pogotowiu urojeniowym u typów paranoidalnych. Nie zanika ono nigdy, uaktywnia się zawsze w sprzyjających dla siebie okolicznościach, to znaczy w sytuacjach trudnych. Wokół polskiej piłki mnóstwo jest reakcji typowych dla paranoików (włączając w to reakcje dziennikarzy). A futbol dostarcza w Polsce – niestety – mnóstwo okazji do tego, żeby się one uaktywniały. Wielkie zbiorowe rozczarowanie, jakim jest polska piłka nożna, rozbija się na miliony pojedynczych lęków i paranoicznych reakcji u kibiców, ale też u ludzi zawodowo zajmujących się tym sportem. I nie ma się co im dziwić. Taka jest mechanika naszego życia mentalnego. Z okazji wielkich imprez piłkarskich (którym od lat nie możemy sprostać) dziecinniejemy. Dwa razy. Przed tymi imprezami – gdy wierzymy, że słabi polscy piłkarze pokonają o wiele lepszych piłkarzy innych nacji, i po nich – gdy szukamy magicznych, a nie racjonalnych wyjaśnień naszych klęsk. Kępiński pisał: „Z paranoikiem należy postępować szczerze, nie okłamywać go, szanować jego urojeniowe poglądy, ale jednocześnie zachować własne…”* Tę myśl dedykuję wszystkim polskim paranoikom futbolowym, w tym samemu sobie. * Antoni Kępiński, „Psychopatie”, s. 169, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2002 wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁuBrak opinii. |
|