2.07.2008
Ero-Euro 2008, czyli zanim zdejmą koszulki

Joanna Woźniczko-Czeczott, Małgorzata Sadowska, Dominika Bok

Naszej drużynie marzeń nikt nie strzeliłby gola, bo jest w niej aż trzech bramkarzy. Napastnik jest tylko jeden, za to jaki piękny. Żeńska część redakcji wybrała jedenastkę najbardziej ponętnych piłkarzy EURO 2008. Nie wiemy, czy mieliby szanse na mistrzostwach, ale u nas – na pewno

Koniec turnieju. 31 meczów i prawie trzy tysiące minut biegania 200 facetów za piłką. Oczywiście, rozumiemy – chodziło o tę piłkę, technikę jej prowadzenia i o to, ile razy wpadnie do bramki. Ale czy nie równie ekscytująco byłoby skupić się na samych facetach?
Bo nam się śniły inne relacje z piłkarskich mistrzostw. Kamera nie przesuwa się w męczącym tempie za futbolówką. Śledzi to, co najważniejsze – męskie ciała. W najpiękniejszych, rzecz jasna, momentach.
Podanie na lewą stronę boiska, proszę państwa, jak on napiął łydkę przy tym strzale! Mmm, czy nie wygląda jak bestia w ataku? Zwróćmy uwagę na napięte pośladki bramkarza. A teraz, uwaga, goool! Czy Cristiano Ronaldo zdejmie koszulkę, jak już nieraz czynił po bramce, ryzykując czerwone kartki? I czy tego punktu w regulaminie – zakazu obnażania torsu w geście zwycięstwa – nie powinno się wymazać raz na zawsze?
Z tęsknoty za podobną relacją delegacja żeńskiego grona redakcji wybrała drużynę marzeń. Taką, której zmagania obejrzałybyśmy z pasją, a w dodatku z gwarancją, że dream team zwyciężyłby w turnieju. Nie na darmo mamy aż trzech bramkarzy: misiowatego Artura Boruca (dobra, musi być ktoś z Polski), umięśnionego Turka Volkana Demirela (o przeroście szyi nad czaszką można zapomnieć, gdy pokaże klatę) i miłego Włocha Gian-Luigi Buffona (mawiają, że bufon – ale co za uśmiech!). Obronę boiska wspomagają herosi z dwóch krańców Europy. Po lewej Turek Hakan Balta – niepozorny, acz ujmujący. Z prawej Szwed Olof Mellberg o fizjonomii dzikiego wikinga.
Jednak jedenastka marzeń stoi pomocnikami. Prym wiedzie zdobywca tytułu mistrza, Hiszpan o azjatyckiej urodzie David Silva. Obok gra piękny Szwed Fredrik Ljungberg (w przerwach meczu proponujemy emisję jego zdjęć z reklamy slipów), Szwed Christian Wilhelmsson (bardzo zyskał na ścięciu papuaskiej blond grzywy) i chłopięcy Portugalczyk Cristiano Ronaldo (rozczulająco skory do wzruszeń). No i skrzydłowy Gianluca Zambrotta – proszę państwa, ciacho!
Na tym tle skromniej prezentuje się atak. Drużyna marzeń gra defensywnie, a napastnikiem jest jedynie delikatny Grek Georgios Samaras – jak żywcem wyjęty z ogrodu Platona. Przecież nie gole są najważniejsze. Wszyscy i tak czekamy na chwilę, gdy piłkarze wymieniają się koszulkami. Wtedy wręczyłybyśmy im złote medale – niech miękko spoczną na prężnych, lśniących kaloryferach.

Joanna Woźniczko-Czeczott, Małgorzata Sadowska, Dominika Bok
"Przekrój" 27/2008

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Edipresse Polska S.A. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

Brak opinii.