Strona główna > Galerie > Stopklatka > Stopklatka - artykuł > Piękno z nudy
26.08.2008
Piękno z nudy

Kuba Dąbrowski

William Eggleston patrzy w sufit, czyli jak miasto Elvisa Presleya stało się miejscem narodzin koloru w fotografii artystycznej

W latach 70. fotografia kolorowa była już powszechna – kolorowe były reklamy, moda i pamiątkowe zdjęcia w rodzinnych albumach. Jednak kręgi artystyczne ciągle uważały kolor za pospolity i niegodny. William Eggleston mieszkał w Memphis i na początku swojej kariery miał z tymi kręgami niewiele do czynienia. Po prostu nosił ze sobą aparat i robił zdjęcia. Szedł na przykład na kawę do znajomych, siadał na sofie, patrzył w górę na pomalowany na czerwono sufit, urzekało go to i naciskał spust migawki.
„Mój przyjaciel Garry Winogrand powiedział kiedyś, że fotografuje, bo ciekawi go, jak rzeczy będą wyglądać na zdjęciach. Nic nie przebije tego cytatu” – tak Eggleston streszcza swoją twórczą filozofię. Jego wydobywająca z codziennej nudy piękno i tajemnicę opowieść o mieszkańcach białych domków na przedmieściach stała się mostem między sztuką a amatorskim pstrykaniem. Debiut Williama Egglestona w nowojorskim Museum of Modern Art był pierwszą w historii poważną wystawą składającą się wyłącznie z kolorowych zdjęć.

Kuba Dąbrowski
"Przekrój" 34/2008

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Edipresse Polska S.A. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

Brak opinii.