Strona główna > Galerie > Stopklatka > Wirtuoz przekrzywionej perspektywy
21.02.2010
Wirtuoz przekrzywionej perspektywy

Kuba Dąbrowski

Czasami nie trzeba wiele myśleć. Wystarczy wyjść na ulicę i po prostu fotografować. Najlepiej robił to Garry Winogrand

Powiększ zdjęcie

fot. Fraenkel Gallery, San Francisco
Zdjęcia robię tylko po to, żeby zobaczyć, jak wygląda świat, kiedy się go sfotografuje
Garry Winogrand

Nowy Jork, początek lat 60. Tłok, hałas, żółte taksówki, biznesmeni, turyści i zwykli przechodnie. W centrum asfaltowej dżungli, w kawiarni na rogu Pięćdziesiątej Siódmej Ulicy i Piątej Alei na górnym Manhattanie praktycznie co rano zbiera się grupka fotografów. Piją kawę, czytają gazety, pokazują sobie zdjęcia, później – już każdy osobno – wyruszają na łowy. Szwendają się i fotografują tłum. Potem jedzą razem lunch. Prowodyrem grupy jest Garry Winogrand. Doświadczony reporter pracujący na zlecenie magazynów „Life”, „Esquire” czy „Sports Illustrated” doszedł do wniosku, że uwolniona od konkretnego tematu fotografia uliczna to najlepszy sposób na uchwycenie ducha Ameryki. Po prostu miasto, po prostu scenki, po prostu ludzie. Najbardziej interesujące jest to, co z pozoru najnudniejsze.

Urodzony nowojorczyk z akcentem z Bronksu ma niewiarygodne wyczucie poruszania się w tłumie. Widząc ciekawy kadr, bez obaw i bez pytania przystawia obcym aparat do twarzy. Jest fanem koszykówki – mówi, że robiąc zdjęcia, stosuje wyćwiczone podczas meczów zwody. Winogrand pracuje głównie w Nowym Jorku, ale w 1964 roku za pieniądze ze stypendium Guggenheima przemierza cały kraj.

Fotograf stosuje radykalne środki wyrazu. Jak jazzmani i współcześni pisarze świadomie korzysta z przypadku i technicznych błędów. Dla uzyskania dynamiki nagminnie przekrzywia perspektywę w kadrze. – Nie wiem, o co chodzi, perspektywa jest prosta, to galerie krzywo wieszają moje zdjęcia – żartuje. Nie oszczędza klisz, fotografuje kompulsywnie, czasami zużywa całą rolkę, czekając na zmianę świateł na przejściu dla pieszych. – Rejestruję tylko powierzchnię życia. Tylko to, co widać. Całą interpretację dopisuje sobie odbiorca – mówi. Skoro jego zdjęcia nie mają puenty, tekst o nich też jej nie ma.

Kuba Dąbrowski
„Przekrój” 06/2010

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

Brak opinii.

Zobacz koniecznie







 

„Przekrój” 30/2010 

okladka_mala_29.jpg W sprzedaży od wtorku, 27 lipca 2010 roku

• Stenka wołałaby być...
• Żuławski kocha...
• Prawdę o Tu-154 poznają....

Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści