+ „Wanted. Ścigani”, reż. Timur Bekmambetow, USA 2008, UIP, premiera 27 czerwca
Ten film to prawdziwa kopalnia rekordów: najgorsze role Morgana Freemana i Angeliny Jolie, najgłupsze dialogi A.D. 2008, najprymitywniejszy scenariusz roku (inspirowany komiksem). Doprawdy nie uwierzyłabym, gdybym na własne oczy nie zobaczyła, że ktoś wymyślił opowieść o bractwie morderców, którym każe zabijać... krosno. Tak, takie, jakie miały w domach nasze babcie (już widzę, jak moja z rozpędzonej furmanki strzela w okno sąsiada zza płotu, bo tak jej kazała narzuta). Reszta też jest grubymi nićmi szyta: przemiana sfrustrowanego księgowego w zwinnego jak kot członka szajki zabójców; działanie bractwa, którego sensu i celu nie sposób pojąć, motywacje bohaterów, rola Angeliny Joli, której funkcją jest spełniać seksistowskie fantazje. Ale nawet nie to zirytowało mnie najbardziej – cała historia osnuta jest wokół podziwu naszego księgowego dla ojca. Dla ułatwienia dodam, że ów opuścił rodzinę kilka miesięcy po narodzinach potomka, a mimo to pozostaje przedmiotem dumy, tęsknoty i wzorem do naśladowania. O matce nie ma w tym filmie ani słowa. Bo co, krosno nie pozwala?
Jak ja lubie recenzje Przekroju- jesli ktos zasluzy, to niezle mu sie obrywa. :) Mi troche zal James'a McAvoy'a bo zeby po swietnej roli w Pokucie zabrac sie za takie cos...