Strona główna > Kultura > Film > Pierce Brosnan zaśpiewał. SOS!
26.08.2008
Pierce Brosnan zaśpiewał. SOS!

Małgorzata Sadowska

Nawet jeśli musical „Mamma Mia! ” ma w sobie potencjał, to niewykorzystany

3.gif „Mamma Mia”, reż. Phyllida Lloyd, USA 2008, UIP, 110’, premiera 29 sierpnia

Jeśli faktycznie jest w tym przeniesionym z teatralnych desek na ekran musicalu mnóstwo energii, to bynajmniej nie dzięki przezabawnemu, błyskotliwemu scenariuszowi, lecz dzięki nieśmiertelnym przebojom Abby wypełniającym film od pierwszej sceny aż po napisy końcowe. Wystarczy więc włączyć sobie w domu „Dancing Queen” i wcale nie trzeba iść do kina. Bo tu czeka na was konwencjonalna romantyczna historyjka, która jeśli się wyróżnia, to co najwyżej doborową obsadą. Meryl Streep gra Donnę, byłą hipiskę, która prowadzi hotel na greckiej wyspie, a Pierce Brosnan, Colin Firth i Stellan Skarsgård wcielają się w jej trzech kochanków z czasów młodości. Któryś z tych facetów jest ojcem córki Donny, uroczej Sophie (Amanda Seyfried), która właśnie wychodzi za mąż i chciałaby, żeby do ołtarza poprowadził ją tata. A że jak wiadomo, sukces ma wielu ojców, każdy z byłych kochanków ma wielką ochotę zostać współautorem doskonałego dzieła imieniem Sophie.
Oczywiście spotkanie po latach budzi we wszystkich emocje, a w niektórych również wrażliwość na feromony. Tonąca w lazurowym morzu wyspa stanowi zaś doskonałą, romantyczną scenerię dla kobiecych westchnień, dziewczęcych pisków i męskich decyzji. No i wyjątkowo ubogiej choreografii. Całość podszyta jest hollywoodzką impertynencją, wedle której grecką wyspę zamieszkują Amerykanie, Grecy zaś tylko tu sprzątają (dosłownie).
Nawet jeżeli scenariusz „Mamma Mia!” ma w sobie potencjał, to kompletnie niewykorzystany – na sekundę (dosłownie!) pojawia się wątek gejowski, który mógłby przecież urozmaicić przewidywalne i nieznośnie tu banalne heteryckie gody; nikomu nie starczyło też odwagi, by na całego zabawić się kiczem, który niesie ze sobą twórczość i sceniczne emploi szwedzkiej grupy (te cudowne koturny, eksplozja cekinów i falban). Dopiero przy napisach końcowych twórcy fundują nam trochę szaleństwa – kto nie zobaczy niedawnego Bonda, czyli Pierce’a Brosnana odzianego w błękitny kostium eksponujący jego owłosioną klatę, niech żałuje (mógłby w nim zagrać w kolejnej części przygód 007 pod tytułem „Futro nie umiera nigdy”). Choć z drugiej strony, jeśli naprawdę kochacie Brosnana, omijajcie ten film z daleka lub zaopatrzcie się wcześniej w zatyczki do uszu. Facet fałszuje i wyje co najmniej tak, jakby miał reprezentować Polskę na festiwalu Eurowizji. I tylko ktoś przytomnie dobrał mu repertuar adekwatny do talentu – piosenkę „SOS”.

Małgorzata Sadowska
"Przekrój" 35/2008

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Edipresse Polska S.A. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

2008.09.22 14:03

Ludzie! Zanim przeczytalam te recenzje, zdazylam juz wysluchac entuzjastycznych relacji znajomych. Kiedy poszlam na ten film, bawilam sie swietnie. Jest zabawny, lekki - i o to chodzilo. Ludzie,...

2008.08.30 02:02

Troszkę zniechęciła mnie do obejrzenia filmu recenzja z Przekroju. Ale obejrzałam film i uważam, że jest świetny! Dawno się tak nie uśmiałam! Piosenki Abby, które nawiasem mówiąc, są...

2008.08.29 20:18

Po przeczytaniu recenzji pani Sadowskiej udalam sie na ten zabawany musical. Fantastyczna ZABAWA KICZEM. Doborowa obsada i ABBA - to tylko elementy. Film w swojej radosnej formie bawi do konca....

Proszę! Autorka chyba nie oglądała tego filmu albo oglądając go była w naprawdę fatalnym nastroju. Ja z moją dziewczyną, a także z kolegami i rodzicami - dosłownie wszyscy - bawiliśmy...

Wszystkie