|
Afryki i Azji uczymy się powoli
Rozmawia Karolina Pasternak Szef festiwalu Filmy Świata Ale Kino! opowiada „Przekrojowi”, skąd biorą się mody na filmowców z krajów egzotycznych, jak etiopski Andrzej Wajda – Haile Gerima, który dokumentował (m.in. z Ryszardem Kapuścińskim) upadek Haile Selassie i narodziny etiopskiego komunizmu Przeczytaj także: – Co jakiś czas w pewnych krajach dzieją się w kinie rzeczy bardzo ciekawe, to jest w pisane w pewien proces dojrzewania kinematografii. Trwa on zazwyczaj kilka, czasem kilkanaście lat. W pewnym momencie następuje przekroczenie pewnej masy krytycznej, powstaje nowa jakość, która zaczyna fascynować się świat. Dokładnie tak było z Irańczykami, którzy uwiedli nas nieznanym wcześniej, ani w Europie, ani w Stanach minimalizmem, maksymalnie prostym kinem. Fascynacja trwała kilka lat, aż do momentu, gdy ten sposób kręcenia stał się powszechniejszy, zaabsorbowały go kinematografie zachodnie. Z Koreą było z kolei tak, że nagle pojawiła się tam grupa twórców bardzo wyrazistych, wręcz wizjonerów: Par Chan Wook i Kim Ki Duk. Nagle uwaga zwróciła się więc na kino z tamtej części świata. To że dziś już się nie śledzi tych kinematografii nie znaczy, że nic się tam oryginalnego nie dzieje. Teraz tamte tereny stały się bardziej polem do badań kinomanów, filmoznawców, a nie mediów, które z natury interesują się danymi tematami tylko przez krótki czas. A co do roli entuzjastów, dystrybutorów, organizatorów festiwali, to nie powiedziałbym, że kreujemy mody. Naszą rolą jest wskazywanie palcem, gdzie w danym momencie dzieje się coś interesującego. Jest przecież cała masa zjawisk filmowych, o których aż huczy w świecie, a u nas przechodzą póki co bez echa... Co na przykład? – Kino tajskie. Jest o nim głośno już od pięciu lat, to właściwie kinematografia w pełni dojrzała, a u nas pokazywanych było zaledwie kilka filmów na Erze Nowych Horyzontach. Inne takie zjawisko to kino hinduskie, u nas kojarzone wyłącznie z Bollywoodem. A jest tam przecież świetnie się rozwijające kino autorskie, którego poza niedawno pokazywanymi w Polsce „4 kobietami” prawie wcale nie znamy. Czemu więc w programie „Filmów Świata” nie ma więcej Tajlandii, Filipin czy autorskiego kina hinduskiego? – Jest tajski „Ploy" w reżyserii Pen-ek Ratanaruanga, filipiński „Serbis” Brillante Mendozy. Skala popularności filmu światowego w Polsce jest jeszcze bardzo niewielka. Krąg fanów z roku na rok oczywiście się poszerza, ale i tak oceniamy, że żeby mieć pełne sale, nie możemy w programie zmieścić więcej niż dwudziestu filmów. Na więcej po prostu ma publiczności, nie wspominając o trudnościach organizacyjnych. Najważniejsze jest dla mnie, by w jednym roku pokazać jedno zjawisko i jednego ciekawego autora. W ubiegłym byli to buddyści i Wayne Wang, w tym Japończycy i Haile Gerima. Równolegle nie da się pokazać Hindusów, Tajówi i Japończyków, bo widzowie nie dostrzegą zupełnie niczego. Ale czemu Etiopia? Nie wymieniłeś jej wśród obszarów najgorętszych. – Etiopia jest kolebką ludzkości. Tu znaleziono szczątki pierwszej człekokształtnej istoty – Lucy. Tu znajduje się źródło Nilu. Ten kraj przez lata był zapleczem Egiptu. W realiach afrykańskich Etiopia jest sercem cywilizacji. Ale co fascynujące, współczesność zupełnie nie współgra z tą zjawiskową przeszłością. Dziś ten kraj to głód, bieda i waśnie, głównie na tle religijnym, bo mieszkają tam wyznawcy religii chrześcijańskiej, muzułmańskiej i animistycznej. W tym kraju szczyt ubóstwa w każdym jednym zakątku koegzystuje z zadziwiająco bogatą kulturą. Chciałem się tym wszystkim podzielić, bo dla mnie podróż do Etiopii i to wszystko, co tam odkryłem było fenomenalnym doświadczeniem... A więc jednak to twoja prywatna podróż wpłynęła na to, że poznamy Hailego Gerimę? – No tak. Ale takie niekomercyjne zjawiska zawsze będą wymagać osobistego zaangażowania! Same z siebie się przecież nie bronią, nie mają działu promocji, ktoś musi je wynaleźć. Przyznaje, w pewnym stopniu to, że bardzo dużo podróżuje, przekłada się na to, co znajduje się w programie festiwalu. A zatem czym zauroczył cię Gerima? Zresztą, z tego co wiem, nie tylko ciebie. Jego wielbicielem jest Martin Scorsese, a „Tezę”, najnowszy film Etiopczyka, nagrodzono w tym roku w Wenecji. – Gerima to legenda kina „czarnej Afryki”. Jego działalność nie ograniczała się do kręcenia filmów, był postacią z pogranicza kultury i polityki. Trochę jak u nas Andrzej Wajda. Tyle że Gerima jest dla Etiopczyków cenniejszy, bo gdyby z naszych archiwów zniknął „Człowiek z żelaza” zawsze mielibyśmy jeszcze „Amatora” czy filmy Feliksa Falka. A Gerima był w Etiopii osamotniony. Jego najnowszy film „Teza” to olbrzymi fresk na temat historii najnowszej, od upadku Haile Selassie, przez reżim komunistyczny do współczesności. Reżyser znał bardzo dobrze Ryszarda Kapuścińskiego, nakręcili nawet wspólnie dla BBC pełnometrażowy dokument pt. „Niedoskonała podróż”, o Etiopii lat 90. Pokażemy też „Żniwa tysiąclecia”, film, który Martina Scorsese umieścił na sporządzanej na potrzeby festiwalu w Cannes liście trzydziestu najważniejszych filmów świata. To jest kino w czystej formie. Czarno-białe zdjęcia dokumentujące kraj zaraz po upadku „ostatniego faraona”. Nie waham się nazywać tego filmu arcydziełem. A większość ludzi nawet o nim i o Gerimie nie słyszało... – No tak, na świecie kręci się miliony filmów, wśród nich tysiące to pewnie arcydzieła, a my dostajemy z tego wszystkiego tylko garstkę. Myślisz, że da się to jakoś zmienić, zatrzymać ten zalew jednakowych produkcji? – Nie bardzo. Weźmy ostatni hit box-office'u: seryjna anglosaska produkcja czyli kolejny James Bond, najlepsze otwarcie tego roku. I nie ma nad czym załamywać rąk. Przez lata byliśmy zamknięci za żelazną kurtyną. Przecież my dopiero zaczynamy bywać w Azji, na Dalekim Wschodzie, nasze zainteresowanie tymi krajami i zrozumienie tamtych społeczeństw dopiero się rodzi i powoli ewoluuje. Inaczej jest we Francji czy Anglii, bo te kraje od lat miały kolonie, im to wszystko łatwiej zrozumieć i oswoić. U nas okres następowania zmian w tej kwestii należy liczyć - jak Chińczycy liczą czas - w pokoleniach, a nie w latach. Rozmawiała Karolina Pasternak Przekroj.pl wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁuBrak opinii.
najnowszePromocja |
|