|
Wszystkie duchy Polańskiego
Ola Salwa Może i bohater widmowy, za to film z krwi i kości W pierwszej scenie do nabrzeża podpływa prom, samochody zjeżdżają z pokładu, na platformie zostaje tylko srebrne bmw. Wewnątrz nie ma nikogo. Chwilę później ciało kierowcy, ghost writera Michaela McAra, wypływa na brzeg. Jego miejsce musi zająć ktoś nowy, więc intryga zaczyna się (podobnie jak w „Chinatown” czy w „Dziewiątych wrotach”) od zlecenia. Błyskotliwe otwarcie dowodzi, że Roman Polański jest w świetnej formie, a dalej jest równie dobrze. Autor widmo (Ewan McGregor), który przez cały film pozostaje anonimowy, ma napisać autobiografię byłego premiera Wielkiej Brytanii Adama Langa (Pierce Brosnan). Na okładce nie pojawi się jego nazwisko, za to na konto trafi ćwierć miliona dolarów. Robota jest tylko pozornie prosta: nie dość, że poprzednika zamordowano, to do trybunału w Hadze wpływa pozew przeciwko Langowi. Były premier zostaje oskarżony o zbrodnie wojenne. A to tylko forpoczta armii upiorów, z którą musi zmierzyć się widmowy autor. Jak zwykle u Polańskiego wątek kryminalny jest najniższą z warstw filmu, a kolejne reżyser nakłada subtelnie. Wywołuje na przykład duchy własnej przeszłości, czasem w ironicznym odbiciu: dla oskarżonego premiera azylem okazują się Stany Zjednoczone, skąd reżyser uciekł przed sądem do Francji w 1978 roku. Powraca też znamienny w twórczości i życiu reżysera motyw obcości – widmowy autor wciąż słyszy w Ameryce pytania „Jest pan Brytyjczykiem, prawda?”. Są też nawiązania do jego wcześniejszych filmów, zresztą jednym z tematów „Autora widmo” jest kino jako takie. Widać to choćby w scenografii: ogromne jasne okna w ciemnym domu Langa wyglądają jak ekrany, na których pisarz ogląda bohatera „swojej” książki. Inną warstwą filmu są dwuznaczność i hipokryzja wojny z terroryzmem, przy czym Polański nie angażuje się w doraźną, polityczną debatę, nie popiera żadnej ze stron. Podobnie jak w poprzednich filmach pokazuje, że źródła zła biją głęboko pod ziemią, pod warstwami brudu i błota, a ktokolwiek zechce dotrzeć do prawdy, przypieczętowuje swój los. Pisarz duch wie o tym, a jednak podejmuje grę. Czy motywuje go chciwość, chęć ujawnienia faktów, czy fatalna słabość do ładowania się w ryzykowne sytuacje – musimy odpowiedzieć sobie sami. Jego jedyną bronią jest ironiczne poczucie humoru i wyczucie absurdu. Cóż jednak pozostaje w obliczu nieuchronności losu i zła? Ola Salwa „Przekrój” 07/2010 wpisz swój komentarzskala ocen "Przekroju"
|
|