|
Miasto różnych możliwości
Rafał Belke „Grand Theft Auto” po remoncie ma mnóstwo ulepszeń
++++++ „Grand Theft Auto IV”, Rockstar/Cenega Poland, (PS3, X360), 249,90 zł
Autorzy podeszli do sprawy z dużą przenikliwością i zmodernizowali dokładnie te elementy, które przeszkadzały już w „GTA: San Andreas” – były bowiem zbyt prostackie i toporne. Teraz samochody zachowują się na drodze w bardziej naturalny sposób (także podczas wypadków), strzelaniny nabierają taktycznych rumieńców dzięki systemowi wykorzystywania osłon. Na drobne ulepszenia natykamy się na każdym kroku. Nowy bohater działa we współczesnym, bardzo nowojorskim Liberty City. Dopieszczona reżysersko fabuła jak zwykle ochlapuje gracza brudem półświatka. To nadal niemoralna propozycja: Niko wykonuje brudną robotę dla przeważnie prymitywnych i gwałtownych typów, jedynie czasem decydując, czy wysłuchać proszącego o litość przestępcy, czy jednak odebrać mu życie. Chętnie zobaczyłbym tu możliwość ignorowania części zleceń albo godzenia się z ewentualną fuszerką zamiast konieczności powtarzania misji. Pokłady swobody tkwią, rzecz jasna, w opcjonalnych zadaniach pobocznych, spotkaniach z kumplami, randkach z kobietami. W tysiącu rzeczy drobnych wynikających z przekonująco zaprojektowanego i zaludnionego miasta: od wyboru pojazdu czy broni na misję, przez sposób dotarcia do miejsca akcji (można na przykład wsiąść do taksówki), po decyzję, by na jakiś czas zawiesić przestępczą karierę i pozwiedzać miasto. Także – jeśli wola – atakować przechodniów i interweniującą policję albo opłacić tancerkę w klubie nocnym. Rafał Belke "Przekrój" 26/2008 wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁuBrak opinii.
najnowszePromocja |
|