Strona główna > Kultura > Gry > Gry bez prądu
21.12.2009
Gry bez prądu

Mariusz Herma

Karty i pionki zamiast klawiatury oraz myszki? Plansza zamiast ekranu? „Analogowe” gry nowej generacji są tak różnorodne i zajmujące, że bez trudu odrywają młodych od komputera, a starszych od telewizora. My wybraliśmy te najciekawsze

Powiększ zdjęcie

fot. Marek Szczepański
– Pewien socjolog popularność gier planszowych tłumaczył tym, że przy nich nie trzeba ze sobą rozmawiać. Ludzie poznają się na studiach, mija kilka lat i ich drogi coraz bardziej się rozchodzą. Każdy ma własną rodzinę, pracę, własny świat. Nie bardzo mają o czym rozmawiać. Ale nadal chcą ze sobą spędzać czas, więc spotykają się przy grze, podczas której oczywiście zawsze można zamienić parę słów. Jestem w dość podobnej sytuacji, kiedy jadę do teściów – śmieje się Artur Jedliński, redaktor serwisu GamesFanatic.pl i konsultant Rebel.pl, największego polskiego sklepu z planszówkami. I nie ma na myśli ani monopolu, ani chińczyka, z którymi wciąż kojarzą się nam gry planszowe. W ostatniej dekadzie pojawiła się nowa generacja gier: łatwych i trudnych, z planszą i bez planszy, niezobowiązujących i takich, przy których można zyskać lub stracić przyjaciela – ale zawsze tak zajmujących, że jako forma rozrywki bez trudu konkurują z wyjściem do kina czy na koncert.

Byle nie przed ekranem
Przełom nastąpił kilka lat temu, kiedy zaczęły się pojawiać polskie wydania zachodnich gier. – Później proces postępował już naturalnie, ludzie zaczęli je sobie polecać. To nie jest hermetyczne hobby. Nowe planszówki są na tyle fajne, że bardzo łatwo przekonać do zabawy kogoś nowego – wyjaśnia Jedliński. – Jedną z pierwszych gier nowej generacji wydanych w Polsce byli „Osadnicy z Catanu” i podobnie jak w innych krajach to był przełom. Wcześniej takimi grami interesowali się tylko Niemcy. Reszta świata poszła w ich ślady jakieś sześć–osiem lat temu – dodaje. Organizatorzy konkursu Gra Roku przygotowują listę gier, które zostały wydane w naszym kraju. Jeszcze parę lat temu nominowanych było kilka tytułów. – W tym roku zakwalifikowaliśmy ich już 80, a następnym razem będzie znacznie więcej – ocenia Jedliński.

Także miłośnicy planszówek nie są już garstką fanatyków zbierających się w akademikach, co potwierdza sprzedaż gier sięgająca kilku milionów egzemplarzy rocznie. – Obecnie wysyłamy 30 tysięcy gier w ciągu roku. Pięć lat temu było to jakieś 200 sztuk, przy czym dziś jesteśmy tylko jednym z kilkudziesięciu internetowych i stacjonarnych sklepów – mówi Jedliński. Konrad Sosiński, szef sieci sklepów Wargamer, wylicza: – Sześć lat temu mieliśmy tylko stronę internetową i kilkanaście gier w ofercie. W tej chwili mamy siedem salonów, w planach kolejne, a w katalogu kilkaset tytułów.

Według Sosińskiego nagła popularność planszówek wiąże się z końcem boomu na gry komputerowe, które zdążyły nam się przejeść. Wciąż lubimy w coś pograć, ale niekoniecznie przed ekranem. – To zabawa w samotności, a poza tym komputer jest dziś głównie narzędziem pracy – mówi Sosiński. – Aspekt społeczny planszówek jest niezwykle istotny – potwierdza Jedliński i zwraca uwagę, że nawet wśród gier komputerowych najpopularniejsze są dziś „społecznościówki” typu „World of Warcraft”. – Milionom bawiących się osób nie chodzi przecież o bieganie i zabijanie potworów, ale o uczestnictwo w gildiach, klanach i drużynach.
1 2 3

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

Brak opinii.

skala ocen "Przekroju"

6.gif    wybitne 

5.gif    bardzo dobre

4.gif    warto

3.gif    przeciętne

2.gif    słabe

1.gif    dno

„Przekrój” 30/2010 

okladka_mala_29.jpg W sprzedaży od wtorku, 27 lipca 2010 roku

• Stenka wołałaby być...
• Żuławski kocha...
• Prawdę o Tu-154 poznają....

Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści