Strona główna > Kultura > Komiks > Rysuję przez sen
21.10.2008
Rysuję przez sen

Sebastian Frąckiewicz

Stworzył nowy kanon komiksu i projektował wizjonerskie filmy – od „Obcego” po „Piąty element”. Moebius, mistrz opowieści rysunkowych, rozmawiał z „Przekrojem” przy okazji wizyty w Polsce

Jean Giraud odkrył w latach 70. swoje drugie „ja”. A właściwie podzielił się na dwie artystyczne osobowości, które współistnieją do dziś. Dotąd rysował westerny i był jednym z uznanych francuskich twórców klasycznych komiksów. Od tej pory – jako Gir – miał realizować standardowe, realistyczne- historie, a pod pseudonimem Moebius – dryfować w fantastycznych przestrzeniach. Przenosić czytelników do świata, w którym rządzi surrealistyczna logika snu i przypadku. Nie bez powodu najsłynniejszy wywiad rzeka z artystą nosi tytuł „Mister Moebius i Doktor Gir”. Narodziny drugiego „ja” wzięły się z przekory wobec samego siebie.
Chciał sprawdzić, czy potrafi pokonać ograniczenia i schematy narzucone przez rzeczywistość, w której dorastał, francuską kulturę i skonwencjonalizowany język komiksu. – Moi rodzice pochodzili ze wsi i przenieśli się na paryskie przedmieścia. Mieli przerażająco ciasną wizję świata – mówi „Przekrojowi” Moebius. – W pewien sposób była ona piękna i bezpieczna, ale jednocześnie zupełnie anachroniczna. I na pewno odcisnęła na mnie swoje piętno; stąd biorą się moje lęki oraz strach przed światem.

(Meksykańska iluminacja)
Wszystko zaczęło się od wyprawy do Meksyku. Urodzony w 1938 roku Giraud po raz pierwszy pojechał tam, kiedy miał 16 lat. Dla młodego Francuza było to jak podróż na Księżyc. – Meksyk dał mi szansę na spotkanie z odmiennym sposobem uprawiania sztuki – wspomina. – Nie zdawałem sobie jeszcze wtedy sprawy ze swoich ograniczeń związanych z rodziną czy typowo zachodnim sposobem myślenia, ale było we mnie pragnienie nieskrępowanej wolności. Mogłem też poznać cywilizację dużo starszą niż europejska. W moim światopoglądzie pojawiła się wtedy szczelina. I potem nic już nie było takie samo.
Nabrał pewności siebie i doszedł wniosku, że jest gotów narysować western w pełni oddający amerykańskiego ducha. Wrócił do Francji, rzucił naukę w szkole sztuk użytkowych i ruszył na podbój paryskich magazynów komiksowych. Szybko trafił pod skrzydła Jijé, ówczesnej gwiazdy magazynu „Spirou”, który zaoferował mu pracę przy westernie „Jerry Spring”. Młody artysta miał kłaść tusz na szkice starszego kolegi, lecz tak się zestresował tym zadaniem, że zrobienie jednej planszy zajmowało mu kilka dni, co dla redakcji pisma było prawdziwym utrapieniem. Bardzo szybko jednak uczeń przerósł mistrza i Jijé doszedł do wniosku, że to on może uczyć się rysunku od Girauda, który jako 18-latek został profesjonalnym twórcą.
Do Meksyku pojechał jeszcze raz, w 1965 roku. I w tym samym miejscu, w którym nabrał pewności siebie jako rysownik, przyszedł mu do głowy pomysł na Moebiusa. Może miało na to wpływ jednorazowe doświadczenie z grzybami halucynogennymi. A może jedynie przyspieszyło proces, który zapoczątkowała w artyście atmosfera rewolty społecznej we Francji w latach 60. – w każdym razie Giraud, który miał już wtedy ciepłą posadę i pozycję uznanego rysownika niezwykle popularnej serii o Dzikim Zachodzie „Blueberry”, postanowił spróbować czegoś zupełnie nowego. – Przestało mi to wystarczać. Nie interesowałem się polityką ani socjologią, ale to, co działo się wówczas w Paryżu, było mi bardzo bliskie. Miałem też dość autorytetów, paternalistycznej kultury i skostniałej tradycji. Tamte wydarzenia były pomostem między mną a nowym ruchem kulturalnym – wspomina.
Przemiana z Girauda w Moebiusa oznaczała wyzwolenie z kokonu kompleksów nie tylko dla jednego artysty. To była rewolucja w języku komiksowym. Francuz postawił na autotematyzm, ironię i gatunkowy synkretyzm. Zerwał z tradycyjnie pojmowanym rozwojem fabuły, a używając konwencji- science fiction, opowiadał o ludzkiej podświadomości. Jego najbardziej znane, w pełni autorskie prace, takie jak „Arzach”, „Feralny Major” czy „Świat Edeny”, to dzieła otwarte, wymykające się jednoznacznym interpretacjom. Moebius wprowadził historie obrazkowe w obszar wysokiej sztuki.
1 2

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Edipresse Polska S.A. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

Brak opinii.