Strona główna > Kultura > Komiks > Za mały dla dużych
20.12.2009
Za mały dla dużych

Sebastian Frąckiewicz

Komiksowa adaptacja „Małego Księcia” Saint-Exupéry’ego jest jak wypracowanie grzecznego ucznia

4.gif „Mały Książę”, Znak, Kraków, s. 112, 39,90 zł

Dawno nie miałem tak mieszanych uczuć po lekturze komiksu. Zatem pozwolę sobie na dwugłos: z jednej strony przemówią emocje, a z drugiej rozsądek. Zacznijmy od emocji: trudno oprzeć się wrażeniu, że słynący z komiksów autorskich Joann Sfar tym razem postanowił stworzyć po prostu rynkowy produkt, który doskonale sprzeda się w krajach frankofońskich. Rozpisał zatem tekst książki na strony, kadry, wypowiedzi narratora i bohaterów, jak najwierniej trzymając się oryginału. Po czym do pomocy nad warstwą graficzną zatrudnił rewelacyjną kolorystkę Brigitte Findakly, której nazwiska na okładce albumu nie znajdziemy (a powinniśmy, bo kolorystyka to w tym komiksie kawał świetnej roboty) – i oklaski gwarantowane.

Ośmielę się trzymać dłonie w kieszeniach, bowiem od artysty tej klasy można było oczekiwać czegoś ciekawszego. Błyskotliwy Sfar, znany z literackiego zacięcia i zabaw konwencjami, tym razem zachował się jak uczniak. Grzecznie odrobił zadanie domowe, zamiast przedstawić własną wizję „Małego Księcia”, która wchodziłaby z dziełem Saint-Exupéry’ego w spór, a przynajmniej w dialog. Nic z tych rzeczy. Oczywiście możemy doszukać się kilku smaczków. Na przykład w sposobie przedstawienia narratora lub Róży, pełnej delikatnego erotyzmu. Ale dla starszych czytelników gloryfikacja dzieciństwa i zbyt łatwe mądrości z dialogów bohaterów będą brzmieć naiwnie, chyba że ktoś na zawsze ukochał sobie ten sposób opisu świata. Większości dorosłych pozostaje jednak jedynie podziwianie warstwy graficznej.
Kreska Sfara, lekka, stylizowana na niedbałą i dziecięcą (to jego znak rozpoznawczy), w naturalny sposób pasuje do opowieści Saint-Exupéry’ego i do jego szkiców. Obaj panowie prezentują podobny sposób myślenia o rysunku, który nie musi być dopieszczony w każdym detalu, ale powinien poruszać wyobraźnię niedopowiedzeniem. Osobną wartością jest kolorystyka Findakly: bogata, złożona z doskonale zestawionych pastelowych barw.

Na koniec oddam głos rozsądkowi. Podpowiada mi on, że „Mały Książę” to komiks dobry. O ile sięgną po niego młodsi czytelnicy. Dla nich będzie to świetna okazja do spotkania z ciekawszą konwencją rysunkową niż albumy spod bandery Disneya i disnejopodobnych klonów, które zdominowały i tak bardzo mały w Polsce rynek  komiksów dla dzieci.

Sebastian Frąckiewicz
„Przekrój” 49/2009

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

Brak opinii.

skala ocen "Przekroju"

6.gif    wybitne 

5.gif    bardzo dobre

4.gif    warto

3.gif    przeciętne

2.gif    słabe

1.gif    dno

„Przekrój” 30/2010 

okladka_mala_29.jpg W sprzedaży od wtorku, 27 lipca 2010 roku

• Stenka wołałaby być...
• Żuławski kocha...
• Prawdę o Tu-154 poznają....

Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści