Strona główna > Kultura > Książki > Letarg imperium
25.08.2008
Letarg imperium

Marcin Sendecki

Medytacje o trwaniu i zmianie, czyli majestatyczne „Brzegi Syrtów” Juliena Gracqa

5.gif Julien Gracq „Brzegi Syrtów”, przeł. Adam Wodnicki, Austeria, Kraków 2008, s. 366, 44 zł

Najbardziej znany był z tego, że nie chciał być znany. W każdym razie nie wedle reguł obowiązujących na pisarskim rynku i w artystycznych salonach. W roku 1950 opublikował gniewny pamflet na francuskie życie literackie obracające się wokół prestiżowych nagród, rok później zaś odmówił przyjęcia najważniejszej z nich – nagrody Goncourtów – którą przyznano mu właśnie za „Brzegi Syrtów”. Odrzucał potem i inne światowe honory, wzbraniał się też od udziału w promocji swych książek. Podpisywał je pseudonimem (imię wziął podobno po Stendhalowskim Julianie Sorelu, nazwisko od rzymskich trybunów ludowych braci Grakchów), a na co dzień jako Louis Poirier aż do emerytury wykładał w liceum.
Ten konsekwentny gest odmowy uczestnictwa w literackim przemyśle – jakże by inaczej – stał się emblematem pisarza, z niemałym upodobaniem hołubionym przez krytykę i media. Kiedy zmarł, przed niespełna rokiem, w wieku lat 97, nagłówki nekrologów mówiły o odejściu „tego, który odrzucał nagrody”, „samotnika”, „pustelnika”, „ostatniego z wielkich panów literatury francuskiej”.
„Brzegi Syrtów” to najsławniejsze z jego dzieł. Gracq stworzył w nim sugestywny świat wyimaginowanego imperium, które trwa siłą bezwładu, jakby pogrążone w letargu. Zbliża się jednak, a może przywoływane jest przez ludzi (z narratorem, młodym arystokratą Aldem w roli pierwszoplanowej), przesilenie – przemiana, obrót cyklu dziejów – najprawdopodobniej niosące zagładę zmurszałego, lecz bezpiecznego świata. Elegancką, hipnotyczną momentami prozą rozważa Gracq odwieczny problem jednostkowego wkładu w dzianie się historii, wolności i konieczności, zakresu ludzkiej władzy. Wszystko to jednak odbywa się w ramach kameralnej przecież powieści, wciągającej i poruszającej zarazem. „Brzegi Syrtów” to sama ujmująca, szlachetna solenność, niespieszność narracji, sutość opisów, badanie nieznacznych drgnień nastrojów i poruszeń pogody. Szkoda, że na przekład czekaliśmy przeszło pół wieku, ale czymże jest pół wieku wobec bezmiaru historii?

Marcin Sendecki
"Przekrój" 34/2008

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Edipresse Polska S.A. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

Brak opinii.