Strona główna > Kultura > Muzyka > Maskarada
1.09.2008
Maskarada

Bartek Winczewski

Burial jaki jest, każdy widzi. Najpilniej strzeżony sekret klubowej sceny wreszcie odkryty

To była największa zagadka ostatnich miesięcy. Odkąd albumem „Untrue” tajemniczy producent Burial sensacyjnie podbił rankingi najlepszych płyt ubiegłego roku, odpowiedzi na pytanie, kto naprawdę kryje się za tym pseudonimem, szukali wszyscy – od zwykłych fanów po branżowe media. Gdy artysta znalazł się w gronie faworytów do Nationwide Mercury Prize-, najważniejszej nagrody brytyjskiej fonografii, burialowej histerii nie oparła się nawet bulwarówka „The Sun”, organizując polowanie na prawdziwą tożsamość artysty.
Łatwiej byłoby zrozumieć cały ten szum, gdyby chodziło o gwiazdę popu, rocka czy hip-hopu. Ale Burial to twórca tak zwanego dubstepu, gatunku klubowej elektroniki, i to raczej z tych niszowych. Nic więc dziwnego, że nie wytrzymał presji. Znany z niechęci do prasy i programowo nieznany z jakichkolwiek zdjęć czy występów na żywo Brytyjczyk wreszcie zabrał głos we własnej sprawie. – Nazywam się Will Bevan, pochodzę z południowego Londynu –  „przemówił” Burial w swoim profilu MySpace, ucinając tym samym spekulacje, jakoby był wcieleniem znanego elektronicznego producenta Aphex Twina lub, co bardziej absurdalne, Fatboy Slima. Przy okazji po raz pierwszy ujawnił, jak wygląda. „Chciałem pozostać anonimowy, bo ważna była muzyka, a nie to, kim jestem” – czytamy dalej w oświadczeniu Buriala. „Ostatnie wydarzenia pokazały, że jest odwrotnie, więc anonimowość już mnie nie interesuje”.
Burial powtórzył scenariusz przećwiczony wcześniej przez wielu zamaskowanych rockmanów, z Kiss na czele. I jak zwykle nie wiadomo do końca, co kieruje artystami ujawniającymi swą prawdziwą twarz. Może po prostu refleksja, że jednak warto byłoby skorzystać z dobrodziejstw sławy, której… nie ma, gdy nikt cię nie poznaje. Ale Buriala bez maski nikt nie witał z otwartymi ramionami, fani węszą bowiem nowy spisek. „Nie uwierzę, że to naprawdę on, dopóki nie zobaczę, jak odbiera nagrodę Mercury” – na forach internetowych aż roi się od podobnych wpisów niewiernych sympatyków muzyki Buriala. Sugerują oni, że ten po prostu sfabrykował tożsamość, by jedno zamieszanie zastąpić kolejnym, świeżym. Jak jest w rzeczywistości, przekonamy się 9 września podczas tegorocznej gali Nationwide Mercury Prize. Oczywiście pod warunkiem, że nagroda trafi do Buriala.   

Bartek Winczewski
"Przekrój" 35/2008

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Edipresse Polska S.A. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

Brak opinii.