|
Do diabła z gwiazdami!
Jarek Szubrycht Nie o to chodzi, by gonić króliczka, ale by słuchać go. 26 listopada zobaczymy Residentsów w Polsce, ale i tak nie poznamy ich prywatności
O mój Boże, nic nie wiem o ich życiu erotycznym! Nie mam pojęcia, gdzie mieszkają i jakimi jeżdżą samochodami. O nadwadze, płaskodupiu i nagniotkach – brak danych. Nigdy nie poznam ich opinii o efekcie cieplarnianym, Baracku Obamie i kryzysie finansowym. Nie wiem nawet, jak się nazywają i jak wyglądają. Komunikują się ze światem wyłącznie poprzez swoją twórczość. Nieprzyjemną w odbiorze, pokraczną, hałaśliwą, trudno przyswajalną muzykę. Dziwaczne, surrealistyczne filmy i instalacje wideo. Występy, które więcej mają wspólnego z awangardowym teatrem niż zwykłymi koncertami rockowymi. Wydali już ponad 60 albumów, ale choć nie znajdziecie ich w ulubionym sklepie płytowym (chyba że robicie zakupy w sieci), wierni fani zawsze kupują je na pniu. Ich teledysków nie zobaczycie w żadnej muzycznej telewizji – za to w nowojorskim Museum Of Modern Art owszem.
26 listopada The Residents wystąpią w warszawskiej Stodole. Lepszej odtrutki na gwiazdy na lodzie i chore na sławę miernoty nie znajdziecie. – js „Przekrój”, nr 47/2008 wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁuBrak opinii.
najnowszePromocja |
|