|
Beach House – mniej znaczy więcej
Mariusz Herma Amerykański sen dwóch głów W Beach House – nie mylić i nie kojarzyć z Beach Boys – wszystko jest na opak. Ona ( Victoria Legrand ) śpiewa, jakby była nim. Ale zamiast porównywać jej głos do legendarnej Nico, lepiej od razu odesłać do ubiegłorocznego przeboju „Two Weeks” Grizzly Bear, którego była ozdobą. Z kolei on ( Alex Scally ) gra na gitarze tak, jakby wolał kleić loopy, niż trącać struny. Gdyby zamiast niej to on urodził się we Francji, grałby dzisiaj w M83. Rzeczowy opis ich piosenek nie obyłby się bez takich słów, jak: „umiar” (tempo), „skromność” (aranżacje) czy „mglistość” (teksty), ale w dziedzinie chwytliwości i modelowania nastrojów duet z Baltimore wykazuje się precyzją i skutecznością. Pokolenie zespołów wyznających zasadę „mniej znaczy więcej” rośnie w siłę. Ale, rzecz jasna, nie dają tego po sobie poznać. Mariusz Herma „Przekrój” 07/2010 wpisz swój komentarzskala ocen "Przekroju"
|
|