Strona główna > Kultura > Muzyka > Recenzje > Hancock łączy
15.07.2010
Hancock łączy

Mariusz Herma

Globalne gwiazdy w starciu z klasyką i złem tego świata. Wynik? 1:0 dla gwiazd

4.gif Herbie Hancock „The Imagine Project”, Sony Music

Katastrofa zapowiadała się w trójnasób: 1) 66 muzyków w studiach rozrzuconych po całej ziemi 2) sięga po sacrum muzyki popularnej 3) postulując „pokój na świecie, tolerancję oraz szacunek dla planety”. Lennonowskie „Imagine” w rękach Seala, P!nk, Jeffa Becka i Oumou Sangaré; „The Times, They’re a Changin” Boba Dylana w transkontynentalnej wersji Toumaniego Diabaté, The Chieftains i Lisy Hannigan; Marleyowski „Exodus” przekuty przez Tinariwen w saharyjski hymn przy wsparciu K’naana i Los Lobos – zagęszczenie doniosłych tytułów i wziętych nazwisk na okładce „The Imagine Project” robi wrażenie. Ale groziło też klęską urodzaju.

Przed katastrofą uratował ten projekt jego pomysłodawca. 70-letni Herbie Hancock w podobnej materii sprawdził się już trzy lata temu na płycie „River: The Joni Letters”. Swoim – ale także Tiny Turner czy Leonarda Cohena – hołdem dla Joni Mitchell pianista pogodził środowiska jazzowe i publiczność radiową. O tym pierwszym świadczy obecność „River” w branżowych podsumowaniach minionej dekady. To drugie potwierdził tytuł albumu roku podczas rozdania nagród Grammy, którym światek jazzowy zaszczycono poprzednio tylko raz – w 1965 roku.

Jazzu na „The Imagine Project” ostało się niewiele, bo tylko swobodne (czasem bezczelne) podejście do kształtu i aranżacji oryginałów. Beatlesowskie „Tomorrow Never Knows” z udziałem Dave’a Matthewsa brzmi jak utwór Petera Gabriela, którego to „Don’t Give Up” powierzono z kolei duetowi P!nk i John Legend. Transowym majstersztykiem jest zamykające płytę „The Songs Go On” z natchnionym śpiewem Chaki Khan i mistyczną aurą sitara Anoushki Shankar.

Można marudzić, że mimo globalnych ambicji Hancock koncentruje się na przebojach Zachodu albo że improwizacji jest tu niewiele więcej niż u Norah Jones. Tyle że płyta skierowana jest do zachodniej (północnej?) publiczności i Hancock umyślił sobie przekazać bogactwo world music w przyjaznym kontekście. Skoro podołał tak karkołomnemu wyzwaniu, to może jego postulaty dotyczące pokoju, tolerancji i szacunku nie są aż tak utopijne?

Mariusz Herma, "Przekrój" 27/2010



wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

Brak opinii.

skala ocen "Przekroju"

6.gif    wybitne 

5.gif    bardzo dobre

4.gif    warto

3.gif    przeciętne

2.gif    słabe

1.gif    dno

Koniecznie przeczytaj







„Przekrój” 36/2010 

okladka_mini_35.jpg W sprzedaży od wtorku, 7 września 2010 roku

• Henryka Krzywonos - ikona uczciwości
• Kto uwierzy w pandemię?
• Mazurek kontra Migalski

Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści