|
Traktat to nie lewy towar
rozmawiał Piotr Najsztub Nauczmy się wierzyć politykom, bo i tak nie odejdą. Profesor Roman Kuźniar pociesza płaczących po referendum w Irlandii i zapewnia, że w Brukseli nikt nie knuje przeciw ludowi
Panie profesorze, a może Irlandczycy wyświadczyli przysługę Europie, odrzucając traktat lizboński? Może zmuszą polityków do innego myślenia o Unii Europejskiej, bo chyba nie można wymagać od zwykłych ludzi, żeby byli w stanie przebrnąć przez opasłe tomy traktatów, a oni przecież muszą rozumieć, w czym biorą udział?
- Nie sądzę, żeby udało się stworzyć podstawowe prawa traktatowe, które będą do końca jasne dla wszystkich. Czyli zawsze już będzie ciemny lud europejski... – Nie mówmy „ciemny lud”. Mamy demokrację reprezentatywną i szczęśliwie się składa, że UE to wspólnota państw demokratycznych oraz rządów demokratycznie wybranych. A więc jeżeli wyborcy powierzają rządom władzę, to powinni mieć zaufanie do ich kompetencji. Procedury demokratyczne nie dają rządom demokratycznym władzy w kwestii przyszłości państwa, przyszłości narodu. – Ale traktat lizboński tego nie dotyczył. Pogodziłbym się z tym, że Irlandczykom po prostu nie podobały się postanowienia tego traktatu, choć byłoby mi przykro, bo to jest traktat dobry dla Europy i także dla nich samych. Jednak oni twierdzili, że go nie rozumieją albo że są na „nie”, ponieważ im się lokalny rząd nie podoba. Tego ja nie mogę przyjąć do wiadomości. Choć z drugiej strony uczę stosunków międzynarodowych i przerabiamy ze studentami traktaty międzynarodowe, więc wiem, że one naprawdę nie są łatwe, mimo że o wiele prostsze od tego, który został odrzucony. Na przykład wybitny lekarz medycyny, nie ciemny lud, może nie rozumieć języka traktatu europejskiego o wiele bardziej czytelnego niż ten odrzucony. Rozszerzanie i reformowanie Unii zamienia się w naukę i będzie zrozumiałe już tylko dla naukowców i specjalistów? – Politycy podejmowali decyzje wyposażeni w ekspertów, dyplomatów i trzeba im zawierzyć. Myślmy w dobrej wierze. Trudno założyć, że rządy działały na szkodę własnych obywateli, na szkodę większej całości, jaką jest Unia Europejska. Wszystkie 27 rządów działało w dobrej wierze, negocjując ten traktat. To był bardzo trudny kompromis. I na pewno wszyscy oni wiedzieli, jaka jest tego zawartość, może z wyjątkiem ówczesnego rządu polskiego, który nie potrafił wytłumaczyć, co zostało ustalone w Brukseli. Irlandczycy postawili wobec Europy i Europejczyków pewien poważniejszy problem niż to, że traktaty są niezrozumiałe. Jaki? – Że być może nie można się dalej posuwać w procesie in-tegracji europejskiej na podstawie traktatowej. Dlatego że kaprys jednego wielkiego lub małego kraju, na przykład takiego, który ma poniżej procentu ludności europejskiej, może zaważyć na dorobku całości. Ale czy przy tej okazji Irlandczycy nie uświadomili nam, że Unia Europejska wymarzona przez polityków i większość obywateli jest niemożliwa, bo egoizm jednego elementu to marzenie zrujnuje? – Z takim egoizmem zawsze mieliśmy do czynienia. I to, co było sukcesem UE, całej jej idei i konstrukcji, to to, że egoizmy były przełamywane dla dobra wszystkich. Egoizm jednego małego kraju może oznaczać kres rozwoju Unii? – W takim wzorcu rozwojowym, z jakim mieliśmy do czynienia do tej pory. I w tym sensie sygnał irlandzki mówi nam, że coś trzeba zmienić, jeżeli chodzi o sposób postępowania. Bo to będzie trwało. Procesy międzynarodowe mają swoją dynamikę oraz logikę. Cały świat, nie tylko Unia Europejska, zmierza w kierunku wzrostu wewnętrznej integracji, wzrostu zależności. Państwa europejskie były jedną z lokomotyw tego procesu. Zatrzymać się i poczekać na resztę? Chyba tak się nie uda, ponieważ Europejczycy mają świadomość, że zadania wewnątrz Unii i te zewnętrzne zmuszają nas do posiadania pewnego instrumentarium niezbędnego do mierzenia się z nimi. Więc po pierwsze, będą się bardziej integrować ci, którzy będą chcieli. W związku z tym Unia będzie się już troszkę inaczej rozwijać. A po drugie – pewne rozwiązania dotyczące całości będą wprowadzane niejako tylnymi drzwiami, a nie na podstawie traktatowej. wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2008.07.11 02:58
juz nie pamietaja.Zapewnienia p.Kuźniara sa tyle samo warte. - Alik kot Jarka jarek@yahoo.pl
najnowsze |
|