|
Polacy zamordowali Sikorskiego
rozmawiał Piotr Najsztub Dlaczego prywatna telewizja grzebie w historii Polski, skąd przekonanie, że generała Sikorskiego zamordowano i jakie są granice dziennikarstwa śledczego – odpowiada dyrektor programowy TVN Edward Miszczak Przeczytaj także: – Kiedy zobaczyłem pierwszą okładkę „Trzech kumpli”, to już wiedziałem, że będzie to na pewno głośny film. Sprawa Sikorskiego wybuchła, bo uaktywniło się, może widząc też nasze prace nad dokumentem, Towarzystwo Historyczne i chce doprowadzić do ekshumacji generała, więc sprawa zrobiła się głośna. Oba te projekty zakwitły też, bo mamy wakacyjny klimat, a życie troszkę się znormalizowało, więc nie ma specjalnie o czym mówić ani pisać. Chyba nie chodzi o sezon ogórkowy. „Trzech kumpli” i książka o „Bolku” w środku lata wywołały na poważnie problem lustracji. Po emisji „Trzech kumpli” TVP i inne media mówią, że oto po raz kolejny okazało się, iż agenci są kimś ważnym w mediach, a przez to i w Polsce. TVN dzięki tej produkcji stał się podmiotem w dyskusji o polityce i o historii. – Nie ma dobrych pór emisji dla jakichkolwiek tematów. Kiedy my pokazaliśmy „Trzech kumpli”, telewizja publiczna pokazała film o „Bolku”. Kiedy kilka lat temu pokazywaliśmy „Wielkie ucieczki”, telewizja publiczna pokazywała film o „złych braciach Kaczyńskich”. Czyli w różny sposób różne telewizje pracują i różny mają punkt widzenia. My nie postanowiliśmy robić filmu o lustracji. My pomogliśmy autorkom, które samodzielnie chciały zrobić film o bardzo ważnym momencie w historii Polski. Ten film jest istotny dla pokolenia lat 70. czy dla sfer tak zwanych wykształciuchów, którzy szukają swojego rodowodu i wracają do tych wydarzeń. To nie był film o lustracji, tylko o przyjaźni, zdradzie i postawach wobec peerelowskiej rzeczywistości, o grupie polonistów z Krakowa, którzy może byli nastawieni anarchistycznie, ale na początku swojej kariery nie mieli na celu walki z SB i gigantycznego buntu. Ale to był też film o braku lustracji. – Pokazał, jak polityka weszła w życie zwyczajnych ludzi. I na końcu musiał postawić pytanie o lustrację. Ale to jest najbardziej przyzwoite pytanie, jakie na temat lustracji usłyszałem. To nie jest film podnoszący tezy lustracyjne, tylko stawiający pytanie, którego nie sposób nie zadać, widząc zadowolone twarze esbeków: czy trzeba się było na to wszystko, co jest, godzić? Spodziewał się pan, że to się tak obróci przeciwko „Gazecie Wyborczej”, że wywoła falę ataku na nią, że nie wyrzucili „Ketmana”, że pozwolili mu dalej pracować? – Nie mogę się w tej kwestii wypowiadać, dlatego że nie miałem żadnych złych celów. To jest interpretacja ludzi, którzy wierzą w spiski. Słyszę z tych środowisk, które dzisiaj oskarżają „Gazetę Wyborczą”: Myśleliśmy, że puścicie ten film „pod meczem”. Czyli że trochę go ukryjemy. To jest na granicy aberracji umysłowych, bo jeśli my wkładamy w jakiś produkt kilkaset tysięcy złotych jako medium komercyjne, to nie chcemy go potem ukrywać! Nie dostajemy nic za darmo jak telewizja publiczna i nie puszczamy takich produkcji o północy! Słyszałem też w jakimś programie publicystycznym pytanie, że nie wiadomo, dlaczego TVN to zrobił, na pewno miał jakiś ukryty cel. Przecież to świat chorych koncepcji! Ten film powstał między innymi po to, żeby uzdrowić spojrzenie na ważny moment w historii narodu. Jak on ma je uzdrowić? – Żeby w tej sprawie skończyły się różnego rodzaju domysły. Ale są środowiska, którym to nie wystarczy, próbują na tym ukuć jakąś swoją koncepcję. Nas już to nie interesuje. Dla mnie najważniejsze jest, że nikt nie zarzucił autorkom – ani autorki nam – manipulacji. Jaką rolę mają do odegrania media, jeśli chodzi o lustrację i najnowszą historię Polski? – Ogromną, dlatego że mogą być gorącą a bezkrwawą platformą sporu. Lustracja będzie się jeszcze toczyła przez wiele lat. Będą pojawiały się nowe dokumenty, świadkowie. Media będą reagować. Historia będzie się pisała bardzo powoli. Bronisław Wildstein czekał przecież bardzo długo, żeby taki film zobaczyć. Myślę też, że wielu tych ludzi, którzy przyklejali mu etykietkę oszołoma i osoby, która uwzięła się na problem lustracji nie wiadomo dlaczego, coś zrozumiało. Ja też po tym filmie dużo z jego życiorysu zrozumiałem, także jego emocje. Zaczął pan podzielać jego poglądy polityczne? – Nie, to jest zupełnie inna kwestia. Wcześniej jego emocji nie mogłem sobie aż tak ułożyć, jak pokazał mi to ten film, i to jest najlepszy dowód, że myśmy podchodzili do tego bezstronnie. A co z rolą TVN w lekcji najnowszej historii? – Tu pojawia się drugi temat: „Generał Sikorski”. Wymiera pokolenie, które zna prawdę. Wiem na pewno, że jest w Polsce trochę ludzi, którzy wiedzą, jak było, i zabiorą tę prawdę ze sobą, jeśli czegoś z tym teraz nie zrobimy. Z drugiej strony, w końcu Brytyjczycy odtajnią dokumenty na ten temat i wtedy także my, Polacy, będziemy musieli zmierzyć się z własną bolesną przeszłością. Kiedyś padnie pytanie, co tam jest? My, grupa ludzi pracująca nad tym projektem, domyślamy się, że padnie odpowiedź: proszę państwa, zamachu dokonali Polacy. I my musimy do takiej odpowiedzi być przygotowani. Gdzie można to zrobić najlepiej? Właśnie w mediach. Staramy się o pomoc w sfinansowaniu projektu „Generał” w wersji filmowej, po to żeby taki film przejechał się przez kina, zanim pojawi się dokumentalny serial w telewizji. Niech go ludzie obrzucą inwektywami, że jest niewiarygodny, ale zaczniemy rozmawiać. Szkoda, że Instytut Sztuki Filmowej troszkę się boi wsparcia tego projektu, bo myślę, że dla takich spraw między innymi został powołany. Żeby wspierać to, co może się stać zaczynem powszechnych dyskusji. Ile TVN rocznie płaci do kasy Instytutu? – Około 20 milionów złotych. A ile Instytut dał wam na wasze projekty? – Kilkaset tysięcy. Skala tego dofinansowania staje się wyrazistsza, kiedy się wie, że na przykład zrealizowaliśmy już około 200 godzin profesjonalnych projektów w naszym wspólnym kanale Discovery Historia. To kosztowało miliony. Historycy do tej pory prześlizgiwali się przez problem Sikorskiego. Opierali się w swojej wygodzie na dokumentach, dziś wiemy, że totalnie fałszowanych. Dzisiaj więc relacja trzech świadków wydarzenia jest o wiele ważniejsza od dokumentu, papieru, ale studia historyczne nie kształcą detektywów, którzy by chcieli szukać świadków. Kształcą bardzo często wygodnych, fajnych ludzi, którzy odwiedzają archiwa, szperają, a na koniec mówią: nie ma dokumentów, nic na ten temat nie możemy napisać. Człowiekiem, który inaczej pracuje, jest Dariusz Baliszewski i staramy się z nim pracować nad tym projektem, stawiając mu też trudne pytania, pytania niedowiarków przekonanych, że to była katastrofa, że to był wypadek. Załóżmy, że będzie ekshumacja generała. A jeśli się okaże, że ekshumacja da odpowiedź: zginął w wypadku lotniczym? Co wtedy, wyemitujecie film z takim finałem? – Nie wykładamy wielomilionowych budżetów na fantasmagorie. Wykonaliśmy benedyktyńską pracę dokumentalną, widzieliśmy zdjęcia z ekshumacji w 1993 roku, jak wtedy wyglądała twarz Sikorskiego. Ale chcemy też pokazać w tym filmie, że polski naczelny wódz czasów wojny leży w trumnie w majtkach i podkoszulku. Nikt mu nawet rąk nie zaplótł na piersi, jak to się robi każdemu chrześcijaninowi. Mamy dokumenty z pierwszej ekshumacji, drugiej ekshumacji, gdzie widać czekoladową twarz, czyli że człowiek został uduszony, bo reszta ciała jest różowa. Mamy opisy świadków, między innymi podporucznika Ludwika Łubieńskiego, który był rezydentem na Gibraltarze, że twarz była zmasakrowana, że trudno rozpoznać, rozpoznaje się właściwie po częściach garderoby. Myślę, że sprawa Sikorskiego to z jednej strony afera morderstwa, a z drugiej afera z ukryciem tych faktów, bo one były niebezpieczne dla drugiego frontu, dla całej koalicji antyhitlerowskiej. Bo tam decydowała się nie tylko rola Polski, ale również sytuacja świata. A więc może po tylu latach warto sobie odpowiedzieć na pytanie, co tam się naprawdę wydarzyło, a nie grzecznie czekać, bo Anglicy powiedzieli, że nie wolno otwierać trumny? Już słynny Retinger, który uczestniczył w pierwszej ekshumacji, powiedział: Otwórzmy trumnę, żeby nam naród kiedyś nie powiedział, że pochowaliśmy psa. wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2008.09.16 00:40
,,Kiedy zobaczyłem pierwszą okładkę...."- chodzi tutaj zapewne o układkę, czyli materiał ułorzony w montażu w pewnej kolejności ale nie przycięty jeszcze - ghi ghi skiboarts@yahoo.co.uk
2008.07.18 09:38
I dzięki takim Ludziom jak p. E. Miszczak wierzę w niezależnośc mediów. - Welek welek@op.pl
2008.07.15 16:18
Koniecznie trzeba zrobić eshumację. Czy tam jest właściwie Sikorski. A swoją drogą to Anglicy , sojusznicy i nie chcą udostępnić dokumentacji, to dla mnie niezrozumiałe. I to ma być... - Taden wwk@neostrada.pl
2008.07.11 02:18
Poza tym dziewne ze KOR i S przez 19 lat nie potrafily udowodnic i skazac winnych. Po wyroku "sedziego" Schmita w sprawie Wujka gdzie prokuratura zmienila plan a pozniej ukradla ten dokument to... - Alik kot Jarka jarek@yahoo.pl
2008.07.09 19:01
Rozpadł się ZSRR,nie ma NRD,świat podobno jest globalną wioską a podstawowe informacje sprzed 60,50 i mniej lat ciągle sa tabu,bo je kryją archiwa brytyjskie-Sikorski czy... - jul familia4@wp.pl
2008.07.09 19:00
Rozpadł się ZSRR,nie ma NRD,świat podobno jest globalną wioską a podstawowe informacje sprzed 60,50 i mniej lat ciągle sa tabu,bo je kryją archiwa brytyjskie-Sikorski czy... najnowsze
|
|