|
Mam sposób na dwóch psujów
rozmawia Piotr Najsztub Za każdym wetem stoi nieufność. To chora sytuacja na granicy odpowiedzialności konstytucyjnej prezydenta – mówi premier Donald Tusk. Zapowiada walkę z wetem i przyparcie do muru opozycji Przeczytaj także: Zanim włączyłem dyktafon, powiedział pan, że polityka od dwóch miesięcy nie wprowadza pana w zmienne, ale silne nastroje. Jak by pan nazwał ten nastrój, bo przecież nie jest to osłupienie? – Duży stopień świadomości tego, co jest możliwe w tej chwili. Minął okres zrozumiałej powyborczej satysfakcji, która może zaburzać trzeźwość widzenia... I zaburzyła? – Okazało się, że i ja podlegam bezlitosnym prawom, które rządzą polityką, czyli na przykład lepszemu samopoczuciu wynikającemu ze zwycięstwa. Ale nie odczuwam tego nowego stanu jako czegoś przykrego, to nie jest rozczarowanie. To powrót do stanu codziennej pracy. To nie jest kapcanienie polityczne? – Każdy nazwie to po swojemu. Martwię się. Czy to jest aby twórczy stan? – Sprzyja odpowiedzialnemu działaniu i dalszej perspektywie. Często słyszę, że politycy w Polsce, w tym ja i Platforma, działają bardzo doraźnie, pod najbliższe wybory czy nawet najbliższe sondaże. Ci, którzy tak mówią, powinni więc z satysfakcją przyjąć taki komunikat. Czy to nie eliminuje porywania się na rzeczy trudne, wymagające szybkich decyzji? – Raczej utwierdza we wcześniejszych przewidywaniach, że bez jakiegoś absolutnie miażdżącego zwycięstwa trudno będzie uzyskać błyskawiczne efekty, szczególnie na drodze ustawowej. Mamy przecież trudną kohabitację z prezydentem i była konieczność zawarcia koalicji. Musiałbym być naprawdę cudotwórcą, a nie tylko premierem... To nie trzeba było się nim obwoływać. – Nawet politycy marzą. I czasem marzenia realizują. Te ograniczenia, które same w sobie nie są czymś szczególnie złym, bo władza powinna je mieć, pojawiają się w tej chwili dotkliwie, bo zbliżamy się do dwóch bardzo poważnych rozstrzygnięć na poziomie zmian ustawowych. Mówi pan o zdrowiu i o emeryturach? – Tak. I oba rozwiązania, które proponujemy, na pewno nie mają charakteru populistycznego. Nie dają jakiejś korzyści stricte politycznej, nie wzbudzą entuzjazmu tych, których będą bezpośrednio dotyczyły, i w dodatku będą bardzo trudne do przeprowadzenia, bo już widzę, jak sobie zęby szczerzą i SLD, i PiS, i na końcu pan prezydent. Myślą, iż nie dość, że nam popsują pracę, to jeszcze mogą, blokując reformy, uzyskać profity polityczne, czyli wyborcze. Szkoda by było, ponieważ zdecydowaliśmy się na rzeczy niezbędne z punktu interesów państwa i długofalowo pożyteczne z punktu widzenia ludzi. Co jest dla pana najistotniejsze w tych dwóch ustawach? – W pakiecie zdrowotnym przekształcanie szpitali w spółki, bo teraz są one beczkami bez dna, gdzie uciekają pieniądze, gdzie dzieje się korupcja nieporównywalnie większa niż ta z doktorem A., G., Z., bo korupcja „zorganizowana” przez złe ustawy i złe przepisy. W szpitalach pieniądze przeciekają, nie zatrzymując się na pacjencie, i dlatego wszelkie inne zmiany mają charakter kosmetyczny w porównaniu z tą wspomnianą na początku. I to samo dotyczy emerytur pomostowych, bo one też przypominają beczkę bez dna, z której wyciekają pieniądze, a tracą je wszyscy obywatele. I myśmy w osiem miesięcy to przygotowali, jedno i drugie. Jedni powiedzą „aż osiem miesięcy”, inni powiedzą „tylko osiem miesięcy”. – I tak obie rzeczy miałyby od 1 stycznia wchodzić w życie. Mogę nawet powiedzieć dlaczego... Ustawę o emeryturach pomostowych planujemy wprowadzić pod koniec tego roku, po to żeby utrudnić odrzucenie jej przez opozycję i prezydenta. Jak utrudnić? – Jeśli zostanie odrzucona, a do 1 stycznia nic innego nie zostanie uchwalone, to wszystkim przepadają jakiekolwiek emerytury pomostowe, nawet tym, którym naprawdę się należą. Pod koniec roku 2008 kończy się termin – i tak przedłużany – wszelkich emerytur pomostowych. Jeśli ta ustawa zostanie zawetowana, to my podniesiemy krzyk: Ograniczamy, bo tego wymaga interes nas wszystkich, ale zostawiamy tym, którzy chorują wskutek ciężkiej pracy! Być może wtedy zadrży ręka albo PiS, albo lewicy, albo prezydentowi. Nie zadrży, będą żądali od was innego rozwiązania tymczasowego, które zapewni tamtym grupom emerytury pomostowe, a nie rozwiąże generalnie problemu. – Po tym, co działo się wokół trzeciorzędnej z punktu widzenia kraju ustawy medialnej, powinni wiedzieć, że nie będziemy szukali chorych rozwiązań. Nie pozwolę na to, żeby przedłużać ten chory system, niebezpieczny z punktu widzenia Polaków. Alternatywa będzie taka: albo projekt ograniczający emerytury pomostowe do ludzi rzeczywiście potrzebujących, albo żaden. Ale w wypadku szpitali nie ma takiego bata, rząd może tylko wprowadzać zachęty finansowe dla samorządów, żeby brały szpitale i je przekształcały. – Jeśli ustawa nie zostanie zaakceptowana, to będziemy wzmacniali samorządy nawet kredytami, jeśli się będą na to decydować. Już teraz chyba 70 szpitali zostało przekształconych tą drogą likwidacyjną. Więc i tak szpitale będą przekształcone w spółki, tylko przy groźbie ze strony komorników czy handlarzy długami, i będą likwidowane i odtwarzane w gorszej sytuacji. Nasza propozycja ustawowa – i to chyba jest jednym z powodów, dla których tak zawzięcie atakuje ją opozycja – uczytelnia reguły gry, jeśli chodzi o relacje właścicielskie, i w dodatku utrudnia zupełnie bezkarne zadłużanie się szpitali. Zaproponowałem ten radykalny wariant obligatoryjnego przekształcenia szpitali w spółki prawa handlowego, bo odkryliśmy skalę i precyzyjny mechanizm działania systemowego zadłużania szpitali – po to, żeby cały wianuszek instytucji i osób zarabiał na tym wielkie pieniądze. Uczestniczyli w tym często dyrektorzy szpitali, lekarze, dostawcy sprzętu, dostawcy leków, dostawcy jedzenia i wszyscy mieli się dobrze, bo wiedzieli, że raz na kilka lat państwo im odpuści, oddłuży. A to jest ten moment, kiedy odpuścimy ostatni raz, ale pod warunkiem że to odpuszczenie automatycznie uniemożliwi kolejną taką operację. Nie rozumiem, dlaczego w takim razie, skoro pan wie, że te projekty są szalenie ważne, nie siedzi tutaj w gabinecie premiera co najmniej raz w tygodniu Grzegorz Napieralski, którego w końcu pan przekona do swoich pomysłów. On dziś myśli, że będzie rósł w siłę jako partia, jeżeli wam będzie odbierał, a jeżeli będzie wspierał wasze modernizacyjne pomysły, to straci w swoim elektoracie, więc tego nie będzie sam z siebie robił... – Sam odpowiedział pan sobie na swoje pytanie. Ale musi pan go przekonać, bo innego SLD w tym parlamencie nie ma, a nie ma w Polsce ustroju demokracji bezustawowej. – Część ustaw przechodzi. Jeśli chodzi o tę nową władzę SLD-owską, to podejrzewam, że kalkulacja jest taka: Platforma dzisiaj ma wielkie poparcie i rządzi, więc strategicznie dla SLD lepiej jest wejść w nieformalną koalicję z PiS. Taka logika pchnęła Napieralskiego w ręce PiS. To jest problem dla Platformy bardzo poważny, ale nie chcę, by spełniło się życzenie niektórych doradców Napieralskiego, żeby możliwość gry wetem, w jakimś sensie cyniczna, mocno bezideowa, budowała SLD. Jeśli Napieralski nie chce budować nowoczesnej Polski, to nic nie mogę na to poradzić. A dlaczego wszyscy przechodzą do porządku dziennego nad istotą tego problemu, a jest nią chorobliwa nieufność prezydenta Rzeczypospolitej do kogokolwiek poza własną partią i własnym bratem? Bo za każdym wetem taka nieufność stoi. To jest sytuacja chora, właściwie na granicy odpowiedzialności konstytucyjnej, założenie prezydenta, które kiedyś wprost wypowiedział i obecnie realizuje, że jeśli ktokolwiek poza jego bratem będzie rządził w Polsce, on będzie wetował wszystkie najważniejsze propozycje zmian, zmusi do rządzenia właśnie bez ustaw. wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2008.08.16 18:00
normalny człowiek ,fajnie się czyta.Najsztub jak zwyle się spisał - Ela
2008.08.09 20:51
tusk to samo powtarza rzadnych efektow gdzie cuda nocna zmiano ty masz cos z glaca - szermeja
2008.08.10 22:22
Fajny wywiad, fajny Tusk,fajny Najsztub!!! 2008.08.10 16:58
Jakaż to ulga nie oglądać w TVN politykow PISu! Całym sercem popieram Tuska i życze Mu sukcesów.Opozycja to polityczna tandeta oderwana od społeczeństwa! - Barbara Bolsz @onet.eu
2008.08.09 23:06
Najemnik pracuje tylko za pieniądze - kto mu lepiej temu będzie służył. A gdzie miłość, która jest bezinteresowna. 2008.08.09 22:40
W koncu normalny czlowiek jako premier, ktory mowi do rzeczy! - mirek111 miro@rusin.de
2008.08.09 01:53
premier to gatunek chroniony - Ravini
2008.08.09 01:33
Nasz obecny premier wylądował niedawno na Ziemi ... w Polsce. Dużo nie wie, ... wiele chce się dowiedzieć,... może nawet myśli ? Dajmy mu się wyspać po podróży :) - Ravini karps@op.pl
2008.08.08 09:02
Panie Premierze, trzymam za słowo ws. emerytur pomostowych i POwodzenia nam wszystkim :)) - krzyhoo1 krzyhoo1@yahoo.co.uk
2008.08.07 17:47
TUSK.. TO OPATRZNOSC NIEBA,ALE NIE TEGO RYDZKOWEGO I GLEMPA ! najnowsze |
|