Strona główna > Ludzie > Rozmowy Przekroju > Bateria nie starczy
26.08.2008
Bateria nie starczy

rozmawia Piotr Najsztub

Polityczna i medialna histeria wokół umowy o tarczę ma niewiele wspólnego z rzeczywistością – mówi politolog Aleksander Smolar

Rozmowa odbyła się 22 sierpnia 2008 roku w Warszawie

Wszyscy odmieniają słowo „sukces” przez przypadki, szukają „prawdziwych” ojców „sukcesu” z tarczą. Tym sukcesem jest nasza zgoda na wybudowanie na terytorium Polski elementu nieistniejącego jeszcze systemu, który ma chronić – jeśli już zadziała – terytorium USA. W zamian Amerykanie na dwa–trzy lata przyjadą do nas z jedną baterią rakiet Patriot, która może ochronić lewobrzeżną Warszawę. Z czego wszyscy tak się cieszą?
– Sukces polega na tym, że polscy negocjatorzy trafili na dobry moment. Amerykanie musieli pokazać jakiś swój sukces po rozpoczęciu wojny w Gruzji i po dość kompromitującym zachowaniu własnych polityków w pierwszych dniach tego konfliktu. Praktycznie byli nieobecni: prezydent Bush nie miał nic do powiedzenia w Pekinie, serdecznie powitał się z Putinem, żaden wybitny polityk amerykański nie pojechał do Tbilisi, chociażby po to, żeby zamanifestować solidarność, co uczynili prezydent Rzeczypospolitej w towarzystwie czterech innych przywódców państw bałtyckich i Ukrainy, już nie mówiąc o Sarkozym, który podjął wysiłek, żeby doprowadzić do przywrócenia pokoju. I w takiej sytuacji to, co było dla Amerykanów trudne do przyjęcia, czyli wcześniejsze warunki strony polskiej, nagle stało się stosunkowo niską ceną za pokazanie twardości, nieustępliwości w obliczu presji rosyjskiej.

Ale czy naprawdę były jakieś trudne warunki? Stacjonowanie dłuższe lub krótsze jednej baterii, umowa o strategicznym sojuszu nieróżniąca się wiele od wcześniej podpisanych z USA i w ramach NATO. Żadnych konkretnych zapisów o pomocnej interwencji militarnej „w razie czego” w tej umowie nie można się doszukać.
– To, co było przedtem najtrudniejsze dla Amerykanów do strawienia, a co się stało łatwe teraz, to obecne w tej umowie ostrze antyrosyjskie. Ono nie jest w problemie samej tarczy, chociaż Rosjanie tarczy nie lubią ze względów bardziej perspektywicznych, a nie dlatego, że widzą w tym bezpośrednie zagrożenie...

Nie lubią tego, że sami jeszcze takiej nie mają.
– Właśnie, i trochę to przypomina sytuację z czasów Reagana, kiedy kolejny wyścig zbrojeń doprowadził do całkowitej deklasacji Związku Radzieckiego i pośrednio przyczynił się do jego upadku. Paradoksalnie najsilniejsze ostrze antyrosyjskie to jest dokładnie to, czego chciała Polska, czyli rakiety Patriot, o których już nie można powiedzieć, że są wymierzone przeciwko Iranowi. I politycy polscy mówią wyraźnie, że w obliczu gróźb rosyjskich i prawdziwego niebezpieczeństwa dla Polski, które nie płynie z Iranu ani z Korei Północnej, tylko potencjalnie z Rosji, Polska musi mieć zabezpieczenie dla własnego bezpieczeństwa. Tu był podwójny problem. Dla Amerykanów stosunki z Rosją były i pozostają bardzo ważne z wielu strategicznych powodów. Poza tym Stany Zjednoczone – kiedy między innymi nasz kraj wstępował do NATO – podjęły zobowiązanie, że nie będzie u nowych członków baz amerykańskich.
A spełnienie warunków polskich do umowy narażało ważne interesy amerykańskie w obu tych wymiarach. Sytuacja zmieniła się wraz z inwazją rosyjską, bo to na pewien czas odsunęło w cień normalne stosunki z Rosją.

Panie profesorze, czy my nie popełniamy błędu naiwności, zapraszając tutaj Amerykanów – z ich bazą, z ich żołnierzami – na razie w ograniczonym zakresie? Za mgliste obietnice innych baterii rakiet Patriot, choć wiemy, że są dla nas za drogie i nie będzie nas na nie stać, nie mówiąc już o pomocy w modernizacji polskiej armii, bo kwota na ten cel oferowana przez USA wydaje się śmieszna, a historia obietnic finansowych związanych z offsetowym zakupem F-16 czyni sprawę już tylko zabawną? Będziemy mieli realnie kilkuset żołnierzy USA na terenie Polski i mówienie, że to zwiększa bezpieczeństwo Polski, jest chyba jakimś nieporozumieniem. Na terenie Gruzji Amerykanie też mieli bazę i pakowali ją dość szybko, jak tylko Rosjanie zaatakowali.
– Porównałbym rozumowanie polskich elit, które podejmowały tę decyzję, do rozumowania zachodnich Europejczyków po II wojnie światowej. Wówczas obecność wojsk amerykańskich i amerykańskiej broni atomowej na terenie Europy, zwłaszcza na terenie Niemiec, stanowiła gwarancję tego, że w przypadku ataku rosyjskiego Amerykanie byliby nieuchronnie, bezpośrednio uwikłani i Stany Zjednoczone nie mogłyby się odwrócić od Europy. Można mówić o pewnym podobieństwie: mając na terenie Polski broń amerykańską i żołnierzy amerykańskich, chociażby nawet w symbolicznej liczbie, zwiększamy prawdopodobieństwo uwikłania Amerykanów w ewentualny konflikt, gdyby on wybuchł z winy Rosji.
1 2 3 4

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Edipresse Polska S.A. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

2008.08.27 00:46

Czy profesor reklamuje paierosy? Jak jest firma ktora promuje?! To zdjecie kompromituje i redaktora i zaproszonego rozmowce. Czas juz by to pojac!

Wszystkie