Strona główna > Ludzie > Sylwetki > Upadły anioł księdza Jankowskiego
30.06.2008
Upadły anioł księdza Jankowskiego

Judyta Sierakowska

Mariusz Olchowik jest jak lustrzane odbicie prałata Henryka Jankowskiego: sygnety, drogie samochody, markowe ciuchy, miłość – głównie własną

Tak się zapamiętał w kręceniu interesów, że zapomniał o zwykłej przyzwoitości

Mariusz Olchowik, lat 26. Prywatnie: wielbiciel piwa, szybkich samochodów, pięknych kobiet i truskawek w słodkim kremie. Miłośnik książek, cygar, jaguarów, gry w golfa, Saskiej Kępy...
Zawodowo: twórca i pierwszy prezes Instytutu Księdza Prałata Henryka Jankowskiego, członek Rycerstwa Niepokalanej, redaktor i wydawca pisma „Bastion”, autor tomiku wierszy „Krwotok Myśli”, wiceprezes Komitetu Pamięci Księdza Jerzego Popiełuszki, były członek Młodzieży Wszechpolskiej, ZChN, autor i uczestnik audycji w Radiu Maryja.
Olchowik to też najbliższy przyjaciel i współpracownik prałata, który podszedł do swego guru- niestandardowo – potraktował go jak markę. Wypromował wodę marki Jankowski, wino Mon-signore (Prałat). Chciał otworzyć w całym kraju sieć klubokawiarni pod hasłem „Bardzo miła atmosfera jest”.
W Gdańsku miał stawiać pomniki Ronalda Reagana- i Margaret Thatcher. Zapowiadał, że Mel Gibson zrobi film o kapłanie Solidarności (choć sam Gibson nic o tym nie wiedział). Na rynku miała pojawić się limitowana seria wódki Prałackiej, perfumy, koszulki, breloczki i inne gadżety z wizerunkiem Jankowskiego oraz nowa sieć telefonii komórkowej Prałat Mobile. Abonenci dostawaliby SMS‑em cytaty z Pisma Świętego, logo i dzwonki związane z prałatem.

Na alkoholowej diecie
W życiu młodego biznesmena wszystko układało się idealnie aż do ostatnich dni kwietnia, kiedy wszyscy zobaczyli go w rozciągniętej piżamie, ze zmierzwionymi włosami i ledwie trzymającej się na nich bejsbolówce. Usta, z których zwykle płynęły patriotyczne frazesy i słowa uwielbienia dla prałata, wymówiły: „Spierd..., nigdy się więcej tu nie pokazuj. Nie pokazuj mi się tu, Grzegorz, bo zatłukę cię własnymi rękami. Tylko dlatego, że mam teraz gości, jeszcze żyjesz, bo bym cię zabił. Zatłukę cię, jak cię jeszcze raz zobaczę. Spierd... stąd”.
Odbiorca słów i autor nagrania (ukrytą kamerą) to Grzegorz Kalicki, kontrahent instytutu. – To była 14, może 15 po południu, a on w piżamie. Na podłodze instytutu pobite szkło – mówi Kalicki. – Ja się cieszę z tego, że uratowałem temu człowiekowi życie, bo te codzienne libacje by go wykończyły.
– Zawsze, jak ksiądz odjeżdżał, robiliśmy imprezę. Jak wolny wieczór, to po prostu grilla. Słuchaliśmy Czajkowskiego, Kaczmarskiego. Byliśmy głównym odbiorcą białej kiełbasy ze sklepu obok – opowiada Olchowik. – To chyba normalne, że jak zbierze się trochę ludzi po dwudziestce, to piją piwo?
– Zabawy ciągnęły się całymi nocami, krzyki, śpiewy. Raz z okna wyskoczyło krzesło. Przecież nie samo? – opowiada jeden z sąsiadów instytutu.
Oliwy do ognia dolewa „Rzeczpospolita”, donosząc, że pracownicy instytutu korzystali z usług agencji towarzyskiej na Wilczej.
– Wiem, o co pani zapyta, proszę mi wierzyć, to były incydentalne sytuacje. Raz czy dwa tam byłem, tylko kawę piłem – mówi Stanisław Słabiński, były już wiceprezes instytutu. – A co robił Olchowik? – dopytuję. – Nie wiem, ja go nie pilnuję.
Kolejna informacja: instytut tonie w długach, samej tylko Telefonicznej Agencji Informacyjnej jest winien ponad 21 tysięcy złotych. Mimo wyroku sądu TAI nie otrzymuje pieniędzy.
1 2 3

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Edipresse Polska S.A. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

2008.07.10 23:24

mam całkiem inne zdanie. A Ty Dora moze jestes jedna z tych osób które skorzystały na znajomosci z nim i uciekly jak szczury ze statku?

2008.07.01 21:15

Skąd ma 5-letniego jaguara? Piszecie cytuję ,,Niezwiązany z żadną...pracą...". No skąd ma?Wymodlił?

2008.06.30 22:53

wreszcie ktoś o nim i jego działalności napisał. i to jak, brawo dla autorki

Wszystkie