Strona główna > Ludzie > Sylwetki > Tomek, czyli jak wynaleźć siebie
14.07.2008
Tomek, czyli jak wynaleźć siebie

Olga Woźniak

Ma 26 lat i głowę nabitą pomysłami. Właśnie dostał szansę ich realizacji. Daje sobie na to pół roku. Bo lepiej być wynalazcą niż bezrobotnym

Wynalazca jada frytki. Chodzi w szortach i ma dziewczynę. Anię. W ogóle nie wygląda na wynalazcę. Siedzimy (wynalazca, Ania i ja) w małym barze na jednym z toruńskich osiedli, jemy frytki i celujemy w szybę czerwoną trąbką przymocowaną do czarnego pudełka. Pudełko dygocze. To wcale nie jest zwykłe pudełko. To ultradźwiękowa sonda dla osób niewidomych. Prototyp. Czyli wynalazek.

Laska jak nietoperz
– To taka jakby elektroniczna biała laska. Działa jak nietoperz – tłumaczy Tomek Wiśniewski (wynalazca). – Emituje ultradźwięki i odbiera je odbite od przeszkody. Odleg-łość od niej sygnalizuje siłą i częstotliwością wibracji. Akurat ten egzemplarz nie wyszedł najlepiej. Po pierwsze, działa tylko ustawiony prostopadle do przeszkody. Po drugie, ma niewielką czułość, no i ta czerwona trąbka wygląda tak sobie. Ale tu mam inne. Lepsze.
Oglądam pudełeczka i faktycznie – są mniejsze, ładniejsze i dokładniejsze. Tylko jedno urządzenie wygląda tak, jakby ktoś je przewinął na lewą stronę. – Nie ma do niego obudowy – wyjaśnia Tomek. – Gotowe nie pasują, a robiona na zamówienie sporo kosztuje. Dlatego wynalazek czeka na lepsze czasy. To znaczy takie, w których wynalazca będzie miał środki, żeby go skończyć. – Daję sobie pół roku na rozwinięcie interesu – mówi. Początek jest niezły: niedawno dostał na rozwój firmy 10 tysięcy złotych. To pierwsza nagroda w konkursie organizowanym od czterech lat przez Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości. Inkubatory są inicjatywą, która ma pobudzać przedsiębiorczo młodych Polaków. Zwycięzcom konkursu pomagają w założeniu i prowadzeniu firmy. Młody przedsiębiorca nie musi mieć lokalu, grubego portfela i znajomości. Wystarczy dobry pomysł. Pomysł Tomka uznano w tym roku za najlepszy.
Tomek skończył fizykę („fizykę techniczną” – podkreśla) na uniwersytecie w Toruniu. Zaczął szukać pracy. – To było beznadziejne – wspomina. – W pewnej chwili szukałem nawet w fabryce, przy taśmie...
O emigracji zarobkowej nie myślał. – Nie nadaję się do tego. Ja jestem stąd. I tu chcę zostać – mówi. Zgłosił się do biura karier na uniwersytecie, które pomaga absolwentom szukać pracy. – W jednym e-mailu od nich było właśnie o konkursie – opowiada Tomek. – Zgłosiłem się razem z Mirkiem Boniewiczem, kolegą ze studiów.

Po co te studia?
Ultradźwiękowa sonda dla niewidomych była przedmiotem pracy magisterskiej Tomka. – Chciałem skonstruować urządzenie elektroniczne. To mnie kręci. Model, który wtedy zrobiłem, przekazałem do testów Edmundowi Jankemu, prezesowi Warsztatów Polskiego Związku Niewidomych.
Opinie były niezłe, ale zabrakło pieniędzy na dokończenie projektu. Wtedy pojawił się pomysł konstruowania innych urządzeń dla niepełnosprawnych. W konkursowym projekcie Tomek opisał ideę gadających przystanków komunikacji miejskiej. Projekt wygląda tak: przystanek będzie wyposażony w odbiornik, głośniki i moduł, który ma odtwarzać komunikaty głosowe. Będą one informować o numerze nadjeżdżającego autobusu albo tramwaju, o tym, czy to pojazd niskopodłogowy. Te informacje zostaną przesłane do przystanku z małych nadajników zamontowanych w pojazdach. – Kierowca lub motorniczy na pętli wprowadzi do urządzenia odpowiednie dane i gotowe – wyjaśnia Tomek. Urząd miasta zainteresował się tym pomysłem. Opracowują eksperymentalny przystanek.
– Tyle mówiłem o tych przystankach w rozmaitych wywiadach, po tym jak dostałem nagrodę, że kiedy wysłałem maila- do sekretariatu prezydenta miasta, okazało się, że moją sprawę już przekazano do MZK – uśmiecha się młody wynalazca.
– Czyim głosem będą mówiły przystanki? – pytam. – Moim – uśmiecha się Ania (dziewczyna Tomka). Nagranie lektora dużo kosztuje. Nie stać na to firmy z niewielkim budżetem.
– A co po przystankach?
– Na przykład czujniki poziomu płynu dla niewidomych (obecne ciągle trzeba myć, bo moczą się w nalewanym płynie – chcemy zrobić takie, które nie będą mieć kontaktu z cieczą), detektory koloru czy udźwiękowienie sprzętu AGD.
– To może teraz zrobisz z tego doktorat?
– Wszyscy go namawiali – włącza się Ania. – Ale on nie chce.
– Po co? – wzrusza ramionami Tomek. – Już studia skończyłem. Jak szukałem pracy, wiele razy zadawałem sobie to pytanie: po co.
Próbuję uregulować rachunek za herbatę. Nie chcę narażać budżetu firmy. – Bez przesady – obrusza się Tomek i idzie do kasy. Patrzę za nim.  Rzadko myśli się o tym, kto zasiada nad frytkami w osiedlowym barze...

Olga Woźniak
Przekrój 28/2008

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Edipresse Polska S.A. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

„Elektroniczna biała laska”

http://www.kariera.polsl.pl/konkurs/laureaci.htm

KRAJOWY KONKURS NA ROZWIĄZANIE INNOWACYJNE OPRACOWANE PRZEZ MŁODYCH WYNALAZCÓW ( inicjatywa non-profit) Patronat honorowy: Prof. Barbara Kudrycka, Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego...

Wszystkie