Strona główna > Opinie i blogi > Inne opinie > Związki rządzą, związki radzą...
5.09.2008
Związki rządzą, związki radzą...

Igor Ryciak

Z końcem lata nadeszła potężna fala protestów organizowanych przez rozmaite związki zawodowe. Może czas na wielką manifę przeciwko związkom?

W bajce o złotej rybce żona rybaka ciągle domagała się ko-lejnych kontrybucji. Gdy dostała nowe koryto, chciała nowego domu. Gdy dostała dom, chciała pałacu. Gdy już miała pałac, zażądała służby. Rybka w końcu się wściekła. Machnęła ogonem, czar prysł, a żona rybaka znów wylądowała na swoim błotnistym podwórku.
Działaczom związków zawodowych przydałaby się taka lekcja. Organizacje pracowników to z definicji instytucje, które czegoś się domagają. Gdyby przestały się domagać, po co miałyby istnieć? W najbliższych dniach czeka nas kumulacja roszczeniowych protestów, strajków i manifestacji. Ogólnopolski strajk ma w planach Związek Nauczycielstwa Polskiego. Powód? ZNP chce podwyżek większych niż proponowane przez rząd, wcześniejszych emerytur i utrzymania dotychczasowego pensum (liczby obowiązkowych lekcji).
Podwyżek chcą też związkowcy z KGHM, więc grożą protestem. Solidarność w Stoczni Gdańsk będzie protestować, bo jej zdaniem nowy właściciel zakładu, ukraiński koncern ISD, źle zarządza firmą, a płace pracowników produkcyjnych nie rosną. Takie przykłady można mnożyć. Hutnicy, stoczniowcy, energetycy, kolejarze. Kolejne związkowe centrale ogłaszają plany protestów na najbliższe tygodnie. Gdyby wierzyć ich hasłom, ostatnie dane GUS o wyjątkowych wzrostach wynagrodzeń są wyssane z palca. A ogólnie kraj rządzony przez jakichś łobuzów pogrążony jest w kryzysie. Przy czym każda próba reform proponowana przez rząd ma tylko jeden cel – by było gorzej, niż jest teraz.
Że jest to nonsens, widać na pierwszy rzut oka. A jednak ze związkami zawodowymi musi się liczyć każda ekipa polityczna. W obecnym rządzie powołano nawet specjalnego ministra, którego głównym zadaniem jest negocjowanie ze związkami – to Michał Boni. Związki współdecydują zatem o kształcie ustaw (ostatnio tak się stało z emeryturami pomostowymi), choć to przecież politycy zostali wybrani w wyborach powszechnych i mają legitymację od całego społeczeństwa. I przez nie zostaną rozliczeni.
Z czego wynika tak silna pozycja związków zawodowych w Polsce? Odpowiedź jest prosta: z przepisów. Ustawa o związkach zawodowych powstała na początku lat 90., kiedy polska gospodarka znajdowała się na początku transformacji, a Solidarność była potężną siłą polityczną. Minęło kilkanaście lat, żyjemy właściwie w innym kraju, mimo to stare przepisy nadal obowiązują. Gdy kilka miesięcy temu PO zapowiedziała ich nowelizację, liderzy związkowych centrali odpowiedzieli, że będą bronić swych przywilejów do krwi ostatniej.
Trudno się dziwić. By założyć związek zawodowy, wystarczy zebrać 10 pracowników danej firmy. Efekt jest taki, że w całym kraju mamy zarejestrowanych blisko tysiąc związków. Oprócz dwóch głównych centrali (Solidarność i OPZZ) mamy takie kwiatki jak Alternatywny Związek Zawodowy Pracowników Fabryki Wagonów Gniewczyna SA czy Związek Zawodowy Pracowników Warsztatowych przy Śląskim Zakładzie Przewozów Regionalnych w Katowicach. Dochodzi do paranoi takiej jak w PLL LOT, gdzie w sumie działa 17 różnych związków. Każdy z nich – tak stanowi ustawa – musi być traktowany jednakowo. Z każdym trzeba tak samo pertraktować. Każdemu trzeba dać pomieszczenie biurowe, wyposażenie. A szefa związku w zasadzie nie można zwolnić z pracy, nawet w przypadkach, gdy działalność związkowców budzi poważne wątpliwości. Na przykład NSZZ warszawskich policjantów prowadzi na terenie komendy kilka firm (zajmują się między innymi sprzedażą ubezpieczeń). Dowództwo jest jednak bezsilne, bo związek jest autonomiczny i nienaruszalny.
Związki zawodowe istnieją w najbardziej nawet liberalnych krajach świata. W USA do dwóch największych centrali związkowych AFL-CIO oraz CtW należy ponad 15 milionów osób. Na całym świecie związki chronią pracowników przed nieuczciwymi zakusami pracodawców. Dobrze, że związki zaczęły powstawać w działających w Polsce sieciach handlowych, których właściciele stosowali kolonialny wyzysk.
Jednak w skali kraju rola związków jest zbyt duża i wcześniej czy później musi zostać ograniczona. Czy rząd PO ugnie się przed tą siłą, pokażą najbliższe tygodnie. Miejmy nadzieję, że nie. Pewności mieć nie można. Życie to, niestety, nie jest bajka.

Igor Ryciak
"Przekrój" 36/2008

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Edipresse Polska S.A. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

2008.09.08 11:52

Związki Zawodowe w Polsce zwłaszcza Solidarność są organizacjami przestępczymi szkodzącymi państwu i uczciwym obywatelom. Należy je zlikwidować. Organizatorów wydalić z kraju.

2008.09.07 19:42

ten rzad powstal bo na PO glosowalo tysiace ludzi mlodych nie zwiazanych ze zwiazkami,ludzi ktorzy chca normalnego panstwa dla wszystkich, a nie grup nacisku.Jezeli PO tego nie rozumie to w...

Wszystkie

_____________________________________
SURFUJ Z BLOGIEM

CHACIŃSKI...

chacinski_blog.jpg
...o łapaniu doła w Chorzowie. Było miło!

FRĄCKIEWICZ...
frackiewicz_blog.jpg
...o swoich prywatnych relacjach z Januszem Christą

SZUBRYCHT...
szubrycht_blog.jpg
...o tym, dlaczego współczuje LUC-owi