Strona główna > Opinie i blogi > Chaciński > Jackson był wampirem
2.07.2009
Jackson był wampirem

Bartek Chaciński

O tym, w jakiej formie będzie od tej pory wracał Michael Jackson

Jackson to był wampir. Przynajmniej dla mnie. Jeden z pierwszych wideoklipów pokazywanych w jednym z pierwszych programów emitujących klipy, niedługo po stanie wojennym. „Thriller”. Krzysztof Szewczyk. Jarmark w TVP. Rok 1983. 14-minutowy klip pokazali tu – dodajmy – po 23. Tylko dla dorosłych. Jeśli możecie sobie wyobrazić coś, co jest w stanie w większej mierze rozpalić wyobraźnię dziecka, to czekam na wasze głosy pod redakcyjnym e-mailem i numerem telefonu.

Dla mnie i mojej siostry „Thriller” Jacksona stał się czymś więcej niż tylko hitem – był przepustką do świata zagranicznych list przebojów, do świata superprodukcji filmowych, drogich układów tanecznych i świata po godzinie 23. Dla naszych znajomych właśnie takie było związane z Jacksonem doświadczenie pokoleniowe.

Moje twierdzenie o wampiryzmie Jacksona nie ma nic wspólnego z jego powierzchownością z ostatnich lat życia, chociaż, niestety, większość tego, co o nim pisano i mówiono w telewizji przez ostatnią dekadę, właśnie tej powierzchowności dotyczyła. Wiem coś o tym. Tuż po śmierci Jacksona na mój blog znów wchodzono najczęściej po wpisaniu w Google frazy „nos Michaela Jacksona”. Dlaczego? Otóż zdarzyło mi się swego czasu napisać o dzwoniących do mnie dziennikarzach z telewizyjnych programów newsowych. Wypowiedź przed kamerą na temat muzyki w czasie najwyższej oglądalności w TV była potrzebna od wielkiego dzwonu. Zazwyczaj wtedy, gdy działo się coś niepokojącego z nosem Michaela Jacksona. Wydawało mi się głupie, że największe media w kraju interesuje tylko Michael Jackson. Nie mogłem też zrozumieć, że nawet z szerokiego spektrum tematów związanych z Jacksonem paląca wydaje im się tylko kwestia nosa. Nie mogłem tego wszystkiego pojąć, dopóki nie usłyszałem w radiu najbardziej znanych politycznych komentatorów w kraju, którzy rankiem po śmierci Jacksona nie mieli o nim do powiedzenia z grubsza nic poza tym, że był fenomenem i świetnie tańczył.

Przyznacie, drodzy czytelnicy, że fenomenem jest raczej to, że świat wielkich mediów wybiera sobie tego jednego artystę muzycznego, którym w ogóle będzie się od tej pory zajmować (na resztę zabraknie czasu), i w dodatku o tym jednym nic nie będzie wiedzieć. Być może to w roku 1983 doszło do wielkiego podziału – ci, którzy zobaczyli „Thriller”, podążyli ścieżką kultury. Ci, którym mama zabroniła, zajęli się polityką.

Tylko dlaczego później Dziennik.pl, który w lutym 2009 roku ostrzegał, że „nos króla popu wkrótce odpadnie”, nagle zmienia ton i pisze o nim „ostatni rewolucjonista popu”? To już inny fenomen. Otóż kiedy Michael Jackson dokonał żywota, wszystkie problemy jego nosa – te najpilniejsze z punktu widzenia poważnych mediów – w ciągu jednego dnia stały się nieaktualne. I znów zaczęto się interesować jego muzyką, wkładem w światowy pop i tak dalej. Cała reszta nadrobiła pokoleniową stratę i dlatego Michael Jackson od tej pory powracać będzie już tylko jako wampir.   

Bartek Chaciński
„Przekrój” 26/2009

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

2009.07.13 23:03

Panie Bartku! Dzięki że Pan jest, artykuły zawsze celne i zawsze na poziomie. Proszę zajrzeć na mój blog w wolnej chwili - o muzyce, kulturze popularnej http://przemekjasny.wordpress.com

2009.07.02 20:52

Wczesniej na forach to wszyscy sie dwoili i troili, zeby zrobic zart ze "sie to i owo" rozpada Jacksonowi, teraz o wkladzie do muzyki pop i dziecinstwie.

2009.07.02 18:58

ciekwy artykuł i porządnie napisany... taki inny niz wszystkie jakie można ostatnio przeczytać.

Wszystkie