Strona główna > Opinie > Chaciński > Wampiry – prawdziwa zmora ludzkości
22.12.2009
Wampiry – prawdziwa zmora ludzkości

Bartek Chaciński

Cały świat ogarnął „Zmierzch”. Nie, to nie mroki średniowiecza, ale taka zwykła ciemnota

Powiększ zdjęcie

materiały promocyjne
Wciskana w postaci książek, filmów i płyt. W większości złych tak jak „Zmierzch”, karykaturalnych jak „Buffy – postrach wampirów” albo pseudointelektualnych jak nowy serial „Czysta krew”.Lubię popkulturę w różnych jej aspektach. Co więcej, dopuszczam myśl, że świat Tolkienowski naprawdę istniał. I blisko mi do twierdzenia, że Obi-Wan Kenobi był postacią równie rzeczywistą, co Dalajlama. Ale wampiry?

Po pierwsze, zauważyłem, że większość opowieści o wampirach służy pokazaniu ostrych scen seksu. Są takim skrajnym kodem popkulturowym, który umożliwia upakowanie rżnięcia we wszystkich znaczeniach w jednym zdaniu, w jednej minucie filmu. I to bez wielkiego namysłu. To oczywiście absurd. Sami w niedawnym tekście o tropieniu nieśmiertelności pisaliśmy, że życie wieczne programowo wyklucza utrzymanie popędu seksualnego. Jeśli się z tym nie zgadzacie, to wyobraźcie sobie 500 lat ciągłego zmieniania partnerów seksualnych. Czy ktoś po czymś takim ma jeszcze ochotę na kolejnych 500 lat? Jeśli nawet uwierzycie, że takiemu wampirowi nie będzie po tych pięciu wiekach obłędnie jechało z ust, to nie liczcie na to, że w chwili orgazmu wyszepcze wam do ucha wasze imię. Ba, nie liczcie nawet, że usłyszycie imię jego ostatniego „eks”, w najlepszym razie rzuci jakimś imieniem jeszcze z pokolenia, dajmy na to, Marii Rodziewiczówny.

Po drugie, wampiry to nuda. Już pierwsze powieści o nich były stosunkowo słabe – nawet taki „Drakula” Brama Stokera w porównaniu z dreszczowcami o szalonych kreacjach naukowych („Frankenstein”) lub ojczulkach zbaczających na złą ścieżkę („Mnich”). Trudno wycisnąć z tematu coś więcej, skoro ta niesfilmowana dotąd i nieopisana w książkach część życia wampira wygląda tak: długie miesiące zastygania w oczekiwaniu na łup (Proust w wersji wampirycznej: zamiast magdalenki – szyja Magdalenki), lata lejącej się nudy, podczas której w akcie desperacji można przeczytać wszystkie książki o wampirach, nawet te najgorsze.

Po trzecie, opowieści o wampirach są łatwą konwencją. Wiadomo, że pojawi się w nich krew, osika, krzyże, czosnek i tak dalej. Kupa najtańszych rekwizytów. I ten oblig kręcenia w ciemności, który jest doskonałym wymysłem służącym obniżeniu kosztów. I klisze sytuacyjne. Wilkołaki, które nie wiedzieć czemu zmagają się z wampirami – jak emo z indie. Podobnie jak w wypadku tych drugich nie wiadomo, kto jest kim, nie wiadomo, kim w ogóle są jedni i drudzy, a nawet – czy w ogóle istnieją. Jest to o tyle wygodne, że można wymyślić i sprzedać dowolną bzdurę na ich temat.

Zaraz, zaraz, ale swoją drogą, czy nigdy wam się nie wydawało, że wampiry są bardziej emo, a wilkołaki – bardziej indie? No właśnie – oto cały ten mechanizm. Wampiryzm, i ten naiwny, i ten uniwersytecki (tu piję – krew, rzecz jasna – do prof. Marii Janion), dotąd siedzi nam na karku, dopóki nie zaczniemy porządkować świata w myśl kompletnie idiotycznych zasad.

Bartek Chaciński
„Przekrój” 50/2009

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

2010.02.20 23:07

faktycznie jest wiele powieści o wampirach, ale nie wszystkie są złe i nie opowiadają o tym samym. Polecam sagę ,,Wampiry z Morganville"

2009.12.23 00:59

Polecam cykl "Nekroskop" Briama Lumleya. Niby to samo a jednak inaczej.

Wszystkie




Jarek SZubrycht

Mariusz Herma

Sebastian Frąckiewicz

Marcin Cichonski

 

„Przekrój” 30/2010 

okladka_mala_29.jpg W sprzedaży od wtorku, 27 lipca 2010 roku

• Stenka wołałaby być...
• Żuławski kocha...
• Prawdę o Tu-154 poznają....

Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści

________________
PISALI DLA NAS


Chaciński
Wojewódzki
Masłowska
Bieńczyk
Mentzel
Pióro