|
Bezsensowny doping
komentarz Rafała Kostrzyńskiego Pewnie zdarzy się nieraz, że któryś z uczestników olimpiady pokaże figę czy język reżimowi. Nie będzie bohaterem. O bohaterstwie na olimpiadzie decyduje dziś co innego: czystość sportu
Przewodniczący parlamentu europejskiego Hans-Gert Pöttering zachęca olimpijczyków, by wykorzystali igrzyska w Pekinie do zamanifestowania swojego sprzeciwu wobec łamania praw człowieka w Chinach. Piękne i szlachetne? Moim zdaniem – wcale nie. Mam wrażenie, że szef PE pomylił adresy. Polityka chińskiego reżimu wobec własnych obywateli zasługuje na pogardę – tu pełna zgoda – ale niby dlaczego miałby ją okazywać sportowiec? On przecież zajmuje się sportem, a nie polityką. Przez cztery lata pracuje w pocie czoła nad wyrobieniem minimum olimpijskiego, mając na celu spełnienie największego marzenia, jakim jest wyjazd do Pekinu. Nie jedzie tam po to, żeby wreszcie dać upust swojej frustracji wywołanej wspomnieniem masakry na placu Tiananmen czy niedawnym stłumieniem zamieszek w Tybecie. Jedzie wziąć udział w największej imprezie sportowej. Dlatego sportowcowi wygodniej powielać retorykę Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, który przekonuje, że igrzyska to nie polityka. Gdyby postąpił inaczej, naraziłby się na zarzut obłudy. Nadałby komunikat: jestem tu, mierzę się z najlepszymi, za pieniądze swojego komitetu olimpijskiego korzystam z chińskiej gościny – a przy okazji machnę flagą wolnego Tybetu. I co mi zrobią? Nic nie zrobią – uspokaja Pöttering, przypominając, że chińscy funkcjonariusze nie mają prawa tknąć sportowca. Pewnie zdarzy się nieraz, że któryś z uczestników olimpiady wykona jakiś gest solidarności z dysydentami, pokaże figę czy język reżimowi. Nie będzie bohaterem. O bohaterstwie na olimpiadzie decyduje dziś co innego: czystość sportu. Myślę o niedozwolonym dopingu, rzecz jasna, ale nie tylko. Polscy pływacy rozważają podobno start w specjalnych kombinezonach, które niby są zakazane, ale mogą być dozwolone po opłaceniu łapówki, którą – nie wiedzieć czemu – nazywa się karą*. Gdybym miał wybierać, wolę milczącą Otylię w tradycyjnym kostiumie niż w „skórze rekina” i z flagą Tybetu. I wolę, żeby pan Pöttering zajął się motywowaniem polityków, a nie sportowców. Nie zmienia się reżimów za pomocą pajacowania na podium.
„Przekrój”, nr 32-33/2008 * „Skóra rekina” to Speedo LZR. Za każdy start w tym wdzianku polski pływak zapłaci 2000 euro kary wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2008.08.12 03:17
czystość sportu? o tak, a nawet czystosc sportu uber alles. - migacz
2008.08.11 22:27
odnośnie 2 tys. euro kary. Jest to bowiem jak mi wiadomo kara za odstąpienie od umowy sponsorowania. Ot, zadośćuczynienie stratom finansowym firmy Diana nie żadne odpłatne dopuszczenie... - misz-pat
2008.08.11 21:52
"Polityka chińskiego reżimu wobec własnych obywateli zasługuje na pogardę – tu pełna zgoda – ale niby dlaczego miałby ją okazywać sportowiec? On przecież zajmuje się sportem, a nie... SURFUJ Z BLOGIEM CHACIŃSKI... ![]() ...o łapaniu doła w Chorzowie. Było miło! FRĄCKIEWICZ... ![]() ...o swoich prywatnych relacjach z Januszem Christą SZUBRYCHT... ![]() ...o tym, dlaczego współczuje LUC-owi najnowsze |
|