|
Pokerowa twarz Rosji
Rafał Kostrzyński Lokalna wojna na Kaukazie przeradza się w światową wojnę nerwów. Po jednej stronie barykady Stany Zjednoczone i Unia Europejska, po drugiej – Rosja
Coraz bardziej wygląda na to, że prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili wiedział, co robi, zgrywając artyleryjski ostrzał stolicy Osetii Południowej Cchinwali z ceremonią otwarcia igrzysk w Pekinie i prowokując Rosję do „interwencji sił pokojowych”. Gdyby konflikt między Tbilisi a Moskwą o Abchazję i Osetię Południową nadal balansował na pograniczu dywersji i prowokacji, Zachód nie kiwnąłby palcem. Dziś kiwa. Prezydent Francji Nicolas Sarkozy zwołuje na 1 września nadzwyczajny szczyt Unii Europejskiej, Angela Merkel stanowczo domaga się od Moskwy wypełnienia sześciopunktowego rozejmu z Gruzją, a Amerykanie przypływają do Batumi niszczycielami z pomocą humanitarną.
Można byłoby się cieszyć, że Saakaszwili ma swoje pięć minut, że w końcu Zachód nauczył się rozmawiać twardo z Rosją, wreszcie – że wkrótce być może zapadnie decyzja w sprawie planu działań na rzecz członkostwa Gruzji w strukturach Sojuszu Północnoatlantyckiego*. Tylko że Rosja nic sobie z tej stanowczości nie robi. Władimir Putin i Dmitrij Miedwiediew ostatnie dni spędzają na wyprowadzaniu uderzeń wyprzedzających: ogłosili częściowe zawieszenie współpracy z NATO, dali wyraźnie do zrozumienia, że mogą z niej zrezygnować całkowicie, i zapowiedzieli wycofanie się z rokowań w sprawie członkostwa Rosji w Światowej Organizacji Handlu. Na domiar złego obie izby rosyjskiego parlamentu przyjęły uchwały, w których proszą prezydenta Miedwiediewa o uznanie niepodległości Osetii Południowej i Abchazji. Co ma prezydent Rosji do gadania w sprawie regionów, które nie należą do Federacji – to już inna sprawa. Ważny jest sam komunikat: stanowczość Zachodu nie robi na Kremlu żadnego wrażenia. Putin i Miedwiediew pokazują, że nie boją się kursu kolizyjnego. Jak gdyby zamierzali pokazać, że bogata w ropę i gaz Rosja świetnie poradzi sobie bez sojuszników w Europie czy USA. Lepiej niż Iran, Kuba albo Korea Północna. W takiej sytuacji łatwo przeszarżować. Rafał Kostrzyński "Przekrój" 35/2008 * - W grudniu mają się zebrać ministrowie spraw zagranicznych krajów NATO. Być może dadzą zielone światło nie tylko Gruzji, ale także Ukrainie wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2008.08.26 14:10
Oby tylko nam z tego przeszarżowania nowa wojna światowa nie wynikła. I to wcale nie zimna. Bo zdaje się, że nam Rosja do tego dojrzała, a zachód jak zwykle w udry nie wierzy, tylko... - jimmy72 p.lipiec@o2.pl
SURFUJ Z BLOGIEM CHACIŃSKI... ![]() ...o łapaniu doła w Chorzowie. Było miło! FRĄCKIEWICZ... ![]() ...o swoich prywatnych relacjach z Januszem Christą SZUBRYCHT... ![]() ...o tym, dlaczego współczuje LUC-owi najnowsze |
|