|
64 lata, które nas napędzają
Jacek Kowalczyk Jedyny serial, do którego śledzenia namawiamy – kolejne numery „Przekroju”
Każdy by chciał zacząć wszystko od nowa, każdy by chciał móc powiedzieć: „Było jak było, ale teraz będzie już tylko lepiej”. Jestem niemal pewien, że tak myśli dziś nowy tymczasowy prezes TVP, który zaczął wielkie sprzątanie po starym (choć młodym) prezesie i pewnie wierzy, że jak zmieni pana Pińskiego na pana Karnowskiego, to świat zaraz będzie piękniejszy. Tak też pewnie myśli prezydent Lech Kaczyński – afera hazardowa z czołowymi politykami Platformy w rolach głównych daje mu wreszcie szansę złapania nowego oddechu. Może też tak myśleć Włodzimierz Cimoszewicz – w końcu, mimo że przegrał wyścig o fotel szefa Rady Europy, nagle wrócił do gry na polskim boisku, a miał już przecież nie wracać.
Chciałoby się zacząć wszystko od nowa, ale się nie da. To samooszukiwanie się, to mit, któremu z łatwością ulegamy za każdym razem, gdy chcemy coś w naszym życiu zmienić – rzucić palenie, schudnąć, przestać pleść głupstwa (to ostatnie jest najtrudniejsze, jak dowodzi powracający temat telefonicznych rozmów polityków dowolnej opcji). Dlatego nie mam zamiaru zapewniać czytelników, że zaczynamy całkiem od nowa – to byłaby nieprawda. Na pewno jest to nowy rozdział historii pisma i Wydawnictwa Przekrój*, ale mamy za sobą nie tylko ostatnie osiem lat w wydawnictwie Edipresse Polska, mamy za sobą całe 64 lata istnienia tego tygodnika. To bez znaczenia, ile kto w redakcji ma naprawdę lat, bo i tak wszyscy mają na karku te 64 lata. One nam i ciążą, i napędzają nas. Ciążą, gdy ktoś porównuje obecny nakład z rekordowymi nakładami z lat 70. (700 tysięcy znikało z rynku i było to normalne). Ciążą, gdy ktoś nam mówi, że „wychował się na »Przekroju«, ale dziś to już nie to”. Pewnie! Studio 2 w dwuprogramowej państwowej telewizji też bawiło (i wychowywało) wielu Polaków, ale czy dzisiaj ktoś by je oglądał? Na szczęście te 64 lata także nas napędzają – bo wiele było momentów w historii pisma, gdy szło ono w poprzek popularnych gustów, szokowało, nawet obrażało, a przede wszystkim pokazywało nieoczywisty świat w nieoczywisty sposób. To nadal będziemy robić. Z nowymi ludźmi na pokładzie – Katarzyną Janowską i Bogdanem Rymanowskim, z nowymi pomysłami, które poznacie pod jednym warunkiem: że co wtorek kupicie kolejny odcinek serialu pod tytułem „Przekrój”, serialu bez końca. Jacek Kowalczyk „Przekrój” 40/2009 * - które właśnie zostało właścicielem miesięcznika „Sukces” – to nasz pierwszy sukces zakupowy :) wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2010.01.31 13:38
"Przekrój" czytał dziadek, czyta mama i tato, czytam ja - odkąd pamiętam , a pamiętam, że nie umiałam jeszcze wtedy czytać - czytałam więc profesora Filutka. Z wiekiem i umiejętnością... 2009.12.01 23:01
Dlaczego artykul, ktory ma juz dwa miesiace jest ciagle reklamowany na glownych stronach? Przeciez macie ciagle cos ciekawego. Dziwne ... kab (dzis zirytowany)
2009.11.02 18:31
Przez 52 lata kupuję Przekrój wyłącznie dla krzyżówki - czwartek był moim świętem. Myślę,że należy się trochę szacunku od szanownej redakcji dla stałych i wiernych... 2009.10.24 19:53
Oczywiście, że Wasze dzisiejsze pismo to nie to samo co Przekrój Mariana Eilego. Także nie chce mi się uzasadniać. A zresztą co tu uzasadniać? Widać na pierwszy rzut oka! buuuu
2009.10.18 09:26
Prosze tak nie szarzowac tym Studio2 bo stare studio2 to teraz najlepsza telewizja w Polsce z reszta prosze zapytac Rymanowskiego Pana Bogdana. 2009.10.08 22:38
Za resztą jestem za !!!! Nie chce mi się uzasadniać. 2009.10.07 18:40
ale mam nadzieję, że ten jeszcze trochę potrwa... może nawet kolejne 64 lata. uglas
najnowsze„Przekrój” 30/2010 W sprzedaży od wtorku, 27 lipca 2010 roku • Stenka wołałaby być... • Żuławski kocha... • Prawdę o Tu-154 poznają.... Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści |
|