|
Wiadra z głów, premierzy
felieton Romana Kurkiewicza Spór o to, czy w imię wyższych racji (oczywiście jeśli wcześniej odbył się spór o wyższość jednej racji nad drugą) można stosować tortury wobec podejrzanych o dokonanie lub planowanie ciężkich przestępstw, być może jest nierozstrzygalny
Zwolennicy nieuchronności tortur wyciągają zwykle casus hipotetycznie porwanego i więzionego dziecka i pytają: mam nie dać w mordę porywaczowi, żeby uratować niewinne dziecko? Przeciwnicy tortur mówią: demokratyczne państwo oparte na poszanowaniu praw człowieka nie może się zachowywać jak bandzior. Każda przemoc dopuszczona, choć może niedozwolona, a nie poddana niezależnej kontroli ma skłonność do przeradzania się w jeszcze brutalniejszą formę. I taki spór na świecie się toczy. A tu nie. Amerykanie, którzy starają się nie stosować najbardziej radykalnych metod na własnym terenie, bo zostaliby rozszarpani przez media, organizacje praw człowieka, protesty obywateli – szukają zakątków, gdzie na podobny ostracyzm nie są narażeni. Szukają sojuszników. Cichych i dyskretnych. Pomocnych i lojalnych. Lojalnych do bólu, choć zapewne bólu nieporównywalnego z tym, jaki zadają wyznaczeni do przesłuchań kapturowi. Cała ta technologia współczesnych tortur jest zresztą przez nich opisana. W tym legendarnie „skuteczne” podtapianie, czyli symulacja topienia (symulacja – z punktu widzenia nietorturowanych). Dla torturowanego jest to uczucie zbliżającej się okrutnej śmierci. Liczy się czas, w jakim klient „pęka”. Czasami jest to kilkadziesiąt sekund. Czasami dłużej. Nie wiemy, czy nie zdarza się „wypadek przy pracy”.
Dlaczego się tak rozwodzę nad słabością, czyli sprawnością działania amerykańskich służb? Ano dlatego, że z niepojętego dla mnie powodu Polska jest krajem, który najprawdopodobniej takiego azylu torturującym udzielił. Piszą o tym Trezor Paglen i A.C. Thompson w wydanej przed dwoma laty książce „Tajne loty CIA”. Udostępniają dokumenty. Anali-zują loty wynajmowanych- przez CIA samolotów, docierają do świadków. A w Polsce cisza. Nikt nie widział, nikt nie słyszał. Żaden premier, minister MON, minister spraw wewnętrznych. Nikt z rządzących po 11 września 2001... Nikt z opozycji, oprócz europosła Józefa Piniora. Polska przed nikim się nie tłumaczy. Premier za premierem – zapewne – łżą. Od Millera, przez Marcinkiewicza, do Kaczyńskiego. Dzisiaj Tusk chce to rozegrać przeciwko PiS. A to jest sprawa, której nie należy rozgrywać przeciw swojemu przeciwnikowi politycznemu. Bo to, że torturuje się wodą, nie oznacza, że nie mamy rąk we krwi. I jakkolwiek byłaby czysta ta polska gościnna woda, to sprawa pozostaje brudna i śmierdząca. Tajemnicze lądowania boeingów w Szymanach i wykorzystanie ośrodka szkoleniowego polskiego wywiadu w Starych Kiejkutach muszą zostać ujawnione. Pomimo apeli, żeby ciszej nad tą rozlaną wodą, bo bezpieczeństwo, bo sojusze, bo racja stanu. I tak za chwilę może się okazać, że nie trzeba być żołnierzem i strzelać z moździerza w Nangar Khel, żeby popełnić zbrodnię wojenną. Wystarczy być premierem i na długo nabrać wody w usta na temat wlewania wody w usta. Roman Kurkiewicz "Przekrój" 35/2008 wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2008.09.03 10:58
Zgadzam się, że należy to dokładnie zbadać i to szybko, a nie kiedy to będzie wygodne. Następnie nagłośnić i wyciągnąć konsekwencje wobec tych którzy znali fakty, bo ci którzy... - pula
SURFUJ Z BLOGIEM CHACIŃSKI... ![]() ...o łapaniu doła w Chorzowie. Było miło! FRĄCKIEWICZ... ![]() ...o swoich prywatnych relacjach z Januszem Christą SZUBRYCHT... ![]() ...o tym, dlaczego współczuje LUC-owi najnowsze |
|