24.06.2009
Berlin woła o pomstę

Angelika Kucińska

Zmieniły się okoliczności, stereotyp pozostał ten sam. Berlin woła. O pomstę.

1.gif Berlin Calling reż. Hannes Stoehr

Didżej jest jak gwiazda rocka. Ma swoje groupies, dostęp do najlepszych narkotyków, a pogrążone w ekstazie tłumy symbolicznie nadają imprezie klubowej wymiar mistycznego przeżycia, tak bliskiego koncertowi rockowemu z bogiem w centrum sceny. Może więc celny jest ten tytuł, aluzyjnie odsyłający do „London Calling” The Clash, jednej z najważniejszych płyt w dziejach rock and rolla. Problem w tym, że próba uchwycenia jakiejkolwiek prawdy pokoleniowej, zdiagnozowania kultury techno w „Berlin Calling” nie wykracza poza marketingowo nośne hasło. W filmie Stoehra nie ma niczego więcej.

Ickarus jest didżejem. Raczej ważnym, bo nieważnym firmy płytowe nie pozwalają ot tak demolować swoich biur. Ma dziewczynę, która bardzo lubi swoją koleżankę, trudne kontakty z rodziną i podejrzanego dilera. Bierze, baluje, nagrywa. Ląduje w szpitalu – zaćpany i wyczerpany emocjonalnie. Stoehr podejmuje przeżuty przez popkulturę wątek idola męczennika, tyle że ten tutaj nie nosi flanelowej koszuli i podskakuje w rytm technicznych repetycji. Choć, prawdę mówiąc, muzyki w „Berlin Calling” tyle co nic i więcej o niemieckiej scenie klubowej można się było dowiedzieć z poświęconych Love Parade trzydziestosekundówek „Teleekspresu” . Nie ma też zbyt wiele Berlina – miejski, sądząc po tytule, film rozgrywa się w zamkniętych przestrzeniach, głównie w klaustrofobicznych pomieszczeniach szpitala, czasem coś tylko mignie zza okna S-bahna. I wbrew pozorom nie jest to też rzecz głęboko psychologiczna, bo marna fabuła z licznymi happy-endami i oczywistym morałem na kilometr śmierdzi propagandową zajawką programu siedmiu kroków. Aha, Ickarusa gra Paul Kalkbrenner, ważny niemiecki didżej i producent. Choć równie dobrze mogłaby Mariah Carey.

Angelika Kucińska
przekroj.pl


wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

2009.06.24 10:39

Jaki film taka recenzja, ale co usprawiedliwia informację, że "muzyki w „Berlin Calling” tyle co nic"? Toż cały film był pretekstem do umieszczenia w nim muzyki - towarzyszy obrazowi...

robmar

Wszystkie

Koniecznie przeczytaj







„Przekrój” 35/2010 

okladka_mini_35.jpg W sprzedaży od wtorku, 31 sierpnia 2010 roku

Przeszczep życia
• Palikot do Miecugowa: Idę po władzę!
• Coppola, Spielberg, Scorsese - wszyscy wypaleni

Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści