|
Siedem pytań o dziurę
Igor Ryciak W przyszłym roku nasze państwo wyda o 52,5 miliarda złotych więcej, niż zarobi – założył rząd. Jeśli tak się stanie, skutki największego od 20 lat deficytu budżetowego dotkną każdego z nas. Chcesz wiedzieć, jak ty to odczujesz?
To był zimny prysznic. Przecież Polska miała być bezpieczną wyspą na morzu europejskiej recesji, jedynym krajem w UE, który oparł się światowemu kryzysowi. To prawda, ciągle jest szansa, że ten rok zakończymy z minimalnym wzrostem PKB. Niestety, kilkanaście dni temu minister finansów ogłosił założenia do przyszłorocznego budżetu. Na tę wieść giełda poszła ostro w dół, spadły notowania złotego. Nikt nie spodziewał się tak dramatycznych informacji – z powodu kryzysu podatkowe wpływy gwałtownie się zmniejszą, a niezreformowana i nieodchudzona sfera budżetowa jest niemal jak worek bez dna. Zapowiedzi wzmożonej prywatyzacji niewiele poprawią sytuację. Wpływy wyniosą 245,5 miliarda złotych, a wydatki – 297,7 miliarda. To daje deficyt w wysokości 52,5 miliarda, co byłoby rekordem po 1989 roku. Każdy z nas odczuje tego skutki, ale nie każdy wie, jakie te skutki rzeczywiście będą. Pytań jest wiele.
1.Mam oszczędności w złotówkach. Czy dziura w budżecie grozi wzrostem inflacji i realnym spadkiem wartości moich pieniędzy? Takie ryzyko jest niewielkie. O katastrofie można by mówić, gdyby Narodowy Bank Polski zaczął druk pieniędzy na zamówienie rządu. Z punktu widzenia księgowości wydatki i przychody budżetu dałoby się wtedy nawet zbilansować. Taka polityka prowadzi jednak na manowce – łatwo bowiem wpada się w spiralę inflacyjną, odstraszamy zagranicznych inwestorów, a import i eksport zaczynają się chwiać. Dlatego w cywilizowanych krajach (więc i u nas) bank centralny jest niezależny od rządu. Hiperinflacja jest raczej wykluczona. Duży deficyt budżetowy jest jednak czynnikiem inflacjogennym. W ekonomii istnieje nawet pojęcie inflacji budżetowej. Jeśli państwo wydaje więcej, niż zarabia (na przykład na pensje dla urzędników), to kreuje popyt (na rozmaite towary i usługi). A zwiększony popyt to rosnące ceny. Tyle tylko że cały czas mamy do czynienia z potężnym zastojem w gospodarce, a to zbija inflację (bo mniej konsumujemy). Resort finansów przewiduje, że średnioroczna inflacja w przyszłym roku wyniesie zaledwie jeden procent. To założenie wydaje się jednak zbyt optymistyczne. Obecnie (dane za sierpień) inflacja wynosi 3,7 procent. 2. Czy deficyt budżetowy na takim poziomie odsunie nasze wejście do strefy euro? Zdecydowanie tak. Donald Tusk już przyznał, że wszystkie dotychczasowe daty zostały anulowane, a nowe na razie nie będą wyznaczane. By wejść do strefy euro, musimy spełnić tak zwane kryteria konwergencji opisane w traktacie o Unii Europejskiej. Jedno z nich mówi, że deficyt budżetowy nie może przekroczyć trzech procent PKB. Projekt budżetu przygotowany przez Jacka Rostowskiego zakłada, że będzie to 3,8 procent. Szef resortu finansów przyznał, że w tej chwili trudno określić, kiedy spełnimy kryterium UE. Twierdzi jednak, że przygotuje plan, jak tego dokonać w ciągu najbliższych trzech lat. 3. W mojej firmie szykują się zwolnienia. Czy przy takim, a nie innym budżecie znajdę inną pracę? Nie będzie to łatwe. Aby pokryć deficyt budżetowy, rząd będzie musiał pożyczać pieniądze od ludzi i przedsiębiorstw, emitując bony i obligacje. A im dług większy, tym państwo więcej takich papierów wartościowych musi wyemitować. Dla banków to szansa na pewny zarobek – papiery skarbowe są oprocentowane, państwo raczej nie zbankrutuje i wykupi długi oraz wypłaci odsetki. Odsetki będą większe niż teraz, bo by sprzedać większą liczbę obligacji, trzeba zaoferować lepsze oprocentowanie. Przedsiębiorstwo może zbankrutować znacznie szybciej niż państwo, więc banki mogą mniej chętnie podejmować ryzyko. A bez kredytów firmy nie będą się rozwijać ani zatrudniać nowych pracowników. Obecnie stopa bezrobocia wynosi 10,8 procent. Ekonomiści przewidują, że w przyszłym roku wzrośnie do około 13 procent. wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2009.09.23 16:14
Drogi panie redaktorze giełda ma się dobrze i spadki kursów już są dawno wyrównane . Dziura Bałtsa wynosiła 90 miliardów. Proszę nie straszyć ludzi. Taki artykuł niczego nowego nie... najnowszeTylko na wwwKoniecznie przeczytaj![]() ![]() ![]() „Przekrój” 30/2010 W sprzedaży od wtorku, 27 lipca 2010 roku • Stenka wołałaby być... • Żuławski kocha... • Prawdę o Tu-154 poznają.... Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści |
|