Strona główna > Wydarzenia > Kraj > Cała nadzieja w owcach
4.09.2008
Cała nadzieja w owcach

Ewa Koszowska

Urzędnicy chcą przywrócić w Polsce tradycję wypasu owiec. Najbardziej mają zyskać turyści

W Beskidach jeszcze 30–40 lat temu pasło się 130 tysięcy owiec. Teraz jest ich zaledwie 10 tysięcy. Bacowie rezygnowali z hodowli, bo była nieopłacalna. – Mało kto kupuje dziś kożuchy, więc owcza wełna zalega nam na strychach – mówią.
Zmniejszenie pogłowia owiec doprowadziło do zarastania hal wysokimi trawami i krzewami. W rezultacie wiele gatunków zwierząt i roślin (na przykład chroniony storczyk) wyginęło. Co więcej, po zarośniętych górach nie chce się nawet chodzić turystom.
By temu zaradzić, Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego wprowadził program „Owca plus”. Za każdą owcę matkę wypasaną na wysokości powyżej 500 metrów płaci bacom 50 złotych (za cały okres wypasu).
Ponadto w ciągu dwóch lat w Beskidzie Śląskim i Żywieckim oraz na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej mają zostać wybudowane nowe bacówki, a stare zostaną wyremontowane. Na halach powstaną wodopoje, punkty widokowe, z których będzie można obserwować wypas, a także punkty informacji turystycznej, gdzie będzie można zdobyć informację o tradycjach pasterskich. Owce mają stać się wabikiem na turystów. – Chcemy wypromować nie tylko sery, ale też naturalne wyroby wełniane. Mamy nadzieję, że dzięki programowi ludzie zamiast sztucznych wykładzin chętniej będą kupować piękne dywany, wełniane swetry, skarpetki czy kapcie – mówi Kazimierz Furczoń z Tatrzańsko-Beskidzkiej Spółdzielni Producentów „Gazdowie”, która odpowiada za wdrożenie programu.
Bacowie liczą na panującą ostatnio modę na produkty naturalne. Na realizację programu „Owca plus” przeznaczono 700 tysięcy złotych.
Pierwsza bacówka z funduszy programu ruszyła dwa miesiące temu na Hali Miziowej. Można tu spróbować nie tylko oscypka, ale także bryndzy, gołki czy sera gazdowskiego. Można się też przyglądać mieszkającym tam owcom oraz pracy (na przykład przy dojeniu) juhasów.
Hodowla owiec będzie też dotowana na Podhalu. Tamtejsi bacowie mają dostawać pieniądze na stawianie przy szlakach turystycznych przenośnych zagród dla owiec. Ma to służyć ochronie przed zarastaniem polan reglowych, a także zachęcić turystów od odwiedzania zapomnianych szlaków.    

Ewa Koszowska
"Przekrój" 36/2008

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Edipresse Polska S.A. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

Bardzo jestem ciekaw jaka technika sie doi juhasow ??

Wszystkie