Strona główna > Wydarzenia > Kraj > Politycy zajęli się jedzeniem
1.07.2009
Politycy zajęli się jedzeniem

Aleksandra Pawlicka

Polscy politycy mają nowy sposób na wyborców. To walka o zdrową żywność. Partyjna zgoda na tym poletku może trafić do Sèvres jako wzorzec politycznej poprawności

Powiększ zdjęcie

fot. Wojciech Okuśnik/Agencja Gazeta
Co łączy Andrzeja Leppera i Donalda Tuska? Pogryzanie świeżych warzyw i owoców. W gabinecie szefa Samoobrony zawsze częstowani są nimi goście. W przypadku premiera – jak przyznają pracownicy jego kancelarii – to nieodłączny element jadłospisu. Jak premier Tadeusz Mazowiecki musiał mieć zawsze pod ręką szklankę herbaty, tak u Donalda Tuska musi stać na biurku miseczka owoców i warzyw. Moda na zdrowe odżywianie przybiera na sile, a politycy urządzają sobie zawody, kto będzie bardziej „pro”. Niestety, więcej w tym marketingu niż rzeczywistego działania.

Pierwszak z jabłkiem
Pomysł, który jest najbliższy zrealizowania, to ruszający po wakacjach w podstawówkach unijny program „Owoce w szkole”. Bruksela daje nań w tym roku 90 milionów euro. Polsce przypada z tego 9,2 miliona, kolejne trzy dorzuci Ministerstwo Rolnictwa. Łącznie więc 12,2 miliona euro pozwoli na rozdanie w polskich szkołach ponad 70 milionów porcji jabłek, gruszek, marchewek, rzodkiewek, ogórków, słodkiej papryki oraz soków owocowych i warzywnych.

Wielkie liczby nie oznaczają wielkiego żarcia. Owoce trafią tylko do miliona uczniów klas I–III dwa razy w tygodniu. Reszta musi obejść się smakiem.

Gdy w ubiegłym roku podejmowano w Brukseli decyzję o uruchomieniu programu, Parlament Europejski proponował podnieść kwotę do 500 milionów euro, ale zwyciężyła oszczędnościowa koncepcja Komisji Europejskiej. Oczywiście każdy kraj może się dołożyć z własnego budżetu, ale polski resort rolnictwa i tak z wielkim trudem wyłuskał wymagane przez Unię Europejską 25 procent wkładu krajowego.

To nie koniec problemów. Ogrom biurokratycznej oprawy „Owoców w szkole” sprawia, że program nie zdąży wystartować we wrześniu. Wtedy szkoły dostaną tylko formularze zgłoszeniowe. Następnie wybrani zostaną dostawcy. Trzeba bowiem wiedzieć, że wydanie każdego unijnego euro wymaga rzetelnej dokumentacji. Stąd, choć akcją „Owoce w szkole” zawiaduje Agencja Rynku Rolnego (podległa resortowi rolnictwa), to Ministerstwo Edukacji musi wprowadzić do programów nauczania lekcje o zaletach jedzenia warzyw i owoców, a Ministerstwo Zdrowia przeprowadzić badania skutków zdrowotnych akcji u uczniów. Raporty obu ministerstw trafią następnie do Brukseli. – Sukcesem będzie, jeśli pierwsze owoce i warzywa trafią do szkół w październiku. Jeśli to się nie uda, akcję rozpoczniemy od drugiego semestru, a wówczas dzieci dostawać będą owoce cztery razy w tygodniu – zapewnia Maria Pawłowska z Agencji Rynku Rolnego.

Wyrób „chlebopodobny”
Pod koniec czerwca tego roku PSL przystąpił do batalii o chleb nasz powszedni i ma dużą szansę na wygraną. Sejmowa podkomisja zdrowia publicznego, której przewodniczy poseł Aleksander Sopliński (PSL), rozpoczęła prace nad dezyderatami, czyli prawnymi odezwami, które chce skierować do ministra zdrowia i ministra rolnictwa w sprawie produkcji chleba. – Wzorujemy się na rozwiązaniu francuskim z 1994 roku, promującym tradycyjną produkcję chleba, a nie przy użyciu ulepszaczy i spulchniaczy – mówi poseł Sopliński. Krótko mówiąc, posłowie chcą zdopingować rząd, by wprowadził zakaz używania nazwy „chleb” dla wypieków „chlebopodobnych” i zarezerwował ją wyłącznie dla chleba na zakwasie.

Według fundacji Dobre Życie, która lobbuje za wprowadzeniem takich rozwiązań, w Polsce tylko 20 procent chleba produkowane jest metodą tradycyjną, w której zakwas eliminuje toksyny pleśniowe i zapewnia zawartość pałeczek kwasu mlekowego (zapobiegają nowotworom jelita grubego). Tymczasem 80 procent chleba powstaje z użyciem chemii, co jest jedną z przyczyn chorób układu trawiennego i otyłości, zwłaszcza że statystyczny Polak zjada 110 kilogramów chleba rocznie (zamożniejsi 75, ubożsi 150 kilogramów).
1 2

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

2009.07.01 20:46

dobrze, że w końcu po okresie fascynacji 'kolorową' i sztuczną żywnością w końcu władze będą próbowały postawić tame dla tego świństwa.

Marek, UK

Wszystkie