Strona główna > Wydarzenia > Świat > Samobójstwo Al-Kaidy
4.07.2008
Samobójstwo Al-Kaidy

Łukasz Wójcik

Organizacja Osamy ben Ladena przeżywa największy kryzys w historii. I już się z niego nie podniesie. Muzułmanie zdali sobie sprawę, że Al-Kaida to zbrodniarze zasłaniający się koranem

Przepraszam, panie Al‑Zawahiri, ale kogo wy w zasadzie mordujecie? Niewinnych w Bagdadzie, Maroku i w Algierii? Dlaczego dotychczas nie zaatakowaliście Izraela? Może łatwiej atakować muzułmańskie bazary? A może powinniście postudiować geografię?” – napisał bloger o nicku Nauczyciel Geografii.

Ajman Al‑Zawahiri, człowiek numer dwa w Al‑Kaidzie, nie przewidywał, że jego internetowa konferencja tak się rozkręci. „Czy są jakieś inne sposoby na dżihad oprócz mordowania? I niech pan się nie usprawiedliwia, że Amerykanie robią to samo. Muzułmanie to nie gangsterzy, których jedynym celem jest odwet” – zaatakował go student z Arabii Saudyjskiej. Naciskany Al‑Zawahiri stwierdził, że blogerów opłacają Amerykanie.
Amerykanie opłacili też ostatnie badania opinii publicznej na Bliskim Wschodzie. Opublikował je Instytut Pew – w Indonezji i Libanie przez pięć lat poparcie dla samobójczych ataków spadło o połowę. Tylko 10 procent Saudyjczyków ma pozytywne zdanie o Al‑Kaidzie, a sympatia Pakistańczyków dla ben Ladena spadła o 70 procent. To dużo, nawet jeśli za badania zapłacili Amerykanie.

Gdy w 1942 roku alianci wygrali bitwę pod El‑Alamejn, Winston Churchill powiedział: „To nie jest koniec wojny. To nie jest nawet początek końca. To raczej koniec początku”. Taki „koniec początku” przeżywa właśnie Al‑Kaida. – Od roku nie radzą sobie w Iraku, stracili poparcie szanowanych duchownych i spada im popularność. Al‑Kaida szybko nie zniknie, ale szariatu na całym świecie już nie zaprowadzi – mówi „Przekrojowi” Dia Raszuan, analityk z kairskiego Centrum Al‑Ahram.

Rzeź w Anbarze
„Al‑Kaida w Iraku przeżywa głęboki kryzys. Masowy odpływ ludzi do irackiej armii wywołał panikę, strach i brak woli walki” – to nie są słowa z raportu CIA. Pochodzą z notatki sporządzonej przez szefa Al‑Kaidy w Anbarze, zachodniej prowincji Iraku. W lutym tego roku przechwycili ją Amerykanie. Przechwycili jeszcze jedną: „Nazywam się Abu Tarik, jestem emirem Al‑Kaidy w regionie Al‑Lajin (na północ od Bagdadu) i w ciągu roku liczba moich podwładnych zmniejszyła się z 600 do niecałej dwudziestki”.

Al‑Kaida jest organizacją sunnicką. Gdy rozpoczynała w Iraku wojnę z Amerykanami, mogła liczyć nie tylko na tabuny mudżahedinów, ale również na miejscowych sunnitów, bo obawiali się oni odwetu szyickiej większości prześladowanej za Saddama Husajna. Jednak Al‑Kaida poza atakowaniem „okupantów” i szyitów miała jeszcze inny cel – zbudowanie w Iraku państwa islamskiego. Szybko okazało się, że tych marzeń nie podziela część sunnickich plemion z Anbaru. Lider irackiej Al‑Kaidy Abu Musab Al‑Zarkawi (który nigdy nie był wielkim dyplomatą) kazał ściąć liderów buntu. I tak z początkiem 2006 roku rozpoczęła się rzeź, bo plemiona nie odpuściły zniewagi. Interweniować musiał sam Al‑Zawahiri, który wezwał Al‑Zarkawiego do opamiętania się.
Konflikt zakończyli Amerykanie. Zabili Al‑Zarkawiego i przekupili irackich sunnitów, aby ci zerwali kontakty z Al‑Kaidą. Żeby przekupieni zachowali twarz, Amerykanie zrobili to pod przykrywką opłacania sunnickiej policji.
1 2 3

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Edipresse Polska S.A. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

Panie Lukaszu.Przeszukiwanie internetu z cytatami z wielu zrodel i malej znajomosci tematu prowadzi do produkcji tekstow jw. Prosze zrezygnowac z pisania o czyms na czym sie Pan nie zna.Jestem...

Amerykanie demokracje promowali w Niemczech i Japonii po drugiej wojnie. W Ameryce Południowej, w Egipcie, w Pakistanie mają, jak to mówią, "drani, ale swoich". Wiele państw arabskich pomaga...

Wszystkie