|
Zwykli i niezwykli bohaterowie olimpiady
Judyta Sierakowska Michael Phelps nie ma doskonałej techniki, nie używa kosmicznych kostiumów, nie goli głowy na zero, a i tak jest „Pociskiem z Baltimore” Więcej zdjęć: Trzy kanapki ze smażonym jajkiem, miska kaszy, omlet z pięciu jaj, trzy tosty, trzy naleśniki z czekoladą. Cztery tysiące kalorii. Taka sama ich dawka na obiad i kolację. Pięć razy większa niż dla normalnego mężczyzny. – Jeść, spać i pływać. To wszystko, co potrafię – żartował Phelps w wywiadzie dla telewizji NBC. Czego potrzeba, by zdobywać seryjnie medale? – Przede wszystkim dostarczać sobie kalorii – stwierdził mistrz, który ma problemy z nadmiernym chudnięciem. Waży 88 kilogramów, przy 193 centymetrach wzrostu mógłby więcej. Basenowy pracoholik trenuje czasami z ołowianymi ciężarkami przyczepionymi do bioder. Dziennie przepływa nawet 15 kilometrów. Zdarza się, że skrajnie wyczerpany pływaniem wymiotuje. Mimo to w ciągu ostatnich czterech lat opuścił tylko cztery treningi. Phelps jest owładnięty pasją pływania. „Kiedy śpię, czasami dosłownie śnię wyścig od startu do mety” – wspomina w autobiografii „Pod powierzchnią wody”. Wychował się w Baltimore. Matka Debbie, nauczycielka w szkole średniej, i ojciec Fred, policjant, rozstali się, kiedy miał siedem lat. Michael i jego starsze siostry Whitney i Hilary azyl od domowych kłótni znajdowali na basenie. Woda pomagała też Phelpsowi rozładować nadmiar energii – miał ADHD. Kiedy Michael miał 11 lat, policjanta Freda zastąpił trener Bob Bowman – nauczył go jeździć samochodem, pomógł zawiązać pierwszy krawat, ale przede wszystkim zaszczepił miłość do pływania. Cztery lata później Phelps został najmłodszym amerykańskim pływakiem, który wystartował na igrzyskach. Kilka miesięcy potem pobił rekord świata. wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2008.08.29 01:33
pfelpsem jest taka, że on wymiotuje z wyczerpania na treningach, a pan na kolejnych imprezach. - AnkaW
najnowsze |
|