|
"Gustaw" w Nowym Orleanie
Łukasz Wójcik Huragan „Gustaw” dotarł w poniedziałek do wybrzeży Luizjany. Miał zmieść z powierzchni Nowy Orlean, ale na szczęście był za słaby
Dokładnie dwa dni po trzeciej rocznicy nadejścia „Katriny”, 31 sierpnia huragan „Gustaw” uderzył w Cocodrine, niewielką nadmorską miejscowość oddaloną o 110 kilometrów na południe od Nowego Orleanu. Zimne wody przybrzeżne nieco wyhamowały olbrzyma znad Atlantyku i meteorolodzy z ulgą przyznali mu drugą kategorię w pięciostopniowej skali huraganów. O jedną kategorię niżej od „Katriny”, która pochłonęła 1,8 tysiąca ludzkich istnień.
Z „Gustawem” jest inny problem, pozornie paradoksalny: słabnie. Wywołane przez niego wiatry nie pozrywają wprawdzie tylu dachów, co „Katrina”, ale za to na niewielki obszar połud-niowej Luizjany spadną gigantyczne ulewy. Czyli zamiast zdmuchnąć, może zatopić. W poniedziałek wieczorem wały przeciwpowodziowe Nowego Orleanu jeszcze się trzymały. Odbudowane po przejściu „Katriny” kosztem 15 miliardów dolarów powinny wytrzymać sztorm wywołany huraganem nawet czwartej kategorii. Tak przekonywał na początku roku burmistrz Nowego Orleanu Ray Nagin. Ten weteran kampanii sprzed trzech lat ostatecznie jednak nie zaufał inżynierom i w ubiegłym tygodniu zarządził ewakuację 200-tysięcznego miasta. W całym stanie Luizjana swoje domy opuściły dwa miliony osób. Przez weekend tysiące samochodów korkowały autostrady prowadzące na północ. – Ci, którzy zostają, robią to wyłącznie na włas-ną odpowiedzialność – ostrzegał w niedzielę David Paulison, szef Federalnej Agencji Zarządzania Kryzysowego. Ostrzeżenia nie posłuchało prawdopodobnie 10 tysięcy mieszkańców Nowego Orleanu. Pozaklejali okna i drzwi. Zrobili zapasy jedzenia i likieru. W najgorszym razie będą stosować taktykę „trzech małych świnek”: jeśli ich dom nie wytrzyma, przeniosą się do następnego, z góry upatrzonego. Mieszkańcy tego następnego też powinni mieć jakąś upatrzoną drogę odwrotu. Po katastrofie organizacyjnej, do której doszło po przejściu huraganu „Katrina”, władze federalne tym razem były przygotowane. Już dwa tygodnie temu postawiły w stan gotowości całą Gwardię Narodową w Luizjanie. 750 ochotników pozostało w specjalnie wzmocnionych budynkach w centrum Nowego Orleanu. To oni jako pierwsi mieli przyjść z pomocą tym, którzy zostali w mieś-cie. W drugiej kolejności mieli zadbać o przestrzeganie prawa, czyli uchronić sklepy przed szabrownikami. Działaniom służb ratowniczych z bliska (z Austin w Teksasie) ma się przyglądać prezydent George W. Bush. Według wielu wyborców z południowych stanów to właśnie jego administracja odpowiada za katastrofalne zarządzanie ewakuacją po przejściu „Katriny”. Teraz, na dwa miesiące przed wyborami prezydenckimi w USA, chaos organizacyjny mógłby pogrzebać prezydenckie szanse Johna McCaina-, który jest przecież kolegą partyjnym Busha. Łukasz Wójcik "Przekrój" 36/2008 wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2008.09.06 15:46
test wóda test obelżywe słowo stop - wodny
2008.09.05 12:52
No to jak już Państwo szanowni usunęli mój komentarz, to może odpowiedzą Eklerowi, co miał autor na myśli? - wodny wodny@tlen.pl
2008.09.04 22:06
czy mozna spytac o co chodzi z zapasami LIKIERU? najnowsze |
|